Nie wiem już co mam robić. Pogubiłam się. – nieoficjalna STRONA DDA

Nie wiem już co mam robić. Pogubiłam się.

//Nie wiem już co mam robić. Pogubiłam się.
Nie wiem już co mam robić. Pogubiłam się. 2019-02-01T22:19:22+00:00

Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Nie wiem już co mam robić. Pogubiłam się.

Przeglądasz 3 wpisy - od 1 do 3 (z 3)
  • Autor
    Wpisy
  • Dariuszka
    Uczestnik
    Liczba postów: 1

    Cześć, jestem tu nowa. O DDA powiedziała mi siostra, nie mam odwagi zgłosić się na terapię, raz nawet poszłam na pierwszą godzinę terapii ale denerwowała mnie Pani psycholog.

    Piszę tu, i nawet nie wiem czy dobry wątek wybrałam, piszę tu, bo nie wiem co już mam robić.

    Zacznę od początku, dorastałam w rodzinie dysfunkcyjnej,  miałam ojca alkoholika, bił mnie, moją mamę, gwałcił ją na moich oczach. Często uciekałyśmy z domu i nie mogłyśmy do niego wrócić. Jak miałam 7 lat, mama rozwiodła się z ojcem, a z nami zamieszkał jej nowy facet. Dziś mam 20 lat i jestem w klasie maturalnej.  Uczę się w technikum, dalej mieszkam z nimi.  Z mamą zawsze miałam chłodne relacje, wieczne kłótnie, traktowała mnie zawsze jak najgorszą osobę z rodziny, ciągle porównywała mnie do ojca,  mówiła mi, że będę taka jak on, że nic nie osiągnę, stoczę się jak on.  Później kolejnym moim tyranem był mój ojczym, dostawałam od niego za każde najmniejsze przewinienie,  bił mnie, dusił, nagrywał mnie jak się myłam jak miałam 13, 14 i 15 lat, molestował mnie. Gdy byłam dzieckiem miałam kontakt z pedofilią, najlepszy przyjaciel mojego domu wykorzystywał mnie seksualnie. Koszmar trwał  4 lata.  W tamtym roku, zdobyłam się na odwagę i zgłosiłam się do fundacji, ta osoba została zamknięta w więzieniu. Niby powinnam czuć ulgę. Ale no właśnie coś jest ze mną nie tak. Uwielbiam rysować. I chcę iść na ASP, Tylko moim problemem jest brak siły na dalsze życie.  Towarzyszy mi od pewnego czasu chroniczne zmęczenie.  Obecnie mam chłopaka, już bardzo długo jesteśmy razem, jego rodzina jest normalna, pomaga mi i wspiera mnie.  Jest naprawdę dla mnie kimś dobrym, uczy mnie jak kochać i jak okazywać uczucia, bo na ogół jestem dość chłodną osobą, dość zamkniętą.   I do sedna.

    Gdy przy nim jestem, jestem szczęśliwa, czuje się bezpieczna, mam wtedy masę pomysłów, i wenę na to by coś zrobić twórczego i ogólnie coś robić, uczyć się. Jak go nie widzę, i nie spędzam z nim czasu,  jestem w domu z moją matką, i moim ojczymem. To nagle, nie mam ochoty na nic, towarzyszy mi chroniczne zmęczęnie, jestem bardzo nerwowa, myślałam, że to lenistwo, ale to chyba nie jest lenistwo.  Po prostu nie umiem się za nim zabrać mimo, że bardzo chce. Mam tak w domu, w dodatku czuję się ciągle smutna, i taka zagubiona jak mojego lubego nie ma obok mnie, nie czuje się bezpiecznie. Czuję że przegrywam swoje życie i boję się że wyrocznia mojej matki się spełni i zostanę nikim jak mój ojciec.  Ja naprawdę się boję.  Boję się i nie wiem co mam robić. Próbuje być silna, żeby nie siedzieć w domu uciekam do pracy.  i do szkoły i potrafi mnie nie być 16 h w domu, ale powoli nie mam siły uciekać tak od wszystkiego. Przepraszam za chaos.

    Wiecie może jak mogę sobie pomóc i zacząć mieć energie na co kolwiek?

    truskawektruskawek
    Keymaster
    Liczba postów: 237

    Cześć, Dariuszka!

    Wcale mnie nie dziwi, że w domu się czujesz smutna i zagubiona, przygnębił mnie twój opis tego miejsca. Czy ta pani psycholog to jedyna opcja terapii jaka ci przyszła do głowy? Ja trafiłem od razu na terapeutów, którym zaufałem i nie zawiodłem się na tym, ale wiem, że nie zawsze tak jest.

    marialidka
    Uczestnik
    Liczba postów: 391

    -*Cześć Dariuszka

    Jestem Marysia DDA,  kiedyś  przeczytałam w  klubie abstynenta, jak nie masz ochoty iść  na  terapię to oznacza, ze  musisz się  na  nią jak najszybciej udać.

    Są psycholdzy ale też są psycholodzy terapeuci ale też czasem trzeba poszukać dla siebie a czasem ten denerwujący to jest ten właściwy.  Moja terapeutka co róż mnie wkurza i normalnie bym wyszła i trzasnęła drzwiami.

    Jak się boisz znajdź meeting, może gdzieś blisko ciebie jest jakaś grupa. Poznasz tam fajnych ludzi.

    Co do cudownego faceta, świetnie, ale warto swoje poczucie wartości budować na sobie a nie na innych.  Bo to co sama o sobie myślisz zostanie na zawsze, i nie wpakujesz się w kłopoty.  Bo często osoby z niskim poczuciem wartości mają klapki na oczach( nie mówię  o tobie a bardzo o sobie) i wystarczy facet (kobieta) która da nam tego czego bardzo pragniemy, miłości ciepla bezpieczeństwa, wysłuchania i już się jest ugotowanym tzn, że się okazuje że jesteśmy krzywdzeni wykorzystywani,

    Powodzenia na drodze do zdrowienia.  a jeśłi smutek będzie trwał dłużej,  poproś o pomoc specjalisty.

    marysia

Przeglądasz 3 wpisy - od 1 do 3 (z 3)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.