Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › bezsens
-
AutorWpisy
-
Jestem w mega dole…. i przyszło mi do głowy żeby napisać to co czuję.Nie szukam pomocy i nie proszę o zrozumienie bo wiem że to i tak nic nie zmieni.Chyba nigdy nie czułam się tak zrezygnowana i bezsilna. Czuję się za to słaba i pozbawiona jakiejkolwiek nadziei. Od długiego czasu myślałam o rzuceniu terapii ale nie miałam na tą decyzję odwagi.Chciałam mieć poczucie, że coś ze sobą robię, próbujję poznawać samą siebie i zmieniać stare schematy myslenia, działania.Po 3 latach wspinania się po schodach postanowiłam że nie chcę robić kroków w górę. Tak naprawdę to jedyne czego chce to przetać się męczyć, odczuwać, myśleć.Mam dość samotności i swojego włąsnego życia.Kiedyś myślałam ,że podejmując tą walkę jestem Kimś wyjątkowym i że moję życie odmieni się na lepsze.Wierzyłam,że będe szczęśliwa i łaknąca życia i że mimo samotności kochając siebie życie stanie się łatwiejsze, wyjątkowe i piękne. Ta nadzieja i iskierka zgasła i z taką łatwością przyszło mi powiedzenie STOP, poddaje się, nie idę dalej.Stoję w stanie zawieszenia, w apatii wykonując codzienne czynności.JAk pojawiają się problemy uśmiecham się do siebie z politowaniem, i co z tego przecież to wszystko i tak nie ma sensu, znaczenia.Dziś patrząc na otoczającą rzeczywistość, jak obserwator pozbawiony uczuć pomyślałam jakby to było jakbym zniknęła.To i tak nic nie zmieni dookoła, ktoś tam popłacze wracając do swojego życia. Nie ma nikogo dookoła, dla nikogo nie byłam ważna i wyjątkowa, nikt mnie nie kochał, mam tu na myśli miłość między kobietą i mężczyzną.Terapeutka zawsze mi mówiła,że mam wypełnić swoją pustkę sama, bo nikt inny tego za mnie nie zrobi.Ja nie umiem jej wypełnić i nie widzę sesnu w czymkolwiek.Nie chce nikogo zniechecać w walce moim wpisem, poczułam że chcę to napisać i tyle.
Czy wierzysz w Boga? Jeżeli to zbyt osobiste pytanie to nie musisz odpowiadać:)
malenka,
nie napiszę Ci nic odkrywczego bo nawet już ostatnio odechciewa mi się "doradzania" bo tak naprawdę tylko Ty wiesz jak się czujesz naprawdę. Ale powiem CI tylko, że wiem o czym piszesz, wierzę i rozumiem….
Kiedyś chciałem stać się jak robot … nic nie czuć …niczego nie oczekiwać od życia, innych ludzi , działać automatycznie …….próbowałem i próbowałem ale nie udawało mi się to , zawsze coś czułem … był to żal, smutek wstyd,…i ta przerażająca samotność. to trwało latami, ale po pewnych przeżyciach ,i spotkaniu pewnych osób postanowiłem że poproszę o pomoc. było to dwa lata temu ale jakiekolwiek efekty zaczynam zauważać od jakieś 2 miesięcy.
Nadal mam dni kiedy chciał bym stać się robotem ale nie sa one juz tak częste jak kiedyś , mam nawet okresy ( i to nawet dłuższe) kiedy patrze z nadzieją w przyszłość.
Ja mówię sobie tak : dziś dzień mam do d**y , jutro pewnie też , ale zaczekam może kiedyś coś się zmieniJa czasem sobie tak mowie ,ze trzeba jakos przezyc ten dzien i czekam na noc..tylko wtedy nie czuje , nie mysle, nie mam swiadomosci…sen wydaje mi sie wybawieniem … a kiedy budze sie nastepnego dnia mam zal do siebie , ze nie umiem sie cieszyc wlasnie z tego ,ze znowu wstalo slonce. Tak jakby ktos wylaczyl w glowie funkcje radosci zycia, moze juz nawet nie radosci, zwyklego zadowolenia, ze jest dzien. Dwa lata temu doszlam do takiej teori – Bog dal mi wolna wole, jesli dal mi ja to daje mi tym mozliwisc wyboru czy zechce zyc czy nie , ze samej mi pozostawia wybor , skoro fizycznie moge sobie zycie odebrac. I nawet jakos tam nieudolnie probowalam cos poczynic w tym kierunku, ale wynik byl taki – 2 szpitale psychiatryczne i mega wstyd za siebie. Potem uznalam, ze "jak cos zawsze moge to skonczyc" – czyli wyjscie jest jakbym juz nie dawaly rady. Dzis wiem ,ze nie mam …odwagi? czy tez na tyle zdecydowania by takie proby podejmowac … Wiec obecnie to jest chyba "Zyje bo musze":(
Anonim
21 listopada 2012 o 20:20Liczba postów: 20551Dla Ciebie
Mam nadzieję, że odrobinę pomoże.„Gdy znajdziesz się w trudnej sytuacji i wszystko sprzysięgnie się przeciwko tobie tak, że pomyślisz, że już nie wytrzymasz ani minuty dłużej, wtedy się nie poddawaj, ponieważ to jest właśnie czas i miejsce na przełom”
HARRIET BEECHER STOWE"Zwólcie czarnym potoczyć się chmurom
Po was przez nas i między ustami,
I oto dzień przychodzi, nowy dzień,
One już daleko, daleko za górami!"
Edward StachuraNa wszystko jest wyznaczony czas+ — czas na każdą sprawę pod niebiosami: 2 czas rodzenia+ i czas umierania;+ czas sadzenia i czas wykorzeniania tego, co zasadzono;+ 3 czas zabijania+ i czas leczenia;+ czas burzenia i czas budowania;+ 4 czas płaczu+ i czas śmiechu;+ czas lamentowania+ i czas pląsania;+ 5 czas rozrzucania kamieni+ i czas zbierania kamieni;+ czas uścisków+ i czas wstrzymywania się od uścisków;+ 6 czas szukania+ i czas uznawania czegoś za stracone; czas zachowywania i czas odrzucania;+ 7 czas rozdzierania+ i czas zszywania;+ czas milczenia+ i czas mówienia;+ 8 czas miłości i czas nienawiści;+ czas wojny+ i czas pokoju.+
Kaznodziei 3: 1-8Też mam czasem chwile zwátpienia we wszystko,gdy cały świat sprzysięga się przeciwko mnie, gdy zawodzá najbliżsi ludzie.. Dlatego ważniejszy nawet niż terapia jest dla mnie Program 12 Kroków i oparcie w Sile Wyższej, które daje siłę,by podnieść się z największego doła.
Pozdrawiam ciepło.
DO PAnama:
Są momenty że wierze, ale ostatnio raczej nie.Dziękuję wszystkim.
WITAJ MALEŃKA:)
Czytając Twój wpis pomyślałam dziewczyno jesteś młoda całe życie przed Tobą. W Twojej psychice musi być wielka pustka. Nie rezygnuj z terapii tylko otwórz się tam tak samo jak tu!!!! Dlaczego piszesz tylko o miłości między mężczyzną a kobieta?? a miłość rodziców?? rodzeństwa??? tylko w Twojej głowie jest myśl ze nikt by za tobą nie płakał, a z pewnością otaczasz się wokół kochających cie osób!! Musisz wziąć życie w swoje ręce tylko trzeba tego chcieć a nie mówić tylko o tym i nic z tym nie robić!! Nikt nie ma łatwo ja też zmagam się w życiu z ojcem alkoholikiem który ma gdzieś swoje dorosłe juz dzieci i do tej pory wyrządza im wielką krzywdę raniąc ich swoim zachowaniem np przychodząc na chrzest wnuczki na wielkim kacu z rozbita głowa!! A my wybaczamy po raz nawet nie wiem już który. Wiem że to on zniszczył moje życie to jaka jestem osoba czyli zagubioną, nie mająca swojego zdania bojąca się wszystkiego! nie dawno znów się przejechałam na własnym ojcu woli swoja matkę rodzinę od nas 3 dzieci i żony wnuków. za swoja rodziną wpadł by w ogień oni mogą nas obrażać a moj ojciec nawet nie potrafi obronić nas za każdym razem mu wybaczamy a on i tak nie szanuje tego i daje nam swoim zachowaniem po łapach!!! NIE REZYGNUJ Z TERAPII ja sama z checia bym sie zgłosiła na nia może by mi to pomogło aby być silniejszą i pewną siebie dziewczyną!!! GLOWA DO GÓRY NIE PODDAWAJ SIĘ TYLKO WALCZ ZOBACZYSZ ZE BĘDZIESZ JESZCZE SZCZĘSLIWA !!! POZDRAWIAM -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.