Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › 2 krok z 12
-
AutorWpisy
-
Hej Piotreq po twojej wypowiedzi jakoś widzę większą motywacje żeby 12 kroków było moją modlitwą i żebym mógł regularnie nad tym pracować bo na razie to krucho mi to idzie żeby mieć to stale przed sobą. Zastanawiam się czy sobie ich nie umieszcze w dokumentach na stałe żebym mógł co jakiś czas zerkać i pamiętać i stosować.
Piotreq zapisz:
„eldda zapisz:
„Miałam kiedyś takie sytuacje, że byłam jakby kierowana przez Boga, z zewnątrz przychodziły wskazówki. Ale odkąd zaczęłam terapię nie miałam już tego poczucia. Kombinowałam, starałam się, wysilałam. Zdobyłam bardzo wiele zmian wewnętrznych ale to wciąż nie było to. Teraz bym chciała dostać taki znak, że będę wiedziała, ze to prowadzenie 🙂 Ale,tak, jak piszesz, trzeba zawierzyć, a to dla mnie jeszcze ABSTRAKCJA. Chciałabym się tego nauczyć, że będę robić swoje tak jak Ty i mnie Bóg zaskoczy 🙂 Myślę, że czekając mam robić to co ode mnie zależy. Czyli np. ode mnie zależy czy zrobię coś konstruktywnego czy będę odstresowywać się grając na komputerze i wałkować w umyśle wciąż te same tematy…”Jest prosty sposób który jest zaakceptowaniem perfekcjonizmu i zaprzestaniem idealizowania. ;)”
Nie rozumiem co masz na myśli :unsure:Tak jak napisałaś wcześniej że zdobywałaś wiele zmian wewnętrznych ale to nie było to. Nie spełniały Twoich oczekiwań, zamiast je zaakceptować takimi jakimi były na chwilę obecną. Lepiej obniżyć pułap oczekiwań, bo nie będziemy czuć się spełnieni. Gdy osiągniesz to, wyznaczać następny cel i znów pracować nad tym. Zamiast jednego na 3/4 robisz trzy na 1/1.
Piotreq zapisz:
„Tak jak napisałaś wcześniej że zdobywałaś wiele zmian wewnętrznych ale to nie było to. Nie spełniały Twoich oczekiwań, zamiast je zaakceptować takimi jakimi były na chwilę obecną. Lepiej obniżyć pułap oczekiwań, bo nie będziemy czuć się spełnieni. Gdy osiągniesz to, wyznaczać następny cel i znów pracować nad tym. Zamiast jednego na 3/4 robisz trzy na 1/1.”
Jak zauważałam te zmiany wewnętrzne to byłam w siódmym niebie, cieszyłam się z postępów bo myślałam, że mnie zaprowadzą do celu. Cel widziałam jako efekty w sytuacji zewnętrznej. Ale one nie przekładały się na sytuację zewnętrzną, dlatego poczułam się nimi rozczarowana. Te zmiany nie były planowane, że właśnie to czy tamto chciałam osiągnąć, po prostu to się działo. Nie miałam nad tym żadnej kontroli. Napady pogorszenia samopoczucia powodowały, że dużo czytałam i myślałam a potem pojawiało się zrozumienie, olśnienie, jasność w jakiejś kwestii.
Napracowałam się jak dziki osioł a realizacji celów jak nie było tak nie ma…
Dlatego czuję zwątpienie co do kroku 2.Nic nie dzieje się bez przyczyny. Przeczytałaś, zrozumiałaś i wdrożyłaś. Nie działa to tak że zrobię i już będzie z górki. Będzie dobrze, a za chwilę znów zjazd. Możesz odkryć, to co to powoduje. Jeszcze żyć tym i jak pojawi się problem, wprowadzić tą zmianę na lepszą. Pogodzić się z tym i uwierzyć. Nadzieja jest ważna, daje więcej niż trzy drogi do celu w różnym czasie i o różnej złożoności. Kto ma nadzieje, ten nie widzi tylko jednej drogi. do celu
W modlitwie o pogodę ducha jest zapisane, o pogodzeniu się z tym czego nie możemy zmienić. To nie działa tak, że poczytam i jestem wyleczony. Ja wczoraj zgodziłem się na coś na co nie miałem ochoty a czułem presję by się zgodzić. Dzisiaj odmówiłem i podałem powód. Jest dla mnie ważniejsze i mnie spełnia pójść na mszę i porozmawiać z Bogiem, niż pojechać do rodziny.Edytowany przez: piotreq, w: 2013/12/26 08:58
Dziś przyszły mi do głowy słowa jednej z modlitw do 2 kroku: "Kimże jestem, by w Ciebie wątpić, Boże?"
Może ta wiara zaczyna kiełkować we mnie?
Miłego dnia 🙂Drugiego kroku nie zrobisz bez wiary w siłę wyższą. 😉
Miłego. :):) -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.