Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Bóg i psychologia
-
AutorWpisy
-
Hmm…Ja np. zwracam się w stronę świadomości. laozi, moim zdaniem dużo tracisz radykalnie wykreślając Boga ze swojego życia. Ale to Twój wybór, na pewno nie będę tu próbować kogoś nawracać, czy coś. Tym bardziej, że moja własna relacja z Bogiem jest kulawa. Pozdrawiam wszystkich wierzących i tych, co nie wierzą podobnie.
nic nie mogę tracić na relacji, ktora jest niemożliwa do nawiązania, bo ten ktoś nie istnieje. :laugh:
a jeśli chcesz porozmawiać o prawdziwej duchowości, o tym co siedzi w człowieku to proponuję porzucić systemu odwracające się od czlowieka, a kierujące się ku wyimaginowanym tworom, na rzecz systemów prawdziwie zainteresowanych czlowiekiem i jego możliwościami. poszukaj daleko na wschodzie, a znajdziesz coś co nazywa się buddyzm. zrozum to, a wtedy zobaczysz ile tracisz wierząc w dziadka z brodą, zamiast szukać odpowiedzi w sobie. bo wszystkie odpowiedzi są w nas, tylko trzeba do nich dotrzeć.Patrycjo, polecam Ci całą stronę http://www.nadzieja.webd.pl/index.php . Są świetne artykuły, np. "Krótka terapia Tomasza z Akwinu dla dorosłych dzieci alkoholików". Jestem na pierwszym roku filozofii i muszę przyznać, że te studia pomagają osiągnąć równowagę emocjonalną ;).
Koniecznie zajrzyj do tych rekolekcji na facebooku i postaraj się je przeżyć, skorzystaj z tego sposobu modlitwy. Zobaczysz Boga i siebie z zupełnie innej perspektywy 🙂 Ludzie mogą mieć tylko przybliżone obrazy Boga, jedni mniej, drudzy bardziej prawdziwe. Twój obraz Boga przypomina mój, próbuję się z nim uporać, bo nie jest prawdziwy. To, jak postrzegamy Boga, zależy od tego jakie mamy relacje z innymi ludźmi: czy czujemy wobec nich niższość, poczucie winy itd. Analizując nasz obraz Boga, możemy wiele dowiedzieć się o sobie. Odsyłam do materiałów rekolekcyjnych i materiałów dodatkowych.Mm1, Bóg nie chce Cię ukarać. On chce przede wszystkim kochać, w końcu po to nas stworzył ;). Boisz się, że Bóg śledzi grzechy i chce tylko karać, a jest zupełnie odwrotnie. I nie tylko chrześcijanie tak twierdzą :).
Laozi, psychologia w swoich badaniach dostrzega, że ludzie wierzący żyją dłużej i rzadziej chorują na depresję, więc wiara jest bardzo pomocna ;). Duchowość polega na zgłębieniu swojej osoby, dojścia do najgłębszych zakamarków i wpuszczeniu tam Boga. Prawd szuka się we własnym wnętrzu i najgłębszych pragnieniach, tam je Bóg schował i tylko tam można go spotkać. Możesz potraktować Boga jako pojęcie i pewien zbiór prawd życiowych, które zostały stworzone przez ludzi i dają im sens życia. I to pojęcie Boga pomaga mi w moim rozwoju wewnętrznym, daje mi stałe odniesienie. Myślę, że wiele na tym zyskuję, chociaż z wiarą wiąże się wiele trudów.
Wohoho, nie doczytałeś dzieł Pascala ;). Zakład to tylko punkt wyjścia, który ma prowadzić do autentycznej wiary, bo Pascal był przekonany, że kto szuka, ten znajdzie.
Taaa, bawiłam się z buddyzmem, ale słowa Dalajlamy pewnego razu uderzyły mnie po twarzy. Otóż sądzi on, że najlepiej jest pozostać przy swojej religii, bo jesteśmy w stanie ją zrozumieć, żyjąc w danej kulturze. Błądzenie w pojęciach innej kultury czy religii zabiera niepotrzebnie czas na rozwój. Jestem za tym, by poznawać inne religie i się tym ubogacać, ale łatwiej zwrócić się do tego, co się zna, bo wryło się to już w nasze postrzeganie świata. To tak z praktycznego punktu widzenia.Kala2, popieram :). Człowiek potrzebuje jakiejś sfery transcendentalnej, większej od niego, a tego psychologia nie daje, bo zajmuje się tylko empirią (i tak powinno być, btw).
Polaqita, to nie tak: wierząc, zakres odpowiedzialności się poszerza: jest się odpowiedzialnym także przed kimś wyższym znacznie od siebie samego. Dojrzała wiara polega właśnie na braniu odpowiedzialności za swoje życie. Uciekanie w religię prędzej czy później doprowadzi do wielkiego rozczarowania lub odrzucenia wiary (patrz: ja :P). Religia była jedną z moich kompulsji, więc wiem, że to jest niezły koszmar. Fakt, człowiek wierzący otrzymuje bezwarunkową miłość i akceptację (i to taką rodzicielską, zdrową), jednak nie tylko ludzie z dysfunkcyjnych rodzin tego potrzebują.
Co do nawracania w ogóle – nawracać SIĘ trzeba, nie innych. Według Ewangelii chrześcijanie mają czynić uczniów, to znaczy żyć dobrze i mówić ludziom o Chrystusie, ale wtedy kiedy oni chcą tego słuchać. A gdy się zainteresują, pomagać im dojść do wiary. Od Jezusa odeszły setki uczniów, bo nie mogli zrozumieć jego nauk. On ich wręcz zniechęcał, mówiąc, że będą prześladowani. Bóg nikogo nie przymusza, więc i my nie musimy przymuszać ;).
justyś zapisz:
„Laozi, psychologia w swoich badaniach dostrzega, że ludzie wierzący żyją dłużej i rzadziej chorują na depresję, więc wiara jest bardzo pomocna ;). ”
dostrzega? co to właściwie znaczy? konkretne źródło poproszę jeśli takie badania zostały przeprowadzone, bo stwierdzenie "dostrzega" nic tu nie wnosi.justyś zapisz:
„Duchowość polega na zgłębieniu swojej osoby, dojścia do najgłębszych zakamarków i wpuszczeniu tam Boga. Prawd szuka się we własnym wnętrzu i najgłębszych pragnieniach, tam je Bóg schował i tylko tam można go spotkać. Możesz potraktować Boga jako pojęcie i pewien zbiór prawd życiowych, które zostały stworzone przez ludzi i dają im sens życia..”
najpierw mówisz, że boga trzeba wpuścić do środka, a potem bóg schował tam jakies prawdy. skoro schował prawdy to tam jest, więc jak go wpuścić? skoro chcemy go wpuścić, to w jaki sposób schował tam wcześniej prawdy? no i jak bóg mógł chować prawdy wymyślone przez ludzi? masę paradoksów tworzysz. chyba jedyne zrozumienie tego co tu piszesz jest takie, że człowiek wymyśla jakieś prawdy (jedną z tych prawd nazywa bogiem) i próbuje je przyswoić. ale to właśnie idea boga stworzonego przez człowieka, a nie bog-stworzyciela.justyś zapisz:
„Wohoho, nie doczytałeś dzieł Pascala ;). Zakład to tylko punkt wyjścia, który ma prowadzić do autentycznej wiary, bo Pascal był przekonany, że kto szuka, ten znajdzie.”
doczytałem. przecież pascal sam był ślepo wierzący. te jego choroby przyczyniły się do jego stanów mistycznych i nawrócenia, a potem próbował nawracać innych rzucając hasło w stylu "co macie do stracenia – szukajcie a znajdziecie". diabelnie proste, a jak łatwo wciągające w błędne koło szukania nie tam gdzie trzeba.justyś zapisz:
„Taaa, bawiłam się z buddyzmem, ale słowa Dalajlamy pewnego razu uderzyły mnie po twarzy. Otóż sądzi on, że najlepiej jest pozostać przy swojej religii, bo jesteśmy w stanie ją zrozumieć, żyjąc w danej kulturze. Błądzenie w pojęciach innej kultury czy religii zabiera niepotrzebnie czas na rozwój.”
myli się? oczywiście że nie! trzeba stracic trochę czasu, by wyzbyc się chrześciajńskiego sposobu myślenia np w europie. ale warto stracić odrobinę czasu, by potem iśc do przodu, a nie dreptać w miejscu i zadręczać się teoriami jakiegoś boga.Anonim
10 grudnia 2010 o 02:34Liczba postów: 20551Nie pamiętam, gdzie pierwszy raz o tym przeczytałam. Znalazłam coś takiego: http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=ed200501&nr=96 . Wybacz, że ze strony katolickiej, ale myślę, że nie zmieniali jednak słów profesora ;).
Hmm, faktycznie, zagmatwałam, dzięki za uwagę. Może tym razem mi się uda: Bóg stworzył naturę ludzką i w niej zawarł pierwiastek boski. Człowiek, gdy zagłębia się w siebie, odczuwa potrzebę transcendencji, którą to Bóg mu zaszczepił. Gdy to człowiek odkrywa, zaczyna otwierać się na Boga i następuje dialog między nim a Bogiem. Bóg szanuje wolę ludzką, dlatego człowiek nie musi odpowiadać na pragnienie w nim zakorzenione.
"Możesz potraktować Boga jako pojęcie i pewien zbiór prawd życiowych, które zostały stworzone przez ludzi i dają im sens życia. I to pojęcie Boga pomaga mi w moim rozwoju wewnętrznym, daje mi stałe odniesienie." – Chciałam tutaj przejść na Twój sposób myślenia o Bogu jako o zwykłym pojęciu, ale wyszedł z tego paradoks. Chodziło mi o to, tak najprościej, że nawet jeśli Bóg jest tylko pojęciem, to pomaga żyć. Oczywiście nie uważam Boga za abstrakcję. A w jaki sposób do tego doszłam, to już zbyt prywatna sprawa. Mogę tylko napisać, że starałam się jak mogłam wyjść poza myślenie chrześcijańskie, ale nic, co napotkałam, nie dało mi szczęścia. Operuję tu subiektywnym przekonaniem, podkreślam.
Myślę, że nie da się wyjść poza słownik finalny własnej kultury. Ale jeśli irytuje ona na tyle, że uniemożliwia rozwój, można szukać poza nią, jednak potrzeba ludzi, którzy pomagaliby w poznaniu danej kultury czy religii i wdrażaniu jej w życie, bo łatwo można się pogubić. Trzeba przy tym pamiętać, że w pełni się jej raczej nie zrozumie. Można przy tym stworzyć nową jakość, ale wcześniej chodząc po grząskim gruncie. Jak to mówią: jak kto woli ;).
Według Ciebie Pascal nie szukał tam, gdzie trzeba, a według Pascala Ty źle szukasz – myślę, że spór o to nie ma sensu. Zakład Pascala jest raczej skierowany do wątpiących, którzy jednak chcieliby wierzyć, a nie do ateistów.Mam wrażenie, że traktujesz mówienie o wierze jako jakiś osobisty atak. Ciesz się swoimi poglądami i pozwól innym mieć swoje poglądy :).
źródlo katolickie jest zupełnie niesubiektywne, więc tez wiarygodne nie może być.
dlaczego atak? nigdy nie odczułem tego w taki sposób, że ktoś mnie lub ja kogoś atakuję. przedstawiam swój punkt widzenia i interpretacje różnych rzeczy, które są diametralnie różne od twoich. natomiast nie uderzam w nikogo osobiście. nikogo tutaj nie potępiam, ani nie obrażam. i nie czuję, by ktoś robił to wobec mnie. dlatego też całkowiecie nie rozumiem skąd w Tobie wzięło się pojęcie ataku osobistego.
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.