Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Bezradność… Brak wsparcia….

Przeglądasz 10 wpisów - od 111 do 120 (z 125)
  • Autor
    Wpisy
  • some1
    Uczestnik
      Liczba postów: 244

      Frnix, w cierpieniu dziecka raczej nie ma sensu. To jest zlo tego swiata, grzech. Jezus Chrystus milosierdziem czyli pokorna, cicha, cierpiaca, ale przede wszystkim wybaczajaca miloscia niszczy grzech. Sens jest w tym ze jest to jedyna mozliwosc pokonania zla tego swiata. Przez pokorone i ciche cierpienie mozna nie przekazac zla dalej, zniszczyc w sobie zlo przekazane przez swiat. Tak to w tej chwili rozumiem. Jezus nakazal siebie nasladowac:
      „Wezwanie do utrudzonych
      28 Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. 29 Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. 30 Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.”
      Nie jestem teologiem, nie chce sie madrzyc, moge sie mylic.

      Fenix
      Uczestnik
        Liczba postów: 2551

        Dla mnie pokora w rozumieniu panowanie nad własnym egoizmem, chęcią dominacji nad innymi, z pewnością jest sposobem na pokonanie zła.

        Nie przemawia jednak do mnie idea męczenników, cierpiących cicho w kącie. Kojarzą mi się trochę z takimi egocentrykami, którzy przez swoje cierpienie i męczeństwo, chcą w jakimś stopniu zabłysnąć, zaistnieć. Dla mnie to mimo wszystko takie trochę wywyższanie się.

        Do mnie bardziej przemawia faktyczne działanie na rzecz pomocy innym. Ciężko jest ludziom zrozumieć sens cierpienia, umęczania i ciągłego znoszenia razów, szczególnie jeżeli chodzi o nich samych. Nie widać miarodajnych efektów takiego zachowania. Według mnie działanie misyjne, polegające na tłumaczeniu i uczeniu innych może przynieść więcej korzyści. Dlatego też bliższa jest mi filozofia buddyzmu.

        Ale to jest tylko i wyłącznie moje zdanie. Każdy ma prawo do wybrania własnej ścieżki życiowej, pod warunkiem, że nie narusza granic wolności drugiego człowieka. 🙂

        Poza tym tak jak wcześniej napisałam, jestem bezwyznaniowa. Staram się sporo czytać, wyciągać własne wnioski i wybierać takie elementy, które pomogą mi stać się lepszym człowiekiem. Bardzo nie lubię wbijania w ściśle określone ramy, ale moje przemyślenia w tym temacie nie wniosą niczego do tego forum. 🙂

         

         

        some1
        Uczestnik
          Liczba postów: 244

          Ja tez nie chce nikpgo przumuszac. Wiara to wybor kazdego z nas.
          Ja tez kiedys bylem ateista.

          Ktos kiedys polecal tez na tym forum taka ksiazke, ktora jest do pobrania z sieci, a z ktorej mozna cos wyciagnac dla siebie – Rozwinac Skrzydla. Przesluchalem ja chyba z piec razy w przeciagu 1 roku. Byla taka forma katharsis. W tamtym czasie bardzo mi pomogla.

          Fenix
          Uczestnik
            Liczba postów: 2551

            Some1 interesująco się z Tobą koresponduje.

            Miło się czyta Twoje dzisiejsze posty. Są bardziej optymistyczne i przemawia przez nie nadzieja. 🙂

            otoja2017
            Uczestnik
              Liczba postów: 6

              Dziękuję Some1. Czasem te ,,najbardziej banalne,, wypowiedzi sa najbardziej budujace. Bardzo dziękuje za wsparcie. Normalnie na codzień sobie ,,radze,,. Wczoraj mi sie ulało. Myslalam ze jestem taka twarda, ze zapomnialam ale wcale nie. Tego syfu nie da sie zapomniec. Wczoraj mialam takie wrazenie jakby moja matka wylewajac na mnie pomyje chciala zagluszyc swoje sumienie. Od pewnego czasu nazywam rzecxy z przeszlosci po imieniu. I jeszcze bardziej ja zloszcze. Ale mi nie chodxi o to, chce przerwac ten łańcuch syfów. Chce zeby moje dzieci mialy chociaz szanse na zrowe relacje. Z moja wiarą tez ostatnio coraz gorzej. Nie mam sily sie modlic. Pociesza mnie fakt ze nie o ilosc tu chodzi. Jeszcze raz bardzo Ci dziękuje. Trzymaj sie cieplutko.

              some1
              Uczestnik
                Liczba postów: 244

                Haha, jak to ktos spiewal… a po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój.
                W istocie, przez moje małrzeńsywo przetoczyła się burza z gradobiciem, ale znowu przez chmury zaczyna przebijać się słońce.
                Nadal czuje jakbym mial w ciele rozrzarzone wegle, jak po sesji na grupie terapeutycznej, ale chyba jest lepiej. To dziwne uczucie, chiec pomagac, ale samemu potrzebowac pomocy, czuc empatie i wspolczucie do jednych ludzi a jednoczesnie nienawisc do innych.

                some1
                Uczestnik
                  Liczba postów: 244

                  Pod postem powinna być taka ankieta, jak na stronie microsoftu: „Czy ten post był pomocny?” tak/nie. Na podstawie informacji zwrotnej można by wytrenować właściwe podejście i lepiej …spełnić oczekiwania (taaa, ku chwale dda!) 🙂

                  A tak poważnie, to dziękuję Otoja2017 za miłe słowo, choć wiem, że udzielanie rad zwykle nie daje dobrego efektu, zwłaszcza jeśli ktoś naprawdę cierpi i nie czuję się dobrze w tej roli. Zdecydowanie bliższe mojemu zerojedynkowemu umysłowi jest niesienie pomocy przez bezpośrednie, osobiste ratowanie z użyciem wszystkich posiadanych zasobów. Jeśli tak nie można, to …czuję że to bez sensu i ogarnia mnie niechęć, a potem wszystkie lęki związane z potencjalną krytyką, wyśmianiem i odrzuceniem, no bo rozwiązanie przecież nie byłoby idealne – można by lepiej.

                  Otoja2017, muszę Ci coś jeszcze powiedzieć. Myślę, że naprawdę silna z Ciebie kobieta, matka 🙂 Moja mama też uciekała nieraz przed moim pijanym tatą z trójką dzieci, po nocy, w świecie w którym nie było samochodu, komórki, …kasy. Pamiętam, choć wtedy ten cyrk uważałem za normalny element życia. Teściowa mówiła jej po takich akcjach, że to dobry człowiek, że przecież nie bije tak mocno, że czasem trzeba trochę pocierpieć, że to nie tak często że inne mają gorzej. Ja nie wiem skąd ona miała siłę, jak ona to zrobiła, że to przeżyła, że ogarnęła siebie, męża pijaka emocjonalnego i fizycznego terrorystę, trójkę dzieci, prl i brak zrozumienia swojego bólu. Jestem pełen podziwu. Dla mnie to prawdziwe bohaterstwo, zacisnąć zęby i poświęcić całego siebie dla sprawy. Jestem pełen podziwu dla Ciebie.

                   

                  Fenix
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 2551

                    Hahaha, pomysł z ankietą całkiem dobry. Ku chwale dda 😀 😀 😀 😀

                    otoja2017
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 6
                      • Some1, z mojej strony to nie bohaterstwo, to przymus. Przeciez nie zostawie dzieci bo kto sie nimu zajmie. Wiec sa moja sila napędowa. Poza tym, cofajac sie myślami wstecz, po glebszym zastanowieniu widze zw walka o lepsze jutro ma sens. Szkoda tylko ze na efekty czasem trzeba sporo czekac…..
                      some1
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 244

                        To nie przymus, to Twoja odpowiedzialnosc, walecznosc, wytrwalosc, dobro. Przeciez mozna sie poddac, a Ty sie nie poddalas. Twoj maz jakos tego „przymusu” nie poczul…

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 111 do 120 (z 125)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.