Potrzebuję wsparcia – nieoficjalna STRONA DDA

Potrzebuję wsparcia

//Potrzebuję wsparcia
Potrzebuję wsparcia 2019-08-24T12:04:45+00:00

Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Potrzebuję wsparcia

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 48)
  • Autor
    Wpisy
  • CerberCerber
    Uczestnik
    Liczba postów: 47

    Cześć wszystkim , …. nie wiem jak zacząć , dobra….. chcę zmienić pracę …ale jestem momentami  wręcz przerażony a większość czasu to lęk ucisk w brzuchu , kiepsko z jedzeniem a chwilami jest taka myśl że będzie dobrze że coś zmieni się na lepsze …. do poniedziałku ,wtorku muszę zdecydować się już na 100% (mam rozmowę do kiedy mam być w obecnej pracy )

    Boję sie tej zmiany z kilku powodów :

    1, będzie to praca zupełnie inna niż miałem do tej pory , obecnie jestem cos na kształt magazyniera narzędzi (ciężkie ) mam swoje miejsce , czas na kawę , a zmieniłbym na  operatora  maszyn na budowach( plus kierowca )

    2, Pracuję w obecnej pracy 8 lat , i to była moja pierwsza praca od wyjścia z deprechy i fobi społecznej a właściwie to w tym samym momencie kiedy zacząłem pracować  rozpocząłem terapię

    3 i chyba najważniejsze kiedyś próbowałem praktycznie tego samego…. nie udało mi się wtedy , nerwy mnie zjadły odeszłem , a właściwie uciekłem stamtąd …załamałem się od tego  rozpoczął się najgorszy okres mojego życia , zamknąłem się w domu , miałem bardzzo silne myśli samobójcze ….niewiele brakowało bardzo niewiele , boję się że to się powtórzy

    sądziłem że po tym czasie i terapii dam sobie radę …. ale mam coraz większe wątpliwości ,

    a dlaczego chcę zmienić ? w obecnej mam wrażenie że nic więcej nie osiągnę , nic mnie nie czeka poza latami tam i pracą do emerytury , to jeszcze dałoby się znieść bo mam jakieś tam zainteresowania poza pracą ale od 2 lat nie dostałem podwyżki a wręcz zarabiam mniej …

    Piszę tutaj bo potrzebuję jakiś …czegoś …może wsparcia , rozmowy , bo zamęczę moją nieliczną grupę znajomych ,

    może innego spojrzenia

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 1828

    Cześć,

    Napiszę tak. Spoglądając na swoje życie zupełnie z boku, widzę, że w moim życiu różne sytuacje, różne osoby pojawiały się nie bez znaczenia. To wszystko miało doprowadzić mnie do uporania się z moimi różnymi wewnętrznymi demonami. Ale to wymagało ode mnie zmierzenia się z każdym z nich a nie uciekaniem przed nimi. Bo wcześniej im bardziej chciałam od nich uciec tym szybciej one zaczynały mnie gonić.

    Rozumiem Twoje obawy, bo to jest właśnie taki powrót demonów, przed którymi chcesz uciec. Piszesz o tym, że wyszedłeś z depresji i fobii społecznej. Może spróbuj na siebie spojrzeć tak zupełnie z boku. Zastanów się jaką drogę w tym czasie przeszedłeś i jakie zmiany w tobie zaszły.

    Może ta nowa praca ma w jakiś sposób pomóc zamknąć to co było.

    A teraz tak bardziej racjonalnie. Ja na pracę w danym miejscu nie patrzę jak na łańcuch, którym jestem przykuta albo inaczej ja i dane miejsce pracy nie stanowimy jednego organizmu, po oderwaniu od którego nie będę w stanie dalej żyć. To jest jedynie mój świadomy wybór, który mogę zmienić. Praca dla mnie stanowi  instrument, który pomaga w życiu. Ale nie jest moim życiem.

    Nie wiem czy mieszkasz w Polsce. Jeżeli tak, to dochodzi jeszcze dodatkowy element pomagający w zmianie pracy. Obecnie mamy jeszcze cały czas rynek pracownika a nie pracodawcy. Mówiąc prościej. brakuje rąk do pracy.

    Życia nie da się polepszać siedząc cały czas w jednym miejscu. Nie zakładaj z góry czarnego scenariusza. Najgorsze co możemy dla siebie zrobić to nie próbować.

    Zastanów się co w danej chwili jest dla Ciebie jest najkorzystniejsze i jakie kroki uważasz za bezpieczne dla siebie.

    Ja w swoim życiu wiele razy podejmowałam ryzyko, nie żałuję żadnej swojej decyzji. Nawet jeżeli czasem miałam wrażenie, że coś źle zrobiłam, to z perspektywy czasu widzę, że wszystko co robiłam miało sens.

    Powodzenia 🙂

     

    CerberCerber
    Uczestnik
    Liczba postów: 47

    <div class=”movie”>A teraz tak bardziej racjonalnie. Ja na pracę w danym miejscu nie patrzę jak na łańcuch, którym jestem przykuta albo inaczej ja i dane miejsce pracy nie stanowimy jednego organizmu, po oderwaniu od którego nie będę w stanie dalej żyć. To jest jedynie mój świadomy wybór, który mogę zmienić. Praca dla mnie stanowi  instrument, który pomaga w życiu. Ale nie jest moim życiem.</div>

    Właśnie uświadomiłaś mi że właśnie tak traktuję pracę jako mnie i pracę jako jedno , jak coś co daje życie ….choć nie do końca , nie potrafię tego dokładnie  określić ….

    <div>Zastanów się co w danej chwili jest dla Ciebie jest najkorzystniejsze i jakie kroki uważasz za bezpieczne dla siebie.</div>

    Tylko to co dla mnie najkorzystniejsze a to co bezpieczne to dwie przeciwstawne opcje …..a wahadło emocji nie ułatwia mi zadania

    Tak mieszkam w Polsce

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 miesiąc temu przez Cerber Cerber.
    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 1828

    Czujesz się silniejszy niż byłeś w najgorszym momencie?

    CerberCerber
    Uczestnik
    Liczba postów: 47

    Czy czuję się silniejszy ….. może trochę, raczej zauważyłem problem , jaki on jest i gdzie.

    jest jeszcze sprawa że jest mi tam wygodnie po prostu wygodnie mam chwilę żeby wypić kawę , odpalić net i jestem pod dachem , tylko że praktycznie wszystkie plusy tej pracy , pensja maleje , nie mam z kim porozmawiać ani nic im powiedzieć ,mam plotkarzy , gościa który jest na granicy alkoholizmu , kierownik ma wywalone na naszą  pracę , …. czuje się lekceważony

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 1828

    Co to znaczy, że wtedy nerwy Cię zjadły?

    A tak na marginesie. Ja też walczyłam z depresją. Był moment, że zastanawiałam się jak najskuteczniej skończyć ze sobą. Dziś mam uporządkowaną przeszłość dzięki czemu czuję się dobrze we własnej skórze.

    CerberCerber
    Uczestnik
    Liczba postów: 47

    Przejmowałem się każdym drobiazgiem za dużo pracy , za mało , zrobiłem coś nie tak to powodowało że denerwowałem się a to powodowało że czułem presję , robiłem coś pierwszy raz i tak to się nakładało , nie mogłem jeść spać , miałem fizyczne wrażenie że coś  mnie zjada od środka , emocje tak mi szalały że w końcu nie wytrzymałem i odszedłem co potraktowałem jako porażkę , której się wstydziłem , uznałem siebie za nieudacznika i ofermę …. a to stało się moją równią pochyłą na dno

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 1828

    Czy mógłbyś to nazwać taką presją do perfekcjonizmu, przymusu bycia idealnym?

    Ja tak miałam. Czułam, że wszystko powinnam od razu robić idealnie, nie dawałam sobie czasu na stopniowe uczenie się czegoś, nie dawałam sobie prawa do popełniania błędów. Tak naprawdę sama siebie skreślałam, żeby uniknąć skreślenia przez innych. W chwilach popełnienia najmniejszego błędu dopadał mnie taki strach jakby ktoś za chwilę miał mnie zabić. Z czasem przekonałam się, że nawet gdy popełniam błędy nikt mnie za to nie próbuje zabić a ja z czasem robię różne rzeczy coraz lepiej. Na różnych polach się rozwijam, z różnymi rzeczami sobie radzę. Ale to ja dałam sobie czas i wyrozumiałość przy popełnianiu błędów. W końcu zrozumiałam, że to jest tylko efekt tego jak traktowała mnie mama.

    CerberCerber
    Uczestnik
    Liczba postów: 47

    Ja bardziej nazwał bym to niechęcią zwracania na siebie uwagi przez  popełnienie błędu , wtedy cała uwaga będzie skierowana na mnie i będę krytykowany …. wyśmiewany …. i nie będę wstanie obronić się przed tym… coś takiego mi się pojawia…. że okażę słabość, głupotę. A wtedy pojawia się strach, wstyd  …czekam na cios … To mi coś przypomina , moje życie szkolne . Ale aż tak ono mnie „zaprogramowało ” ?

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 1828

    Ja Ci tego nie powiem. Sam sobie odpowiedz na to pytanie.

    A na każde oprogramowanie można wgrać nowe. 🙂

    Przeczytaj sobie kilka razy to co napisałeś u moni w wątku. Napisałeś tam, że możesz się nie dogadać ale to nie jest wcale pewne. To że ktoś jest synem człowieka o pewnych cechach wcale nie oznacza, że jest taki jak ojciec. Zazwyczaj jest tak, że Ci, którzy robią dużo szumu wokół siebie i zgrywają koguty, tak naprawdę są malutkimi, niepewnymi siebie ludźmi. Powiedziano Ci, że dajesz sobie radę, to przyjmij to jako pewnik.
    Zdajesz sobie sprawę ze swoich zachowań w przypadku popełnienia błędu. To super. Teraz jest czas na naukę radzenia sobie w takich chwilach. Zatrzymaj się wtedy, zamknij oczy, zacznij powoli ale głęboko oddychać. Powiedz sobie „spokojnie” to tylko mój automatyczny odruch wywołany emocjami. Jestem bezpieczny i potrafię nad tym zapanować.

    U mnie się to sprawdza. Jeżeli chcesz wypróbuj to u siebie.

    Dasz sobie radę w nowej pracy 🙂

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 48)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.