Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Brak zrozumienia

Przeglądasz 6 wpisów - od 11 do 16 (z 16)
  • Autor
    Wpisy
  • Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 797

    @Asaroth
    Podobnie życzę powodzenia i wytrwałości w terapii oraz oswojenia z obawą.

    Czytając Twòj wpis znòw przypomniał mi się list kilkunastoletniego chłopaka, ktòry uciekając z domu z powodu niespełnienia oczekiwań ojca(fizyka) a następnie mieszkając na ulicach Bombaju po jakimś czasie po namowach autora książki napisał list do ojca podpisując go ‚ Twòj nic niewarty syn’

    Jesteśmy ròżni, ale jednocześnie wszyscy jesteśmy ludźmi wartościowymi i choć może brzmieć to jak frazez motywacyjny to i tak warto o takim czymś przypominać zwłaszcza, że moja motywacja nie jest aby pocieszyć, ale że tak ostatnio czuję i dzieląc (mnożąc) się tym mam nadzieję, że gdzieś do wnętrza dotrze.
    pozdrawiam, jednocześnie wykorzystując obecność w Twoim wątku chcę podziękować wszystkim forumowiczom za dyskusje, wymianę doświadczeń i rady. Chcę też przeprosić jeżeli w ktòrymś miejscu faulowałem. ( trochę prywaty, ale nie chciałem już powielać w swoim wątku)

    Jeszcze raz życzę powodzenia

    Avatar2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 797

    edit:
    Podobno kluczem w takiej sytuacji nie jest żal do mamy i bliskich , że swoje porażki przerzuciła/cają i obwiniła/ ją Ciebie. Kluczem jest akceptacja siebie, wybaczenie i zrozumienie,że jesteśmy ludźmi wartościowymi ( to zachodzi z czasem samoistnie)

    AvatarAsaroth
    Uczestnik
    Liczba postów: 5

    Ten temat nie ma żadnych sztywnych ram, a ja lubię czytać historie innych. Często widzę w nich są samą siebie. Czasem pisze ktoś kompletnie załamany, kto nie radzi sobie w życiu najlepiej- i ja byłam w tym miejscu, rozumiem to. A czasem ktoś kto jest jak ty wiele kroków przede mną, co jest również cenne bo lubię czerpać z czyjegoś doświadczenia.

    Na mój trening też pewnie przyjdzie czas, na razie błądze po omacku w tym wszystkim. Chcę sobie przypomnieć niemiłe sytuację z dzieciństwa, nie wiem czy słusznie no bo przecież ta wiedza nic nie zmieni. Może właśnie nie powinnam sobie przypominać?
    Z drugiej strony to właśnie taka analiza doprowadziła mnie do zaskakującego odkrycia:matka mnie nie kocha, nie kochała i nic z tym nie mogę zrobić. Zabolało mnie to odkrycie, ale nie aż tak bardzo jak myślałam. Chyba dlatego, że zawsze to czułam i w głębi duszy o tym wiedziałam.
    Tak samo boli mnie brak kontaktu z rodziną, ale znowu… Ze mną nikt nie rozmawiał, nie byłam istotną, byłam nikim więc po co mi taka rodzina?
    Mam wrażenie, że coś się we mnie rozsypało i nigdy nie będzie tak jak dawniej. Nie pojadę na święta i nie wydam połowy wypłaty bo oni nie zasługują na prezenty, a ja nie zasługuje na to aby kupować sztuczną atmosferę.

    Szkoda mi mojej matki i jej współczuję. Przykro o tym pisać, ale zmarnowała swoje życie i nie wniosła nic pozytywnego do tego świata. Ona nie umie przyznać się do błędu i żyje w roli matki która się poświęca dla niewdziecznych dzieci. Nie zrobiła nic aby stać się kimś, nawet w życiu zawodowym. Jej się po prostu należało a zły świat nie dostrzegł jej potencjału.

    A w kontaktach międzyludzkich na razie idzie mi dosyć słabo. Lepiej niż kiedyś, ale to jeszcze nie to. Póki co tłumacze sobie całkiem oczywiste rzeczy jak np to że ktoś mnie nie lubi, nie oznacza że jestem okropna. Albo że nie musi istnieć powód dla którego ktoś nie pała do mnie sympatią, tak jest i tyle.

    Teraz ja się rozpisałam.
    W każdym razie dziękuję za życzenia i w drugą stronę również życzę szczęścia, cokolwiek ono dla Ciebie oznacza:)

    AvatarAsaroth
    Uczestnik
    Liczba postów: 5

    2wprzod1wtyl przypomina mi się moje testowanie po książce Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi. Starałam się wcielić pewnie zasady opisane w tej książce w życie. Było to dosyć dawno temu, no ale nie stałam się towarzyska ani bardziej lubiana. Może jedynie lepiej wypadałam w rozmowach. A czułam się tak samo źle.

    Od tego czasu nie wspomagam się za bardzo lekturami w stylu jak sprawić by Cię lubiano i tego typu. Chętnie jednak przeczytam coś, co uzupełni moje braki w wychowaniu.

    Ja na razie mam duży żal do bliskich i to rozpamiętuje. Nie wiem, czy to kiedyś minie.

    W każdym razie staram się iść do przodu i biore na siebie odpowiedzialność za swoje dorosłe niepowodzenia. W wyjściu z własnej strefy komfortu pomaga mi myśl, że nie pozwolę aby moje dzieciństwo odebrało mi prawo do szczęścia.

    Dziękuję za zauważenie problemu i za rady. Również życzę wszystkiego, co najlepsze.

    truskawektruskawek
    Uczestnik
    Liczba postów: 434

    Mam dosyć ciepły stosunek do sprawdzania, tylko ja pod tym rozumiem głównie urealnianie – czy to, co mi się wydaje, jest w rzeczywistości, czy może nie.

    Czytałem różne książki i artykuły psychologiczne, i wiele z nich nie wniosło zbyt wiele, ale akurat jedna odmieniła moje życie. Nawet gdyby cała reszta tego, co wyczytałem, naprawdę nic mi nie dała, to choćby dla tej jednej warto było. Ostatnio nie tylko doceniam tamte poszukiwania, ale nawet zacząłem czuć wdzięczność do siebie, że się nauczyłem tych wszystkich domowych ról, bo wtedy pozwoliły mi przetrwać. Teraz mogę powoli żegnać tamte zachowania, ale gdy sam sobie już nie zarzucam, że coś robiłem źle, to łatwiej mi przyjąć, że każdy radzi sobie po swojemu, i ma do tego prawo. Bardzo się zawiodłem na koleżance ostatnio, że nie powiedziała mi czegoś ważnego i oczywistego, zabolało mnie to i nie rozumiem czemu tak zrobiła, ale zostawiam to jej – mnie wystarczy tylko, że zwiększę do niej dystans i może zapytam dlaczego to ukrywała.

    Żal do rodziców czasem mam, ale w czasie terapii wreszcie zająłem się nim, zamiast przed nim uciekać, i teraz wraca, ale tylko czasem. Faktycznie najwięcej uwagi poświęcam teraz sobie obecnemu, przerobiona świadomie przeszłość mniej mi teraz wyskakuje.

    Rozumiem, że nie chcesz kontaktu z rodziną, a przynajmniej w takiej formie jak oni chcą. Jest mi to bliskie, bo mam tylko pojedyncze osoby, z którymi chcę mieć kontakt, i tyle mi wystarcza.

    Mam nadzieję, że nie tylko niepowodzenia weźmiesz na siebie. Mnie wcale tak łatwo nie jest zauważać swoje sukcesy i pozwolić sobie poczuć dumę z nich, nadal łatwiej mi się skupiać na problemach i porażkach.

    Przepraszam, że taka mieszanka wyszła, ale akurat po trochu do wszystkiego mi się skojarzyło.

    oskar777oskar777
    Uczestnik
    Liczba postów: 14

    Jeśli chodzi o lektury psychologiczne, to rzeczywiście wszelkie ,,mądre” książki w niewielkim stopniu pomagają przezwyciężyć problemy. W moim życiu wyjątkiem było: ,,12 Kroków DDA/DDD” oraz ,,Poczucie własnej wartości. Jak pokochać siebie”. Są to lektury podstawowe na meetingach. Meetingi mają też dodatkową zaletę tego rodzaju, że zawsze mogę o swoich wątpliwościach z kimś bardziej doświadczonym porozmawiać. W oparciu o lektury szukamy rozwiązań konkretnych problemów. To praca nad sobą, sięgająca coraz głębiej. To poznawanie swoich mocnych i słabych stron. To wreszcie po prostu odkrywanie siebie. Przypuszczam jednak, że gdybym pracował nad tymi lekturami samotnie, straciłbym tylko czas.

Przeglądasz 6 wpisów - od 11 do 16 (z 16)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.