Ciekawy blog o kobiecości z DDA w tle.

//Ciekawy blog o kobiecości z DDA w tle.
Ciekawy blog o kobiecości z DDA w tle. 2017-12-05T15:08:54+00:00

Witamy Fora Znalezione w sieci Ciekawy blog o kobiecości z DDA w tle.

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 13)
  • Autor
    Wpisy
  • agafer
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    O kobiecości, uczuciach i seksualności z DDA w tle: https://springsunsite.wordpress.com

     

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 996

    Z chęcią zajrzę 🙂

    agafer
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    Dzięki 🙂 Jeśli chcesz, to napisz mi , co sądzisz. jestem ciekawa opinii, nigdy nikomu tego nie pokazałam.

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 996

    Bardzo Ci dziękuję za podzielenie się swoją twórczością. Spędziłam z nią bardzo miły wieczór.
    Jak dla mnie świetna forma. Czytając Twoje wpisy miałam wrażenie jakbym oglądała film o Tobie z możliwością odczuwania emocji. Jestem pod wrażeniem.
    Wiele nas łączy, mamy podobne przemyślenia ale jednocześnie bardzo dużo nas różni.
    Twoje wpisy pomogły mi uporać się z obawą wejścia w przyszłości w związek. Bałam się, że stanę się osaczającą modliszką. Wczoraj uświadomiłam sobie, że nie mam czego się obawiać, bo nigdy taka nie byłam.
    Nigdy nie czułam potrzeby ciągłej obecności mężczyzny, świetnie potrafię sobie zorganizować czas wolny, lubię chwile samotności i potrafię swobodnie bez niego oddychać. Doskonale rozumiem, że ktoś może również mieć takie potrzeby. Tylko uważam, że dobrze jest powiedzieć drugiej stronie „Jest ok, potrzebuję czasu dla siebie, wrócę do Ciebie”.
    Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję. Z przyjemnością będę śledziła dalsze wpisy.
    Życzę Ci wszystkiego dobrego. 🙂

    takletam
    Uczestnik
    Liczba postów: 1

    Agafer,

    Dziękuję, że się podzieliłaś swoim blogiem.

    Nie przejrzałam jeszcze całego, ale niektóre spośród wpisów czytam tak, jakbym to ja je pisała :), chodzi głównie o sferę emocjonalno-uczuciową i przeżycia, bo wiadomo, życiowo każdy ma własne sytuacje.

    Będę czytać dalej.

    Można podawać link dalej?

    anula51anula51
    Uczestnik
    Liczba postów: 232

    Piękny blog:)  w pewnych kwestiach i sytuacjach mogę się z Tob a utozsamić. Wychodzi tu pewnego rodzaju manifest zranionego kiedyś ego. Też nie było i nie jest mi łatwo w miłości.  🙂

    agafer
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    Wielkie dzięki za ciepłe słowa 🙂 Tak, można podawać link dalej. Ja sama mierzę się w tym z obawą przed negatywną oceną. Wasze opinie podnoszą mnie na duchu, że jednak to nie jest takie złe, móc podzielić się sobą.

    Jeszcze raz wielkie dzięki i wszystkiego dobrego <3

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 996

    Witaj Agafer 🙂

    Nie wiem czy jeszcze tu zaglądasz i czy to przeczytasz ale chciałam się podzielić pewnymi swoimi przemyśleniami.

    Wczorajszy wieczór spędziłam na Twoim blogu, trochę jak gość w Twoim świecie. Niezmiennie podziwiam Cię za zdolności literackie i taką plastyczność w przekazywaniu myśli. Czytając Twoje wpisy czuję się tak jakbym oglądała film a raczej żywy obraz z możliwością odczucia emocji. Jednak nie o tym chciałam pisać. Tak naprawdę chcę napisać o moim odczuciu, które uderzyło mnie już wcześniej a wczoraj tylko się w tym odczuciu upewniłam. Śledząc to co przekazujesz uderzyło mnie to, że pomimo ogromnej wrażliwości autorki jej spojrzenie jest takie jakby szorstkie, męskie, zdecydowane. Odniosłam wrażenie jakby pod postacią kobiety ukrywał się mężczyzna, który ze względu na swoje przeżycia, swoją wrażliwość boi się negatywnej oceny społeczeństwa. To spostrzeżenie uświadomiło mi jak długo ja się zmagałam z określeniem swojej tożsamości właśnie ze względu na stworzone przez społeczeństwo schematy zachowań. Przez lata zadawałam sobie pytanie dlaczego nie patrzę na świat jak większość kobiet, dlaczego nie czuję takich potrzeb jak reszta. Zastanawiałam się czy może ze mną jest coś nie tak. Uczucia te potęgowała moja relacja z matką, która miała stworzony swoje własne wyobrażenie jaka powinna być córka. Córka powinna być grzeczną, cichą panienką, dobrze prezentującą się, taką „panienką z wyższych sfer”. Ja taka nigdy nie byłam, zawsze miałam swoje zdanie i to próbowała we mnie zabić. Ciekawe, że w relacji z ojcem nigdy tego nie czułam. Czułam się przez niego w pełni akceptowana. W pewnym momencie zrozumiałam, ze wcale nie muszę być taka jak oczekują inni, to jest tylko ich wyobrażenie o tym kto jaki powinien być, to są tylko ich schematy myślenia. Ja wcale nie muszę być zgodna z oczekiwaniami innych. Ja chcę być zgodna ze sobą. Uznałam, że najważniejsze jest dla mnie bycie sobą, lubię i akceptuję siebie taką jaka jestem. To bardzo miłe uczucie BYĆ SOBĄ. 🙂

     

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 996

    Może w rzeczywistości wcale nie jesteśmy kobietami i mężczyznami. Może faktycznie jesteśmy tym samym czyli zlepkiem uczuć, myśli i potrzeb zamkniętymi chwilowo w danej powłoce cielesnej. A ciało to taki nasz własny avatar dla nieśmiertelnej duszy.

    agafer
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    Trochę masz rację z tą szorstkością. To mi pomaga trzymać się w kupie, nie mazgaić się. Bo przecież życie jest, jakie jest, nie da rady przestać czuć, a trzeba jakoś się poruszać w tym świecie. Takie intelektualizowanie emocji pomaga mi nawigować. A życie nadal się dzieje niezależnie od tego, czy mi się to podoba czy nie. Po płaczu i tak znów trzeba stawić czoła rzeczywistości. Dlatego radzę sobie, jak umiem 🙂 I tak, mam w sobie dużo obawy przed oceną, ale to pewnie też dlatego, że sama dla siebie jestem najsurowszym sędzią. Uczę się odpuszczać.

    Nie jest mi obcy proces ustanawiania własnej tożsamości, o którym piszesz. Przez wiele lat, praktycznie całe moje życie, chciałam być mężczyzną. Nawet raz śniło mi się, że w ubikacji wyjmuję ze spodni siusiaka 😉 – kobiecość kojarzyła mi się ze słabością, uległością, poniżeniem. Takie wzorce odbierałam. Słaba męskość, słaba kobiecość, ale ta słaba męskość miała przynajmniej jakieś przywileje społeczne. Właśnie z tym mi się kojarzy to, co piszesz na temat zabijania przez mamę Twojej indywidualności w imię narzucanych przez nią (pewnie w dobrej wierze) norm społecznych dedykowanych płci żeńskiej. Pamiętam, jak moja mama mówiła: posprzątaj pokój, przecież jesteś dziewczynką. Do dziś czuję złość i bunt rogaty, który rodził się we mnie na dźwięk słowa „dziewczynka”, bo skoro mam robić coś, czego nie chcę, tylko dlatego że jestem dziewczynką, to ja już wolę być chłopcem! 😀

    I tak mi zostało.

    Dopiero niedawno dotarło do mnie, że nawet jeśli zabiję moją kobiecość, to i tak nigdy nie stanę się prawdziwym facetem ani też nie przybędzie mi przywilejów. A dodatkowo paradoksalnie wcale nie jest łatwiej być mężczyzną niż kobietą. Każdy ma swoje wyzwania. Doszłam do wniosku, że lepiej zaakceptować to, czym jestem, i ten potencjał w sobie rozwijać. Od tamtej pory świadomie kształtuję siebie i poznaję jednocześnie. Uczę się działać w zgodzie ze sobą, ale też nie poddaję się strachowi. Szorstkość może być takim moim sposobem na przełamanie lęku i spojrzeniem strachowi w oczy – tak jak mały piesek, który ujada jak szalony, choć wie, że nie zagryzie brytana, z którym się mierzy 😉

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 13)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.