Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD a gdyby tak się dało…

Przeglądasz 10 wpisów - od 131 do 140 (z 182)
  • Autor
    Wpisy
  • Fenix
    Uczestnik
      Liczba postów: 2551

      Myślę, że wyczerpała się już moja pula rad. Mogę Ci jedynie życzyć odwagi, szczęścia i powodzenia. 🙂

       

      Fenix
      Uczestnik
        Liczba postów: 2551

        Kiedyś czytałam książkę faceta chorującego na nerwicę, któremu udało się pokonać chorobę. Jak dla mnie wielki szacnek dla niego za wolę walki a z tego co wiem nie jest łatwo wyrwać się ze szpinów tego cholerstwa. Sama chyba miałam lekką wersję. Miałam w życiu wiele kęków, blokad. Ale zaciskałam zęby i robiłam małe kroki do przodu. Nie chciałam z siebie robić przez całe życie ofiary, tak jak to robi moja matka, która zmieniła się w smutną, zgorzkniałą osobę.

        SzklanyCzlowiek30
        Uczestnik
          Liczba postów: 84

          Podpisuje siě pod Twymi poradami. Strach przez zgorzknienem być może stanie się motywacją żeby się wziąć za siebie. Może zoś zadziałam.

          Fenix
          Uczestnik
            Liczba postów: 2551

            Zrobisz jak uważasz, to Twoje i tylko Twoje życie.

            anula51
            Uczestnik
              Liczba postów: 232

              Witaj Szklany człowieku i wszystkiego naj w Nowym Roku 🙂
              <div>     Jeden mój związek się rozsypał z winy mojego ex-męża. Odeszłam od niego sama i zabrałam syna Seweryna , obecnie ma 6lat.A co miałam czeka, aż mnie zabije, bo to czub, jak jego tatuś.

              Wróciłam więc w laski do „mamusi”… no i się zaczeło. Czepiała się o byle co, zawsze coś. Bolało ją to, że ją pilnuję przeszukuję szafki, szmaty, itp.  Do dziś jej nie powiedziałam prawdy czemu się rozwiodłam. A jak sie napiła to pieprzyła takie pierdoły, brak słów. Zgłosiłam ją z pomocą kolegi z AA na leczenie przez Rade Miasta i Komisję alkoholową i zostałam wrogiem, konfidentem i kapusiem. Poszła tylko raz.</div>
              <div></div>
              <div>Pół roku później poznała Marka od spotkania do spotkania i trzeba było brac co sie trafiło. Od początku musiałam mu powiedzieć, że nie możemy się spotykać u mnie w chacie, bo moja stara jest jebnięta i daje w rurę. Zaakceptował to wiedział jak jest, aby się uwolnić ze szponów matki zamieszkałam z nim w kawalerce. Było ciężko i z kasą i z dogadaniem się, jak „kobieta po przejściach”, on rozwodnik….</div>
              <div>

              <span style=”text-decoration: underline;”>Szczerze powiedziawszy wolałabym czasami być sama. nikt by mnie nie ograniczał, a tak zawsze coś. Na każdy gwizdek, a jak ja coś potrzebuje nie ma nikogo.</span>
              <span style=”text-decoration: underline;”>wolę siedzieć w pracy niż w domu</span>

              </div>

              Fenix
              Uczestnik
                Liczba postów: 2551

                Anula51 „trzeba było brać co się trafiło”? Wybacz ale to brzmi tak, jakby ten mężczyzna miał być sposobem ucieczki od matki. Dla mnie to trochę przedmiotowe potraktowanie człowieka. Gdzie miejsce na uczucia. Skoro Cię ogranicza, to po co z nim jesteś?

                SzklanyCzlowiek30
                Uczestnik
                  Liczba postów: 84

                  nic z tego, nie zmieniło się nic, blokada, chorobliwa zazdrość, kompleks niższości – słowem – kalectwo do końca życia 😀

                  Fenix
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 2551

                    A w jaki sposób próbowałeś to zmienić? Czym się objawia chorobliwa zazdrość, jeżeli mogę zapytać?

                    SzklanyCzlowiek30
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 84

                      Hmm zazdrość platoniczna do potencjalnej niej. Ile ma lajków z kim przebywa jak dobrze sobie radzi. To dziecinne i małostkowe ale jednak paraliżujące uczucie. Bior? pod uwagę kogoś ze zdrowego domu ale chyba nie pojmie mnie i tego co przeżyłem. Ja nie umiem kochać i już się chyba tego nie nauczę. Nie umiem kochać zdrowo. Nie z@ienuę się w 1 dzień. Chyba będzie lepiej stłumić te fantazje. Jakoś się z tym pogodzć. Nie umiem być szczęśliwy. Chyba trzeba będzie zostać pracoholikiem lub biegoholikiem 🙂

                      Fenix
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 2551

                        Poznając kogoś nigdy się nie wie czy pochodzi ze zdrowego domu. Czasem okazuje się, że ten dom jest pozornie zdrowy. Poza tym każdy ma swoje doświadczenia życiowe, które wplywają na nasze zachowanie, nasze ewentualne obawy. Według mnie bardziej istotna jest świadomość naszych słabości i praca nad sobą. Uważam, że trzeba dać szansę drugiej osobie na poznanie siebie. Jest to możliwe tylko dzięki oowiadaniu o sobie, o tym co się przeżyło. Trudno jest zrozumieć kogoś nie wiedząc co myśli, co czuje, co przeżył. Myślę, że masz szansę kochać zdrowo drugą osobę, bo zdajesz sobie sprawę ze swoich słabości. Tylko od Ciebie zależy co z tym zrobisz. Rozumiem Twój strach wynikającyz wcześniejszych doświadczeń. Ja również jeszcze niedawno się bałam. Czego się bardziej boisz, tego że się nie uda, czy tego, że się uda. Myślę, że jesteś inteligentny i masz olbrzymią szansę na to, żeby się udało. Wystarczy tylko znaleźć mądrą osobę, trochę jeszcze takich ludzi jest na tym świecie 😉

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 131 do 140 (z 182)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.