Warto przeczytać. – nieoficjalna STRONA DDA

Warto przeczytać.

//Warto przeczytać.
Warto przeczytać. 2019-01-24T12:23:15+00:00

Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Warto przeczytać.

Przeglądasz 3 wpisy - od 1 do 3 (z 3)
  • Autor
    Wpisy
  • marcin79
    Uczestnik
    Liczba postów: 3

    Moi Kochani.

    Zaczęło się, dzieje się że aż w mózgu mi paruje. I to w dodatku pozytywnego. Same pozytywne sprawy. Wiecie, to się dzieje naprawdę. Nie, nie jestem na prochach albo po tęgich używkach. Jestem w stanie, jakim jeszcze nie byłem. Nigdy wcześniej. A było mi źle ze sobą. Byłem obcym dla samego siebie. Czasem takim obcym, jakiego nie chce się widzieć i którego chciałoby się pożegnać już na zawsze. Coś mnie jednak trzymało. Coś, bo ja sam siebie z pewnością nie. Byłem raczej zdecydowany utonąć, dać się ponieść śmierci. Nie, nie z premedytacją. Ale tak, przy okazji. Pomóc Pani z Kosą ściąć i mnie przy okazji. Później, kiedy zobaczyłem światełko w tunelu, pomyślałem – w końcu. Robbins i Grzesiak. Dwaj panowie, który uczą jak żyć. Fajne tematy w ich książkach czytałem. W każdym wątku widziałem odniesienie do moich problemów. WOW. To jest to. No to wlazłem w to. Ale jeśli spodziewacie się happy endu, to słusznie się spodziewacie. Ale nie tu, jeszcze nie tu. Tu zaliczyłem glebę z podeptaniem przez ciężki, okuty but. Za wszystko trzeba płacić. I sprytnie, idziesz głodny rozwiązania – jak pies czekający na smakołyk który od kilkunastu minut trzymasz w dłoni. A tu lipa – idziesz, idziesz a tu końca nie widać. Jak nie działa, oddam ci twoje pieniądze. Nie chcę ich, myślałem. Chcę w końcu normalnie żyć. Chcę rozumieć i funkcjonować k…wa normalnie. Ale Panowie, zdali się nie słyszeć moich komplejnów. Więc znów zasiadłem do stolika z depresją. Starą znajomą, która serwuje dobrą kawę, choć wolałbym więcej jej nie smakować. Co mi jeszcze pomoże????

    Przychodzi wrzesień. 2018 rok. Dostaję zlecenie. Wycieczka do Chorwacji. Jadę z gościem, którego znałem ale jakoś głębszej chemii między nami nie było. Ot, raz spotkaliśmy się z rodzinami na grillu. Mamy wycieczkę, Niemców których trzeba zawieźć do miejsca przeznaczenia. A tam Oni i My, plackami nad Adriatykiem Ale kiedy przygotowywaliśmy autobus do jazdy, jeszcze przed przybyciem pasażerów, koleś spojrzał na mnie i spytał, – Czytasz Pismo Święte?

    Pomyślałem, ja pier….. Proszę nie. Tylko nie to. Mam dwa tygodnie siedzieć z jakimś piep…. kaznodzieją? Co usłyszę, że Bóg mnie kocha? A gdzie był jak potrzebowałem pomocy. Teraz niech się buja. Sam daję sobie radę.

    Ale nie powiedziałem mu tego. Nie należę do osób aż tak wylewających prawdę z siebie. Za to powiedziałem: Nie jestem katolikiem. Nie wierzę w Boga ani w Kościół.

    Kolega: Kościół jest patologią, ale Bóg istnieje. A jeśli mi na to pozwolisz, to udowodnię ci że tak jest. Ale jeśli nie chcesz, to spoko. Tematu nie było.

    Tym samym zamknął mi mordę. Jak mnie przekonasz do Boga? Mnie??? Który poświęcił niemal całe życie na analizie wszystkiego co w mojej głowie? Jak mnie przekonasz do Boga, jeśli w jego czarna armia uprawia pedofilię, przyjmuje drogie dary od bezdomnych, lgnie do władzy i skutecznie separuje mnie od siebie?

    Próbuj – powiedziałem.

    Spróbował.

    Dziś, dziś jestem zupełnie innym człowiekiem. Przyjąłem Jezusa do swego serca. Wszelkie moje problemy, depresje i złe strony mnie przeminęły. Same. Nie musiałem się specjalnie starać. Ale tak działa Boska moc wiary. Wierzcie lub nie, ale podobnych do mnie świadectw jest cała masa. Tylko my, żyjąc w ciemności tłumaczymy je na wszelkie możliwe sposoby – najczęściej przypadek. Tam to też przypadek. I tych kilkadziesiąt uzdrowień, nawróceń to też przypadki. Noo, ale kiedy Spojrzysz na sprawę nieco bardziej obiektywnie dostrzeżesz coś więcej niż przypadek.

    Kościół jaki znasz jest totalną pomyłką. Zresztą, jeśli poczytasz Biblię sam to dostrzeżesz. Więc nie musisz nigdzie chodzić ani klepać starych, smakujących dratwą i zużytym smarem modlitw. Sam Jezus powiedział. Zamknij się w mieszkaniu. I módl się w ukryciu, a Ojciec Twój, który widzi w ukryciu wysłucha Cię.

    Tak więc, moi Kochani. Pragnę bardzo pomóc każdemu, kto zechce pogadać o Bogu, jak to jest naprawdę z tą wiarą. Tu nie trzeba być ekspertem żeby wprowadzić w czyjeś życie Boga. Tymczasem od czasu do czasu coś wpiszę, rzucającego więcej światła na Boga.

    Zaufajcie mi, Wiara w Boga to jedyna nas wszystkich szansa na cudowne i normalne życie.

    Z Panem Bogiem.

    michal7827
    Uczestnik
    Liczba postów: 7

    Cześć. Przeczytałem i widzę podobieństwo u siebie. Tyle że ja odkryłem Boga na pasterce. Tak jakby mnie dotknął. Wcześniej omijałem kościoły z daleka. Pomimo świadomości, że mnie prowadzi nadal mam mnóstwo wątpliwości i lęków, Modlę się codziennie.

    Dzięki za ten wpis.

    marcin79
    Uczestnik
    Liczba postów: 3

    Piszę po raz kolejny. O Bogu, najprawdziwszym Tacie, cudownym i jedynym w swoim rodzaju. Niepowtarzalnym i wszechpotężnym. Bóg, czyli nasz Tata, to tak naprawdę cel naszego życia. Jedyny i właściwy. Oczywiście, to mój punkt widzenia, ale nie wziął się znikąd. Ta moja filozofia powstała na zgliszczach totalnego ateizmu, budowana słowem z Biblii. Naukami Jezusa. Niczego, ani nikogo innego, tylko Jezusa. On i pierwsi apostołowie pokazali, o co w tej całej wierze chodzi. Nie zaprzątam sobie głowy Kościołem (jako miejsca gdzie mam oddawać się ustalonym obrzędom – od razu notuję, nie oceniam. Po prostu nie jest to w moim mniemaniu po linii z naukami Jezusa, ale może to też jakaś droga. A że grzech przeciwko Duchowi Świętemu to bomba atomowa wśród grzechów – nie mam ochoty smażyć się w piekle za obrazę tego co duchowe. Więc nie oceniam). Kwestia bycia w Bogu to tak naprawdę, rozwiązanie wszelkich naszych problemów. Wszystkich, z naciskiem na absolutnie wszystkich. Bo to co ziemskie, nie jest najważniejsze. Nawet ja nie jestem najważniejszy. Tylko Bóg. A jeśli On jest najważniejszy, to czymże jest moje patrzenie na siebie? Czymże jest dociekanie, dlaczego jestem jaki jestem? Tatuś mnie uleczy. Tatuś sprawi, że moje serce i moja dusza zostaną uzdrowione. I nawet fakt, że jest wielu którzy mówią, to jest trudne, wiara w Boga jest skomplikowana… To prawda, ale jeśli o to poprosisz, Tatuś sprawi że wszystko stanie się możliwe. Wierzcie mi, gdybym chciał tak wyłożyć wszystko co dotyczy tej kwestii jak wiara zmienia człowieka, to internetu by zabrakło. To doskonałość. Jednym słowem. Trudna, owszem, ale doskonałość. Zaczyna się olbrzymią ścianą z masą wystających szczelin. Musisz się wdrapywać. Z góry jest spuszczona lina asekuracyjna a ktoś kontroluje, czy dobrze ci idzie. A jeśli zamierzasz przenieść ciężar ciała na nogę która nie ma dobrego oparcia, ten ktoś reaguje. Tak jest z wiarą. Musisz wierzyć że się uda, że Jezus zmartwychwstał a Tatuś kocha ciebie, właśnie ciebie i byłby szalenie szczęśliwy gdybyś zechciał przyjść do niego na ciepłą herbatkę. Żebyś poczytała biblię i poznała go. Żebyście otworzyli swoje serca na Niego, bo on mówi. On kieruje życiem. On daje to co potrzebujemy. Kiedyś, przed Jezusem musieli składać ofiary. Ale Jezus zmienił wszystko. Teraz Bóg oczekuje od nas w zamian tylko jednego. Miłosierdzia. To wszystko. Bóg chce być w naszym życiu i dawać nam to, czego pragniemy. Choćbyśmy nie wiem jakich cudownych rodziców mieli, nigdy nie dadzą nam tego, co da nam Bóg. To prawda.

    Wiara zmienia wszystko. Dosłownie.

    Piszcie, jeśli chcecie pogadać.

Przeglądasz 3 wpisy - od 1 do 3 (z 3)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.