Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD a jesli dom będę miał…..

Przeglądasz 5 wpisów - od 31 do 35 (z 35)
  • Autor
    Wpisy
  • Jullieta
    Uczestnik
      Liczba postów: 148

      Dziwne ale ja nie musze miec kominka nie musze miec miekkiego fotela ksiazek uginajacych sie pod ksiazkami itd…

      Ciasny ale wlasny bezpieczny jesli nie bede miala na czym siedziec zrobie siedzisko z cegiel przykryje je kartonem a na to rzuce jakis material jesli nie bede miala ksiazek bede czytac stare gazety jesli zabraknie Nam telewizji zrobimy sobie teatrzyk wazne ze razem wazne ze z usmiechem na twarzy wazne ze pelne milosci 🙂

      Choc calkowicie Was rozumiem kiedys pragnelam kominka bo to takie domowe kojarzy sie z cieplem domem i taki bujany fotel miekki i wygodny na nim cieply koc a obok stolik z lampka a na nim czytana ksiazka :).

      Tak jak ktos napisal jakze to wszystko podobne.

      _teresa_
      Uczestnik
        Liczba postów: 264

        wyciagnełam ten stary post bo był wspaniały a mi umknał
        nigdy chyba nie marzyłam o konkretnym domu. jak daleko pamietam dom który próbowała stwarzać nam mama był tym ciepłym i serdecznym tylko ojciec był elementem jakby obcym.
        gdy mieszkałam w hotelu przez 9 lat wydawało mi sie ze juz nigdy nie bedę miała własnego kata i jedynym wyjsciem bedzie powrót do mamy. sam powrót nie byłby straszny ojca juz dawno nie ma ale i miejsca dla mnie tez, nie wraca sie do tych samych rzek.
        ktos rzucił propozycje teresa może chcesz kupic mieszkanie, ja a mnie stac?
        zaczełam liczyc, akcje telekomunikacji , kredyt kurcze czy starczy, na szczęscie wtedy była jeszcze pewna praca.ok
        patrzyłam jak rósł mój dom, cegła po cegle , pietro po pietrze, wiecie jakie to uczucie?
        moje mieszkanie jest na samej górze (4 pietro) i poddasze, (mozecie zaczac marzyc), to tylko jeden pokój, ale tez wystarczajaco duza kuchnia z dwoma oknami, i łazienka z oknem nad wanna. wiem ze to nie bujany fotel, ale nie zamieniłabym na niego mojej wanny.
        wyobrazcie sobie ksiezycowa noc, ciepła pachnaca kapiel, świeczki najwyzej dwie by nie zagłuszac gwiazd, sama sie rozmarzam kurcze.
        vivien pisze ze nie ma za co go meblowac ja tez nie mam za co , wiem ile siły kosztuje człowieka mówienie sobie nie nie kupie poczekam nie stac mnie jeszcze. mój pokój to dwie kanapy biurko z kompem i fotel nie bujany ale znaleziony na strychu i przywrócony przezemnie do zycia i kwiaty. rosna jak szalone bo w pokoju sa cztery okna.
        ale na poczatku długo nie umiałam sie cieszyc nim, nie potrafiłam uwierzyc że jest moje.
        vivien w moim tez kazdy dobrze sie czuje i lubia tu być mimo ze jest takie puste.
        powoli nabiera kształtu , bardzo powoli mógłby ktos powiedziec ale to moje tempo, moje! hahahah

        vain
        Uczestnik
          Liczba postów: 40

          Ja na razie, ciągle jeszcze, w wynajętych pokojach. Mieszkania okrutnie podrożały (realia), jeszcze nie zarabiam dość (rzeczywistość).

          Wiecie, z tym domem… czytałam Wasze wypowiedzi i pomyślałam – jasne, super, miękko, przytulnie, bezpiecznie – też bym tak chciała. A z drugiej strony, kiedy wyobrażam sobie swoje mieszkanie, to wydaje mi się, że powinno być spartańskie. Jak najmniej rzeczy, jak najmniej mebli (wyjątek: półki na książki), jak najmniej naczyń. Nie umiem być dobrym gospodarzem. Rzadko (naprawdę rzadko) zapraszam do siebie ludzi – wyjść gdzieś, spotkać sie na zewnątrz – jasne. U mnie – czuję duży opór, nawet nie chcę z nim walczyć.

          Kiedyś chciałam mieć tzw. "dom otwarty", gdzie każdy byłby mile widzianym gościem, fotele, kominek itd. Rzeczywistość jest taka, że nikogo nie wpuściłabym za próg. Więc lepiej już "spartańsko": jakiś materac, krzesło, stół – starczy.

          A jednak kiedy kładłam się zdenerwowana spać, tym, co mnie uspokajało, było wyobrażanie sobie, detal po detalu, pokój po pokoju, domu – przytulnego, ciepłego bezpiecznego.

          Czasem widzę jakieś ładne rzeczy: czajnik do herbaty, ciekawe filiżanki, ładną komodę… Podobają mi się, pasowałyby do tego przytulnego domu… ale czuję też, że mi to niepotrzebne.

          I własciwie nie wiem – zawiesiłam się gdzieś między takim surowym minimalizmem a łagodną przytulnością.

          Tak czy inaczej – znam siebie na tyle, by wiedzieć, że dpóki nie ułożę siebie sama i sama ze sobą, nie pomoże mi żaden dom (przytulny czy nie). I każdy z tych domów byłby dla mnie tylko miejscem. Więc staram się nie wybiegać tak daleko w przyszłość.

          dota
          Uczestnik
            Liczba postów: 302

            moje marzenie o domu to marzenie o rodzinie… uśmiech, ciepła atmosfera, przyjaźń, miłość, szczęście, zrozumienie… i absolutnie dużo czułości… dla każdego…
            a jakby była ławka, na której zmieściłyby się dwie osoby, ale taka niezaduża, żeby się móc nawet od niechcenia do siebie przytulić, i huziać się na niej kiedy zapada zmrok, a potem kiedy już gwiazdy na niebie, to byłoby idealnie… i jeszcze drzewo, którego listki delikatnie szumią na wietrze…
            ech… żeby tak mogło się to marzenie stać rzeczywistością…

            dota
            Uczestnik
              Liczba postów: 302

              hmm… ławka to za mało… miała być huśtawka… oby byłaB)

            Przeglądasz 5 wpisów - od 31 do 35 (z 35)
            • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.