Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Antydepresanty podczas terapii?

Przeglądasz 10 wpisów - od 11 do 20 (z 34)
  • Autor
    Wpisy
  • BlackDalia
    Uczestnik
      Liczba postów: 25

      Na etapie silnych objawów leki są niezbędne. To tak jakby leczyć raka w ostrym stanie nie podając leków przeciwbólowych – dość okrutne. Człowiek, który cierpi z powodu paraliżującego lęku czy potwornego smutku nie podejmie żadnej terapii!
      I tak, to prawda, że leki nowej generacji nie uzależniają, brałam prawie 2 lata, już 2 lata nie biorę, a zadnego zespołu odstawienia czy kłopotów po tym nie było.
      I dopiero jak sie ten "stan ostry" zaleczy trzeba brac sie za terapie, bo tylko ona przynosi długofalowe skutki(leczenie lekami to jak leczenie raka morfiną – nie boli, ale umieramy). Ale leki – jeśli dobrane przez lekarza i zwiazane z poważnymi objawami, są bardzo dobre na początek.

      Torquemado
      Uczestnik
        Liczba postów: 901

        Czarna Dalio, mam do Ciebie pytanie o psychoterapię. Piszesz, że brałaś leki przez dwa lata, dośmyślam się więc, że Twoje problemy były poważne i kilkoma wizytami u psychologa tego nie dało się załatwić. Chciałbym, abyś napisała jak długo trwała Twoja psychoterapia, jak często się odbywała i w jakim stopniu zmieniła Twoją osobowość. Ja mam problemy związene z zaburzeniami nerwicowymi. Dowiedziałem się, że aby to wyleczyć trzeba poddać się psychoterapii długoterminowej, która ma za zadanie zmienić na trwałe moją osobowość, która jest neurotyczna. I to mnie przeraża, bo nie dość, że to długa i ciężka droga, to w dodatku trzeba przyznać się do porażki, trzeba odrzucić większość swoich przekonań, myśli, zachowań i nauczyć się patrzeć na siebie i na świat inaczej, na nowo. Jak sobie z tym poradziłaś, z zakwestionowaniem samej siebie?

        BlackDalia
        Uczestnik
          Liczba postów: 25

          To nie jest przerażające:) Teraz tak Ci się wydaje, bo patrzysz na to z boku.
          Ja brałam leki przez 2 lata z powodu silnych stanów lękowych, które zamieniły mi życie w piekło(antydepresanty oczywiscie a nie benzodiazepiny jakieś)Jak leki zaczęły działać zdecydowałam, że chcę popracować nad sobą, żeby nie dopuścić już do takich epizodów. 3 lata temu zaczęłam terapię, w której nadal uczestniczę i widzę ogromną różnicę. Jest to oczywiście proces, który nie przynosi szybkich i spektakularnych efektów, ale uczy zmian w myśleniu. Np. jeśli ktoś powiedział coś co uznałeś za osobisty przytyk to na takiej terapii zastanawiasz się jakie jeszcze mogły być powody takiego a nie innego zachowania tej osoby. Pozwala to przełamać nasze "widzenie tunelowe", rozpatrywać rzeczywistość w szerszej perspektywie, nie nakręcać się, nie wymyślać różnych wersji zdarzeń – po prostu życ "tu i teraz". Dzięki terapii nie mieszkam już z rodzicami, nie ulegam emocjonalnym szantażom, które – o dziwo – przestają stosować widząc ich nieskutecznosć. Nawiązuje nowe relacje, zabieram głos publicznie, angażuję się w działalnosc społeczną itp. Sama się utrzymuję, mam niewielkie mieszkanie, niezależnosć finansową i święty spokój.
          Zanim zaczęłam terapię i przez pewien czas jej trwania myślałam, że to nie jest możliwe, ze nie poradzę sobie, że oni sobie beze mnie nie poradzą itp. A teraz dopiero widzę ze były to po prostu myśli generowane przez wielki lęk, którego na dłuższą metę leki nie zmniejszą, bo trzeba znac jego mechanizm.
          Nie ma innej drogi wyjscia z lęku niż konfrontacja z nim. I na to się ośmielam, wybieram sobie sytuacje które budzą mój lęk i konfrontuję się z nimi. Na początek mogą to być drobiazgi. Satysfakcja z efektu i świadomość, że nasza psychika podpowiada nam najczęściej jakies straszne wizje, które nie mają pokrycia w faktach, jest bezcenna.
          Pomijając Twój mizoginizm Torquemado odbieram Cię jako bardzo wartościowego faceta i myślę, ze warto byłoby zawalczyć o siebie. Wbrew i na złość temu czemuś w Tobie, co Ci podpowiada, że jesteś beznadziejny i nic nie wart. Jak sobie uświadomisz jak bardzo zniekształcasz odbiór siebie i innych to te "głosy w głowie" nie będą juz miały takiej siły i z czasem coraz rzadziej będą zatruwać Ci życie.

          BlackDalia
          Uczestnik
            Liczba postów: 25

            Pytasz jak często – najpierw indywidualna: pół roku raz w tygodniu ,potem grupowa -raz w tygodniu również.Wszystko na NFZ:)

            Torquemado
            Uczestnik
              Liczba postów: 901

              Czarna Dalio, wielkie dzięki za wyczerpującą odpowiedź.
              Jutro dzwonię i umawiam się na wizytę w ośrodku leczenia nerwic.

              freedda
              Uczestnik
                Liczba postów: 16

                Moje obawy co do zażywania antydepresantów, wynikają z tego, że widzę jak trudno je potem wyeliminować. Moja siostra bierze je od 3 lat.
                Od 2 dni biorę Xetanor ale bardzo źle go znoszę – nudności, drżenie całego ciała, osłabienie. W poniedziałek mam terapię i muszę się zapytać czy tak powinno być.
                Jeżeli chodzi o stan emocjonalny to muszę powiedzieć, że tak kiepsko się nigdy nie czułam. Mam myśli samobójcze, nie chce mi się wstawać z łóżka , ciągle chce mi się spać.
                Wszyscy w domu są przeze mnie poddenerwowani, bo ciągle mi coś nie pasuje. Szkoda mi ich tak szarpać, ale te wybuchy złości są naprawdę nie do okiełznania. Niby mam wszystko a jestem taka nieszczęśliwa. Czuję się tak jakbym była tu w tym życiu za karę albo przez wielką kosmiczną pomyłke….

                Torquemado
                Uczestnik
                  Liczba postów: 901

                  freedda zapisz:
                  „Czuję się tak jakbym była tu w tym życiu za karę albo przez wielką kosmiczną pomyłke….”

                  Ja całe życie się tak czuję i akurat na to antydepresanty niestety nie pomagją. 😉

                  BlackDalia
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 25

                    Skutki uboczne są normalne na początku terapii. Jak się organizm przyzwyczai bedzie lepiej. Na efekt trzeba czekać minimum 2 tyg., ale jak ich nie będziesz brać to będzie jeszcze gorzej(umiesz to sobie wyobrazić?) Te leki nie uzależniają – uzależnić się mozna psychicznie jeśli nie chce się pracować nad sobą i wygodniej brać tabletki. One Cię nie zmienią, ale pozwolą trzeźwo myśleć i podejmować racjonalne decyzje. Trwałe skutki moze przynieść tylko terapia. Poza tym nie ma tu mowy o uzależnieniu, bo nie ma jakiegoś odczuwalnego gwałtownie "kopa", euforii. Nastrój się stopniowo poprawia i utrzymuje na stałym poziomie, więc fizyczne a nawet ściśle psychiczne uzależnienie jest niemożliwe. Inna rzecz ze ludzie popadają w przyzwyczajenie, tabletka staje się dla nich protezą z którą nie chcą sie rozstać, no i zawsze łatwiej ją łyknąć niż skonfrontować się ze sobą. Ale w Twoim wypadku, na tym etapie jest konieczna, i myśle ze nie powinnas patrzeć na siostrę i dyskutować z lekarzem tylko brać. Skoro jesteś pod ścianą to nie masz nic do stracenia.

                    desideri
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 7

                      Witam. Właśnie rozważam możliwość brania jakiegoś antydepresantu. Znaczy się udaję się do psychiatry, aby ten mi coś doradził. Chodzę już na terapię indywidualną do psychologa, ale jestem dopiero na jej początku (3 miesiąc), a moje problemy nie maleją i pojawiają się nowe. Ponieważ zdecydowałam się, pomimo wszystko, spróbować zmienić siebie (skoro rodziny nie mogę) to próbuję każdej formy pomocy, także farmakologicznej. Początkowo sądziłam, że pomogą mi jakieś ziołowe tabletki, że mój mózg potraktuje je w odpowiedni sposób oraz zadziała efekt placebo. Niestety tak jak zawzyczaj to bywa, nic to nie dało. Dlatego teraz mam nadzieję, że uda mi się znaleźć jakieś proszki, które pomogą mi przebrnąć przez trudny dla mnie okres. Zatem czy antydepresanty są pomocne przekonam się najwcześniej za miesiąc jeśli jednak zdecyduję zacząć się je brać… nigdy nie byłam wielką fanką tabletek nawet na przeziębienie, a tym bardziej na psychikę.

                      PATRYCJA123
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 471

                        Ja też czułam sie fatalnie czasami już po samej terapii też myślałam o zarzywaniu leków ze wzgledu na objawy somatyczne jakie wywoływał lęk a terapeuta mi odradził, powiedział że chce mi pomóc bez leków bo widzi światełko w tunelu wydaje mi sie ze tak właśnie powinno być

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 11 do 20 (z 34)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.