Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › agresja
-
AutorWpisy
-
Anonim
7 stycznia 2006 o 20:47Liczba postów: 20551Witam, dawno tu nie bylam:(
Dzisiaj pisze bo stalo sie cos niemilego. Jestem teraz na studiach we Wrocławiu, rzadko przyjezdzam do domu, ale jestem myslami z moja mama ktora musi mieszkac z moim ojcem alkoholikiem. Zazwyczaj wszystko jest nawet ok, czasem jakas klotnia, wrzaski ale nigdy nic powaznego. Do dzisiaj. Bylam sobie na zakupach kiedy dostam smsa od brata, ze byla u mnie w domu policja i miala zabrac mojego ojca. W pierwszej chwili sie strasznie przestraszylam, ze mogl on cos zrobic mojej mamie. Potem zadzwonila mama. Okazalo sie, ze moj stary byl strasznie narabany od kilku dni. Do mamy zadzwonila kolezanka, a moj ojciec jak to moj ojciec pomyslal, ze to moja mama zadzwonila do kogos i zaczal sie awanturowac, ze to placi za telefon itd.itd.
Podobno zrobil sie bardzo agresywny, wyrwal telefon, wrzeszczal, grozil no i moja matka zadzwonila z komorki na policje. Spisali go i tyle bo moja mama nie chciala zeby go zabrali, bo to byloby rownoznaczne z rozprawa sadowa. Jest mi jej strasznie szkoda, a jego to dawno powinni zamknac, moze nie do wiezienia ale przynajmniej do psychiatryka!
Moja mama przynajmniej w koncu zrozumiala, ze chyba tak dlugo nie pociagnie i ze chyba czas na rozwod.Jesli macie jakies podobne doswiadczenia to prosze napiszcie bo jewstem troche pogubiona, papa
To nieprawda, że zabranie pijanego alkoholika z domu jest rownoznaczne z rozprawa!!!!!!! Macie prawo czuć się bezpieczni w swoim domu, a ojciec ma prawo ponosić konsekwencje swojego picia! Izba wytrze¼wien to nie kara dla alkoholika, tylko obrona WASZEGO zdrowia i życia.
JA mam doświadczenia wysyłania mojego ojca na izbę. od tej pory, kiedy zapija, nie wraca do domu, a ja się nie boję.
Kiedy policja zabiera alkoholika na izbę, warto ich poprosić o założenie niebieskiej karty. gdyby choroba Twojego taty naprawdę zagrażałaby Waszemu bezpieczenstwu, możecie założyć mu wtedy na policji sprawę o znęcanie się nad rodzina, pomaga wtedy osiadanie niebieskiej karty. Nawet jeżeli odbędzie się rozprawa, to wyroki często sa w zawieszeniu.
Wiem ,że to trudne i wstydliwe często. I znam te emocje, kiedy mojemu ojcu zakładali kajdanki na ręce i zima wywlekali w skarpetach do policyjnego wozu. poł ulicy miało ubaw. to było trudne, ale teraz jestem bezpieczna w swoim domuAnonim
9 stycznia 2006 o 11:07Liczba postów: 20551dzieki za info:)
a o co dokladnie chodzi z ta niebieska karta?
jesli znasz jakies strony gdzie o tym pisza prosze o linki:)
pozdrawiamMoj ojczym parokrotnie ladował w izbie wytrze¼wien. Za każdym razem to ja wzywałam policję. To było strasznie ciężkie, ponieważ w takiej sytuacji matka natychmiast stawała po jego stronie. Ale ja zwyczajnie się bałam.
Ktoregoś dnia jak zwykle robił mi awanturę, wyżywał sie na mnie – nic nowego. Wtedy poczułam do niego taka nienawiść że najpierw rzuciłam w niego dzbankiem z herbata (zimna na szczęście), potem jakimś ciężkim garnkiem ktory stał akurat pod ręka. W tym momencie naprawdę się przestraszyłam, że mogę mu zrobić krzywdę. Nie miałam gdzie uciekać, więc zadzwoniłam po policję żeby go zabrali.
Z ta policja to było tak, że nigdy nie zabierali go za pierwszym razem. Zawsze najpierw przyjeżdżali z pouczeniem. To było straszne – prosiłam ich o pomoc, dzwoniłam po patrol, po czym czekałam poł godziny aż przyjada. A jak już przyjechali to mowili: "Pan się uspokoi, panie P., bo będzie izdebka" i sobie jechali. Dopiero gdy za drugim razem dzwoniłam że nic się nie zmieniło, to dopiero wtedy go zabierali.
Jedno tylko mnie w tej całej sytuacji dobija – za Izbę trzeba zapłacić, to droga "przyjemność". Ten ciul nie ma pracy, więc komornik, żeby sciagnać długi za izbę wytrze¼wien, siadł na mojej matce. I znowu ja jestem winna – powod do kolejnej awantury.
Witam
Niebieska karta –> http://www.parpa.pl/?subL=1&checkL=13
Co do opisywanej przez Ciebie sytuacji – mam praktycznie to samo. Chce sie wyniesc z domu, ale cos mnie blokuje bo nie wiem co bedzie z matka jak mnie nie bedzie. Boje sie ze kiedys dostane smsa do brata ze ten **** cos jej zrobil. Co do zabierania przez policje – moj ojciec jak tylko uslyszy ze ktos chce dzwonic po nich robi sie jeszcze bardziej agresywny, po czym przychodzi moment robienia z siebie ofiary i uzalania nad soba… jaki to on biedny, ile zaplaci itd powoli mnie to wykancza juz, tymbardziej ze ostatnim razem policja nie przyjechala !!! w trakcie zgloszenia ojciec wyrwal matce sluchawke.. nie wiem co ta pi.zda na komendzie sobie myslala (moze to glupi zart o 23) ale nikt sie nie zjawil. Kwestia wracania do domu – ja mam o tyle gorsza sytuacje ze nigdy nie wiem co sie wydarzy, bo moj ojciec nie pije poza domem (no mzoe czasami) w ciagu dnia uwala sie piwskiem, wieczorem walnie cos jeszcze i nikt nie wie czy spokojnie zasnie czy znow sobie cos ubzdura i zacznie sie pieklo.
Untouchable napisał:
„Co do zabierania przez policje – moj ojciec jak tylko uslyszy ze ktos chce dzwonic po nich robi sie jeszcze bardziej agresywny, po czym przychodzi moment robienia z siebie ofiary i uzalania nad soba… jaki to on biedny, ile zaplaci itd powoli mnie to wykancza juz, tymbardziej ze ostatnim razem policja nie przyjechala !!! w trakcie zgloszenia ojciec wyrwal matce sluchawke.. ”Właśnie! U mnie w domu była taka sytuacja, że w momencie, gdy ten **** zaczynał się znęcać fizycznie nade mna lub matka, nie pozostawałam dłużna i probowałam bronić. Oddawałam (a przynajmniej probowałam). Kiedyś gdy do domu przyjechał patrol, na pytanie "co się stało" (przecież mowiłam już k***a co się stało! mowiłam przez telefon! ile można się poniżać?), nie zdażyłam odpowiedzieć nic, bo moj ojczym wskoczył mi w słowo i stwierdził że "to dziecko mnie pobiło". Na to "panowie policjanci" wybuchnęli śmiechem i wydukali swoje standardowe: "panie P., spokoj, spać, bo będzie izdebka". i poszli… No i ten debil do dziś robi z siebie ofiarę! A ja jestem winna, ponieważ za izbę się płaci…
uojejku napisał:
„Właśnie! U mnie w domu była taka sytuacja, że w momencie, gdy ten **** zaczynał się znęcać fizycznie nade mna lub matka, nie pozostawałam dłużna i probowałam bronić. Oddawałam (a przynajmniej probowałam). Kiedyś gdy do domu przyjechał patrol, na pytanie "co się stało" (przecież mowiłam już k***a co się stało! mowiłam przez telefon! ile można się poniżać?), nie zdażyłam odpowiedzieć nic, bo moj ojczym wskoczył mi w słowo i stwierdził że "to dziecko mnie pobiło". No i ten debil do dziś robi z siebie ofiarę! A ja jestem winna, ponieważ za izbę się płaci…”Taa ja sie nie staram oddawac, bo znajac zycie jeszcze klopotow sobie narobie. Zawsze ojciec moze powiedziec, ze syn go bije… czasem nie wytrzymuje i go uderze. Za ktoryms razem sk******** zatluke i mam nadzieje ze nie pojde siedziec. Rozumiem pojsc siedziec za czlowieka, ale nie za taki kawal smiecia. Najbardziej wkurza mnie jak wchodze miedzy matke a ojca i cala awantura przenosi si ena moja osobe… ojciec zaczyna mnie z blotem mieszac itd oczywiscie ja olewam to co mowi ale wkur.wia mnie to strasznie.. Zabieranie przez policje to glupota – kiedys go zabrali jak latal za mna po chacie i chcial mnie zajebac.. zamknalem sie w lazience a ten wybil szybe i rozj.. sobie tetnice na rece… caly przepokoj w krwi.. zabrali go do szpitala, ale co z tego jak poszyli i wrocil znowu … musialem przez to noc na dworze spedzic.. a rano jakby nigdy nic… mam tego dosc juz…
Untouchable napisał:
”
Taa ja sie nie staram oddawac, bo znajac zycie jeszcze klopotow sobie narobie. Zawsze ojciec moze powiedziec, ze syn go bije… czasem nie wytrzymuje i go uderze. Za ktoryms razem sk******** zatluke i mam nadzieje ze nie pojde siedziec. ”Kiedyś w przypływie odwagi odepchnęłam go, bo się rzucał na mnie z łapskami, a ta ofiara losu uderzyła się w szafkę i rozcięła sobie wargę. Jucha praktycznie strumieniami ciekła. On wstał, otrzepał się i poszedł pokazać wszystkim sasiadom że go pobiłam (miałam już wtedy jakieś 20 lat). A sasiedzi… takie osiedle, patologia, uwierzyli mu, w koncu tam wszyscy chleja razem.
Od tej pory zaczęłam się chować jak tylko usłyszałam jego podniesiony głos.
20-letnia kobieta chowajaca się przed wychudzonym, zdezelowanym i trzęsacym się staruchem… Zwyczajnie bałam się że go zabiję i chowałam się żeby mnie nie sprowokował.Rzecz w tym, że 20 minut przed załym zajściem wezwałam policję. Nie przyjechali, bo niedziela była, zreszta tydzien przed moim egzaminem wstępnym na studia.
Edytowany przez: uojejku, w: 09.01.2006 21:35
Anonim
2 sierpnia 2006 o 11:12Liczba postów: 20551Unt wiesz kiedys tez tak myslalam az doszlam do wniosku ze musze zawalczyc o swoje zycie. Osobiscie uwazam po swoich doswiadczeniach ze kazdy kto ma mozliwosc wyrwania sie z domu gdzie dochodzi do sytuacji przemocy itd… powinien wyrwac sie i budowac cos dla siebie. Niestety nawet kiedy mieszkamy w domu z pijacymi i agresywnymi rodzicami, rodzicem mozna nie uniknac tragedii.
Juli
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.