Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Antydepresanty podczas terapii?
-
AutorWpisy
-
Czy braliście antydepresanty podczas terapii? Koszmarnie znoszę terapię i lekarz przepisał mi coś "na uśmiech".
Czy wspomagaliście się czymś takim. Co sądzicie na ten temat?
Mam receptę i waham się czy wykupić. Boję się, że się uzależnię i będzie tak, że bez tabletki ani rusz.Edytowany przez: freedda, w: 2009/11/20 13:22
Ja piję tabletki już ładnych paru lat i jestem bardzo zadowolony. Leki nowej generacji nie są uzależniające. Uzależniające to są przeciwlękowe, stosowane w nerwicach – np Doxepin, czy Lexotan i je pije się kilka miesięcy i potem trzeba robić przerwy. Dziwi mnie Twoje podejście do sprawy. Skoro lekarz uznał za stosowne przepisanie Ci recepty, to dla własnego dobra powinnaś ją wykupić i pić leki. Jak idziesz z zapaleniem płuc do lekarza, to nie zastanawiasz się, czy brać antybiotyk, czy nie brać tylko pijesz i zdrowiejesz. Nie ma co się bać leków, czasami to podstawa leczenia zaburzeń psychicznych, a bardzo często leki + psychoterapia dopiero dają jakieś efekty. To, że psychoterapia jest dobra na wszystko to jeden wielki mit.
U mnie w trakcie terapii zwracano uwagę, że mogą się pojawić ciężkie stany emocjonalne i jednmy z celów jest poradzenie sobie z nimi bez wspomagaczy (różnych). W kontrakcie była na przyklad abstynencja na czas trwania grupy, a do grupy pogłębionej mogły przystąpić osoby, które zwalczyły w sobie ewentualny nałóg tytoniowy.
Czy lekarz wie o twojej terapii? Jeżeli nie, to warto to jeszcze raz z nim skonsultować. Według mnie, może być tak, że leki okażą się niezbędne, ale najpierw warto sprawdzić, czy można uzyskać wsparcie w inny sposób (np. od grupy / terapeuty). Szczególnie jeżeli problemy pojawiły się w trakcie terapii (są jej efektem) a nie przed.
Ja osobiście generalnie słucham lekarzy i im ufam. Ale jak nie mają pełnej informacji to mogą przeciez podejmoać błędne decyzje. Nie chodzi przecież o to, żebyś miała teraz dobry humor i samopoczucie, ale żebyć odzyskała siebie. A wtedy reszta sama przyjdzie.
Tak czy inaczej nie zostawiaj tego – szukaj rozwiązania. Depresja to straszna rzecz.
Powodzeniaordynek zapisz:
„U mnie w trakcie terapii zwracano uwagę, że mogą się pojawić ciężkie stany emocjonalne i jednmy z celów jest poradzenie sobie z nimi bez wspomagaczy (różnych). W kontrakcie była na przyklad abstynencja na czas trwania grupy, a do grupy pogłębionej mogły przystąpić osoby, które zwalczyły w sobie ewentualny nałóg tytoniowy.”
Naprawdę nie można było palić podczas terapii? To chore i odcinające drogę wielu ludziom. Ludziom w ośrodkach odwykowych pozwalają palić papierosy, a tutaj zakaz. Za tymi psychologami pewnie stało jakieś lobby antynikotynowe. :woohoo:
Skąd pomysł, Torquemado że istnieje grupa tabletek która nie uzależnia. Nie ma takich tabletek które dają 100% pewność, że sie od nich nie uzależnisz. chyba, że stosujesz je sporadycznie np. 2 razy w miesiący i nie przy określonych powtarzalnych sytuacjach. Mi jeden mądry profesor powiedział że biorąc np leki, bądź pijac alkohol w każdą sobotę np drinka do kolacji. po kilku miesiacach będziesz odczuwał pragnienie, że przychodzi sobota a ty nie masz tego drinka, wiec sobie nalejesz i tak się wszystko zaczyna. Jestem przekonana, że biorąc leki przez kilka miesięcy po ich odstawieniu, nie odrazu ale pogorszy się nie tylko samopoczucie. Wiem bo moja mama barła te niby nowej generacji leki i sie uzależniła, one sa dobre tylko dlatego, ze kiedyś otępiały umysł a teraz pozwalają na sprawne funkcjonowanie, dlatego mówi sie o tym że są nowe i lepsze ale nikt nie da ci gwarancji że się nie uzależnisz, zapytaj o to swojego lekarza, czy moze ci dać taka gwarancje. Nie neguje ludzi którzy biorą leki, bo czasami tak trzeba i inaczej może byc tylko gorzej.
Proszę Cię, freedda skonsultuj się z innym lekarzem nawet 3, 4 jak to będzie konieczne i zapytaj o to czy w ogóle potrzebujesz, bo jest to bardzoi poważna decyzja. Jest tendencja głównie psychiatrów do przepisywania leków i to właśnie robią, bo tylko oni mogą taką receptę wypisać. Idź do terapeuty, nie psychiatry i zapytaj!!! Wiem coś o tym, niestety.
To nie jest mój wymysł, tylko doświadczenie i opinia lekarzy. Brałem leki przez ponad rok, i normalnie je odstawiłem na ponad pół roku bez żadnych skutków ubocznych. Można oczywiście wpaść w uzaleznienie psychiczne, ale to na takiej samej zasadzie jak uzależnienie od batoników czekoladowych, czy seriali w telewizji. Nie wiem w ogóle o jakich lekach mówisz. Ja brałem Efectin – to jest lek nowej generacji leczący depresję i fobię społeczną i jestem zadowolony.
Zupełnie nie czuję się po nim otępiony, otępiające to są leki przeciwlękowe, bądź psychotyczne, a przeciwdepresyjne są POBUDZAJACE. Leków psychotropowych jest cała masa( neuroleptyki, anksjoliktyki, przeciwdepresyjne i inne) i jedne sa uzależniające, a drugie nie są i to jest potwierdzone klinicznie, wystarczy o to zapytać farmacetów, lekarzy albo sięgnąć do literatury.Ja w przeciwieństwie do patrycji nie zalecam konsultowania brania czy nie brania leków z psychologiem, bo on po prostu nie ma do tego ZADNYCH KOMPETENCJI! Taką decyzję podejmule lekarz, a nie jakiś terapeuta.
„Naprawdę nie można było palić podczas terapii? To chore i odcinające drogę wielu ludziom. Ludziom w ośrodkach odwykowych pozwalają palić papierosy, a tutaj zakaz.”
Tak, naprawdę. Sciśle rzecz biorąc dotyczyło to ostatniego etapu terapii – czyli grupy pogłębionej. I ma to sens, ponieważ pracując na uczuciach nie możesz ich jednocześnie tłumić (dlatego też pisałem wcześniej o roztropnym podejście do leków w tym czasie). Rozumiem, że nie pisałeś o ośrodku odwykowym – antynikotynowym 🙂
Nieco podobnie nie ma sensu pracować na terapii z alkoholikiem, który w przerwach popija piwko…
mam do ciebie pytanie Torquemado
piszesz że brałeś leki, chodziłeś na terapie
wg tego forum piszesz tu przynajmniej od 3 lat i dlaczego tu cały czas jesteśczujesz jakąs poprawę czy nie??
ordynek zapisz:
„”Naprawdę nie można było palić podczas terapii? To chore i odcinające drogę wielu ludziom. Ludziom w ośrodkach odwykowych pozwalają palić papierosy, a tutaj zakaz.”Tak, naprawdę. Sciśle rzecz biorąc dotyczyło to ostatniego etapu terapii – czyli grupy pogłębionej. I ma to sens, ponieważ pracując na uczuciach nie możesz ich jednocześnie tłumić (dlatego też pisałem wcześniej o roztropnym podejście do leków w tym czasie). Rozumiem, że nie pisałeś o ośrodku odwykowym – antynikotynowym 🙂
Nieco podobnie nie ma sensu pracować na terapii z alkoholikiem, który w przerwach popija piwko…”
Nijak nie rozumiem dlaczego palenie szkodzi w pracy z uczuciami. Alkohol, narkotyki, czy leki psychotropowe, to rozumiem, to środki które wpływają na zachowanie, na świadomość.Ale papierosy? Równie dobrze mógłbym podczas terapii zajadać uczucia – obżerając się słodyczami, bądź od nich uciekać w Internet, ale czy to oznacza, że mam zakaz jedzenia słodyczy i korzystania z komputera? Dziwi mnie to, bo sam widziałem palących terapeutów a oni też przechodzili własną terapię i nie dowierzam, że przestali palić na jej czas.
Ja nie zgodziłbym się na taki wymóg i nie podjąłbym terapii w ośrodku na takich warunkach. Na szczęście jest i całkiem sporo i można sobie wybierać te które pozwalają palić i te które zakazują dymka.Donatta zapisz:
„mam do ciebie pytanie Torquemado
piszesz że brałeś leki, chodziłeś na terapie
wg tego forum piszesz tu przynajmniej od 3 lat i dlaczego tu cały czas jesteśczujesz jakąs poprawę czy nie??”
Tak, czuję poprawę jeżeli mam porównać siebie dzisiejszego i siebie sprzed 3-4 lat. Ale wg mnie dzięki lekom, a nie psychoterapii. Psychoterapia była dla mnie czymś w rodzaju pogadanki, psychoedukacji a nie czymś co leczy. Możliwe, że psychoterapia nie odniosła skutków, bo była za mało intensywna i zbyt krótka. Jeżeli chodzi o zmany w osobowości, o trwałe zmiany , terapia powinna odbywać się raz w tygodniu i co najmniej rok. W moim ośrodku nie było takich możliwości – terapeutów było mało, ludzi dużo i spotkania odbywały się co dwa tygodnie, a czasami raz w miesiącu . A to za mało, co potwierdzi każdy terapeuta, który zajmuje się zaburzeniami nerwicowymi.
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.