Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Bezradność… Brak wsparcia….
-
AutorWpisy
-
Mojego EGO podskoczyło do sufitu 😀 😀 😀
Moje świadome Ja nie rozumie dlaczego niby stałam się idolem. 😀
Zazdroszcze Ci ale tez ciesze sie ze Ci sie udalo. Twoj wpis daje nadzieje ze mozna zrobic to co wydaje mi sie w tej chwili nierealne, ze mozna dojsc do etapu w ktorym zycie przestanie meczyc, a przynajmnjej tak bardzo meczyc. Napisalas to tak ze Ci uwierzylem ze piszesz szczerze i naprawde tak myslisz 🙂 Jestes dla mnie zywy dowodem, ze da sie 🙂 Po tylu latach poszukiwan i walki z soba mozna byc troche juz sceptycznym. Teraz bede mial wiecej wiary 🙂
Tym bardziej to budujace, ze jeatem aktualnie w stanie wojny z calym swiatem. I nie wiem co dalej.
Dla mnie przełomowym momentem, który pozwolił mi ruszyć do przodu, było przestanie przejmowania się tym co ktoś o mnie pomyśli. Nie twierdzę, że nastąpiło to od razu we wszystkich aspektach mojego życia. Określiłabym to jako proces, proces oczyszczania się z trucizny, która wypełniała moje ciało od koniuszków palcy u stóp aż po czubek głowy. W pewnym momencie utworzyła się maleńka dziurka, przez którą trucizna zaczęła stopniowo wypływać.
Zaczęłam sobie tłumaczyć, że nikt poza mną nie jest w mojej skórze, nikt nie wie co przeżyłam, co czułam, nikt nie jest doskonały więc nie ma prawa mnie oceniać. To, że miałam dom jaki miałam nie jest powodem do wstydu. Prawda jest taka, że jest mnóstwo domów z takimi lub innymi problemami, tylko ludzie starają się ukryć to co nie jest piękne, wspaniałe, doskonałe. Odgrywają spektakle przed resztą świata. Wytykają innym błędy, żeby nie zauważać, nie skupiać się na syfie na własnym podwórku.
Nie mam powodu, żeby coś udawać. Tak jak napisałam, tak myślę i dobrze mi z tym.
Wiesz jestem zdania, że najwięcej wywalczy się nie siłą tylko inteligencją, sprytem i uporem. Wtedy na dłużej starcza energii.
Mała krople są delikatniejsze niż skała a a jednak ją drążą.
A tak odbiegając od tematu. Masz bardzo pozytywny i uspokajający avatar. Jesteś uporządkowany? 🙂
Mnie uspokaja określenie tego w co ja faktycznie wierzę. Stałam się, jakby to dziwnie nie zabrzmiało, wreszcie spójna.
A świat?
Świat w rozumieniu inni ludzie, zawsze wałczył i będzie walczył z indywidualnościami, żeby za wszelka cenę dopasować je do ogólnie panujących schematów.
A ja nie jestem robotem, mam rozum, uczucia. Ma być mnie samej dobrze ze sobą, nie muszę pasować innym. Takie jest moje myślenie, ale ja zawsze byłam indywidualistką. To było również powodem moich nieporozumień z matką.
To chyba tez moj glowny problem. Mam takie przekonanie ze wszyscy mnie nienawidza i chca mnie „zabic”, wiec z wszystkimi walcze. Mam przekonanie ze szef nie jest ze mnie zadowolony i najchetniwj wywalilby mnie z pracy, jednak zawsze odchodzilem sam w poczuciu ze wszyscy odczuja ulge, ze moja zona jest ze mna tylko dlatego ze jestem bardzo pracowity i poswiecam caly swoj czas dla rodziny i na domowe obowiazki, ale jak tylko powinie mi sie noga to mnie zostawi albo zacznie zdradzac i zobojetnieje, ze moi tesciowie chca mi podkupic dziecko i ograniczyc moj wplyw na jego wychowanie, ze wiekszosc osob chce mnie oszukac, a juz na pewno ze w kazdym czai sie zlo, ukryte pod puchem kurtuazji, ale tylko po przypadkowym aktywowaniu natrafiajac niechcacy na czuly punkt spotka mnie niezahamowana bezlitosna agresja, wiec przed kazda osoba lepiej chodzic na palcach i przepraszac z gory za wszystko.
Teoj awatar jest za to bardzo bojowy, pelen mocy 🙂 Czy jestem uporzadkowany? Raczej tak. Staram sie byc dokladny i metodyczny w tym co robie. Moze nawet za bardzo bo ludzie czasem zarzucaja mi ze jestem perfekcjonista.
Tata docenial prefekcjonistow…Moja matka zarzucała mi od dzieciństwa lenistwo. Koronnym argumentem było to, że ona w wieku 7-8 lat gotowała już obiady.
Więc ja żeby mnie zaakceptowała, zaczęłam dążyć w tym co robię do perfekcji. Tylko że zawsze znalazłam jakiś mankament, to co robiłam nie było według mojej oceny wystarczająco dobre, zaczynałam poprawiać, poprawiać i poprawiać aż byłam tym poprawianiem zmęczona, efekt końcowy nie był idealny albo nie byłam w stanie czegoś zrobić na czas. A matka i tak znalazła coś co miała mi do zarzucenia. „Odkurzyłaś, no odkurzyłaś ale w kącie już nie zauważyłaś (zamiennie „nie pomyślałaś”), żeby odkurzyć”. Wszystko co robiłam musiało być idealne inaczej sama dla siebie byłam katem w tym co o sobie myślałam.
Czy to nie jest piekło?
Później przez długie lata byłam z kimś kto miał zupełnie inną postawę. W pewnym stopniu to mi pomogło, nauczyłam się odpuszczać, dostrzegłam, że jak coś nie jest idealne, świat się nie zawali. Jednak zupełne olewanie tez nie jest zdrowe, bo są pewne rzeczy, których trzeba dopilnować. Mimo wszystko sama z siebie lubię porządek, filozofia życiowa mojego byłego partnera zaczęła mi mocno przeszkadzać, a dodatkowo za jego beztroskę ostatecznie płaciłam ja.
Perfekcjonizm jest bardzo męczący, ale mimo wszystko chyba łatwiej by mi było żyć z perfekcjonistą niż z Piotrusiem Panem. Za dużo, dosłownie za dużo mnie kosztowało życie z kimś takim.
A teraz widzę, że wszytko to co zarzucała mnie i innym ludziom matka, faktycznie jest jej cechami.
Bojowa nie jestem, nigdy pierwsza nie atakuję. Waleczna chyba tak. Kiedyś myślałam, że jestem słaba. Teraz jestem pewna, że mimo wszystko jestem silna. I oczywiście inteligentna 😀
No mnie przeszkadza coraz bardziwk weazenie ze musze byc niespojny aby pasowac do otoczenia. Coraz bardziej pozwalam sobie na robienie rzeczy w zfodzie z soba. Niestety czesto przez to wchodze (albo mam takie wrazenie) w konflikty. No i nie czuje sie z tym dobrze. Tzn. z konfliktami, bo to postepowanie w zgodzie z soba rzeczywiscie daje poczucie spojnosci, dzialania tak jak nalezy. Strasznie wkurza mnie zaklamanie, brak logiki w dzialaniu np. szefostwa wobec podwladnych, hipokryzja, polityczna poprawnosc. Z tym ostatnio walcze rowniez stawiajac na szali wlasna umowe o prace :/ Ale czuje ze tak trzeba, i tak wolno, bo mowie zawsze prawde.
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.