Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › ….dziestoletnie (…dziesięcioletnie) księżniczki
-
AutorWpisy
-
..cieszę się że trafiłam na watek "jak się zakochujecie" autorstwa Daphnie i post „księzniczki przez małe k”,szkoda że dopiero z internetu dowiaduję się,że my jednak istniejemy 🙁
Natomiast w życiu tak jakby sprawy nie było,obowiazuje tylko sztywny podział na singli i stare panny (nt.tzw.starych kawalerow się nie wypowiadam,bo znam tylko z teorii).Otoczenie klasyfikuje cię albo jako singielkę czyli taka co to nie potrzebuje chłopa na co dzien,bo ma super pracę,prowadzi intensywne życie towarzyskie i musi być sama,coby nic jej nie ograniczało w realizowaniu jej licznych pasji,a na noc w razie pilnej potrzeby sobie umie coś skombinować.Zreszta jest na tyle zaradna,że potrafi w każdej chwili przestać być singlem,jeżeli tylko ma takie widzimisię.Jeśli natomiast kobieta jest osoba samotna,w pewnym wieku,a nie spełnia powyższych kryteriow,to znaczy że jest wybrakowana,że coś jest na rzeczy,skoro „nikt jej nie chciał” (swoja droga,jak ja lubię takie szowinistyczne,przedmiotowe podejście,wrr). Bo singiel nie chce z nikim być,a stara panna chciałaby,ale nikt nie reflektuje ;(
Pamietam,jak w ubiegłorocznej Polityce,z jesieni,w „Raporcie Polityki” podjęto temat singli,niestety tylko powielajac ten płytki durny schemacik; media tak bezmyślnie rozdmuchuja sprawę „singli”, kreuja jakiś sztuczny trend,wyciagaja jakies bzdurne daleko idace wnioski,a tak naprawdę dotyczy to wszystko odsetka młodych ludzi robiacych karierę w wielkich miastach.Tak jakby nie było tej rzeszy zwyczajnych samotnych kobiet,majacych zwyczajna pracę albo nie,często z małych miast,czasem atrakcyjnych ale częściej po prostu przeciętnych,pod względem urody, i pod innymi tez przeciętnych.
Interesuje mnie co myślicie o takich „księżniczkach”,tak szczerze,bo w życiu codziennym tego problemu nie ma,jestem sama,mam trochę lat i nie wiem jak ludzie mnie postrzegaja,choć czuję że zaczynaja już patrzeć przez pewien pryzmat,niestety.Ale mogę się tylko domyślać,bo ludzie tak delikatnie,jak z jajkiem…żeby bron boże przypadkiem nie poruszyć wiadomej sprawy.Niby wszystko jest ok,ale rozmawiaja jak z człowiekiem chorym,przy ktorym nie mowi się o jego chorobie (!).Jeszcze trochę i faktycznie zacznę czuć się jak osoba chora,albo zacznę robić wielka zawodowa karierę ;p
Niby wszyscy wiedza,że istnieja zawsze jakieś powody niechcianej samotności,sa rożne przyczyny,mniej lub bardziej poważne,co powinno oznaczać że nie można człowieka klasyfikować jako mniej lub bardziej wartościowego według kryterium jego życia seksualnego. Co mniej więcej wyczytałam w poście „księżniczki przez małe k”.
Nie wiem czy moj problem (nie wiem czy w ogole powinnam nazywać to problemem)wynika z syndromu dda,nie wiem też czy podejmę jakaś terapię,i nie szukam faceta z dzika desperacja w oczach,ale nie chciałabym całe życie być sama.Zastanawiam się tylko: czy przekroczenie pewnego wieku to już jest wyrok ? Czy mężczy¼ni przypadkiem nie skreślaja z gory kobiet,o ktorych wiedza,że sa same od dawna albo od zawsze?
To tyle 😉
pozdrawiamAnonim
11 lutego 2007 o 21:52Liczba postów: 20551maia napisał:
„Interesuje mnie co myślicie o takich „księżniczkach””
NAPRAWDE interesuje Cię, co myślimy? 😀
No dobra :laugh:
Ta klasyfikacja, o ktorej piszesz, na singielki-karierowiczki oraz przegrane stare panny to tylko klasyfikacja. Nawet zakładajac, że w tych 2 punktach jest prawdziwa, to jest jeszcze podobno cała "strefa szarości" pomiędzy. Piszę podobno, bo sama zwykle tych szarości nie widzę, tylko albo biel, albo czern. Ale ponoć jest jeszcze jakieś duuuże continuum, gdzieś tam, tak twierdzi moja psylożka i ja jej wierzę 🙂
No więc 1 – nie ma albo tak, albo tak. Możliwości jest więcej.
A po drugie – to o czym piszesz (przy założeniu, że tak faktycznie jest) to sa "oczy społeczenstwa", i to pewnie też nie całego. Z takiego patrzenia na siebie oczami innych ludzie można się wyleczyć na terapii, podobno 🙂
No więc 2 – czy to ważne, jak nas klasyfikuja inni ludzie?
Patrz pierwsze moje zdanie w tym watku 😀Bardzo ciekawy artykuł o singlach czy tez osobach samotnych jest tu:
[url]http://kobieta.interia.pl/psychologia/ja_i_moj_swiat/news?inf=867449[/url]
Zgadzam sie z autorem atrykułu, ze wielu ludzi samotnych z "wyboru" lub nie ma słabo rozwiniete umiejętności interpersonalne, do ktorych np. zalicza się zdolność komunikacji.
A poza tym to nie należy sie przejmować tym co pisza w innych gazetach i tym co sami single o sobie mowia, jakoby to życie singla bylo takie wspaniale. Jest to totalna bzdura, ktora ma na celu podniesienie atrakcyjności singli w oczach innych osob.Myślę. a nawet wiem z powodu wielu przykrych doświadczen, że lepiej być samemu ni¼li samotnym bedac z kimś… Chociaż i to boli i to… Ale ponoć co komu pisane… może warto w to uwierzyć i nie szukać niczego na siłę. Chociaż… sama przestaję już i w to wierzyć.- Przykład: kiedy działam- dostaję to co chcę, ale okazuje się "przeterminowane" i w efekcie szkodzi; gdy nie robię nic… bardzo powoli cokolwiek się zmienia i to mnie nie zadowala (wiadoma kwestia bliskości) i brak cierpliwości… I kołeczko się zamyka.
Witaj Maiu
Myślę że Biedronka ma rację. Nie należy patrzeć na siebie oczami innych i brać sobie tego sobie do głowy i serca.Natomiast co do tego jak jesteśmy postrzegane, to niestety tak jak piszesz. Jak towar wybrakowany. Jestem tego pewna. Jednak czy to jest ważne. Bo co np. można myśleć, jak ocenia mnie jako towar wybrakowany, kobieta będaca w trakcie rozwodu, ktora ma trojkę dzieci, były maż to pijak, a aktualny kochanek nie zamierza spędzić z nia reszty życia. Miałam taka właśnie sytuację. Koleżanka z pracy, ktorej życie osobiste stało na głowie, ktora leczyła się na nerwicę z powodu rożnych problemow z mężem i kochankiem, myślac o tym, że jeszcze sobie znajdę faceta powiedziała –„ nie przejmuj się jeszcze sobie życie ułożysz”. Ja nie dałam powodu aby sadziła że się przejmuję, ale w jej oczach kobieta powinna mieć faceta. Powinna i tyle. Ludzie tacy po prostu sa. Musza gadać, musza układać innym życie, musza sobie dopowiadać historie. Ludzie po prostu wiedza lepiej. Zawsze się śmiałam, że jak musza to niech gadaja. Tego nie zmienimy. Ważne jest jednak co innego. Czy nam jest dobrze w danej sytuacji. Ja nigdy zachwycona nie byłam i dzisiaj podejrzewam, że chyba można było sprobować się zmienić. Nie jako efekt desperackiego szukania faceta. Jednak wolałabym czuć, że jestem normalna, że moje reakcje sa adekwatne do sytuacji i że nie trafiłam na fajnego faceta. Ja tego pewna nie jestem, bo moje odczuwanie było chore i zbyt silne.
Maiu więc jeśli zastanawiasz się czy dać się nieść życiu, czy też probować coś z tym robić to myślę, że dla samej siebie powinnaś sprobować terapii.
To że większość facetow przekreśla te „trochę przeterminowane” :)) to nic. Bywa rożnie na tym świecie. W razie czego nie będziesz żałowała że nie probowałaś.
pozdrawia Cię księżniczka przez małe kEdytowany przez: annamaria, w: 12.02.2007 15:55
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.