Dda i ogromne trudności w przeżywania najmniejszych chorob – nieoficjalna STRONA DDA

Dda i ogromne trudności w przeżywania najmniejszych chorob

//Dda i ogromne trudności w przeżywania najmniejszych chorob
Dda i ogromne trudności w przeżywania najmniejszych chorob 2019-01-29T15:08:42+00:00

Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Dda i ogromne trudności w przeżywania najmniejszych chorob

Przeglądasz 4 wpisy - od 1 do 4 (z 4)
  • Autor
    Wpisy
  • Kitka
    Uczestnik
    Liczba postów: 27

    <p style=”text-align: center;”>Witajcie kochani Dda,</p>
    Jestem w trakcie przeziębienia, gorączka 38.5, kaszel, ból mięśni, kosci a mam takie poczucie jakby świat mi się walil, jakby to była choroba śmiertelna, boję się że zemdleje, że będę miała zapalenie płuc i umrę, czuję jak bardzo jestem nieporadna, jak bardzo potrzebuje czyjejś opieki 😔 rosołu podanego przez kochana osobę, dobrego słowa, poglaskania, co chwilę się seplenie jak małe dziecko dlatego że tak właśnie się czuję. Jest mi wstyd że dzwonię do swojego faceta z takimi ogromnymi potrzebami, których on ma już dość a ja sama czuję się niekompetentna osoba i nieskuteczna żeby się sobą zaopiekować.

    Też tak macie że w nawet najdrobniejszych trudnościach, chorobach, osłabieniu nadchodzą Was od razu czarne myśli, poczucie bezsensu, pustki, włączają się wtedy wszystkie Wasze braki niezaspokojonych potrzeb przez Waszych rodziców? 😔

    Może ktoś z Was znalazł jakiś sposób na to by sobie samemu pomoc w takich chwilach?

    Pozdrawiam ciepło wszystkich Dda ☺ i z góry dzięki za odpowiedzi

     

     

    smok71
    Uczestnik
    Liczba postów: 5

    Hej,

    Ja znalazłem sposób bardzo dawno temu. Wielokrotnie przetestowałem i (przynajmniej dla mnie) działa.

    Trzeba mieć plan!

    Polega to na tym, że gdy czuje iż, coś mnie bierze, że nadchodzi, że choróbsko mnie dopada znajduję sobie coś ważnego do zrobienia w domu. To musi być coś mi potrzebnego, coś co sobie obiecywałem już dawno jednak nie miałem czasu aby tej obietnicy dotrzymać. Ustalam (i to ważne jest!) REALNY I OSIĄGALNY plan działania, wiedząc, że zaraz będę chory jak pies i nie w 100% sprawny. A potem to już lekarz, eL quatro (e-zwolnienie w dzisiejszych czasach) i do dzieła! Biorę się za to co ustaliłem i to robię. Mam czas, którego normalnie bym nie miał a choróbsko jest jednym z czynników stojących na mojej drodze, problemem do zwalczenia na drodze do celu. Mojego celu! Nie rozczulam się nad sobą gdyż coś DLA SIEBIE robię.

    Czasem to, aż człowiek by pochorował. Tyle jest do zrobienia, tyle by się chciało….

    Zdróweczka życzę

    się trzymać i się nie dać się!

    W.

    beatawolek01
    Uczestnik
    Liczba postów: 258

    Dla mnie jedynym sposobem na to by „nie włączały” się niezaspokojone potrzeby z dzieciństwa jest uczciwe , dogłębne przepracowanie dzieciństwa owego . Mogę oczywiście mieć 10o sposobów na poradzenie sobie w milionie różnych trudnych sytuacjach życiowych , mogę mieć plany , schematy , tabelki co i kiedy zastosować . Ale ja nie chce sposobów . Ja chce rozwiązań . Rozwiązania dla mnie daje terapia i wspólnota dda oraz praca na jej programie .

    truskawektruskawek
    Keymaster
    Liczba postów: 237

    U mnie choroba nie wywołuje takich emocji, ale lęki wybijają w różnych innych sytuacjach. Podobnie jak Beata wziąłem się za źródło, za poznawanie na terapii schematów jakie mam zaszczepione przez rodziców i sprawdzanie powoli jak bym je chciał zmieniać. Bo dopóki źródło nadal bije, to jak nie w tym miejscu, to musi wybić w innym i mogę tylko ciągle zatykać doraźnie. Syzyfowa praca.

    Jedną z ważniejszych rzeczy w tym jest dla mnie kontakt ze swoimi emocjami i zaopiekowanie się nimi. To nie oznacza zawsze, że rzucam wszystko, ale jak słyszę „ile jest do zrobienia”, to natychmiast rozpoznaję schemat z domu, który napędza mi poczucie odrzucenia i lęki („jestem nieważny, ważne jest zrobienie czegoś, więc najlepiej zacisnąć zęby i cierpieć po cichu”). Zamiast się przełamywać na siłę sprawdzam, czy nie mam potrzeby właśnie się zatrzymać. Nawet jak uznaję, że jednak w tej chwili nie, to przynajmniej czuję się wysłuchany i moje „dziecko wewnętrzne” często ufa, że zdecyduję jak najlepiej.

Przeglądasz 4 wpisy - od 1 do 4 (z 4)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.