Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Ból niekochania, dda, ddd, odrzucenie, parentyfikacja

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 22)
  • Autor
    Wpisy
  • AvatarAnonim
    Liczba postów: 15

    • Ten temat został zmodyfikowany 1 miesiąc temu przez AvatarAdministrator. Powód: Treść skasowana z uwagi na żądanie użytkownia
    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 520

    Poruszyłeś tyle tematów na raz, że naprawdę nie wiadomo, z której strony to ugryźć 🙂

    Ten scenariusz powrotu do klimatów domu rodzinnego faktycznie brzmi dość przerażająco. To tak jakby cofnięcie się o 20… 25… 30 lat, z całkowitą utratą tego, co było później. „Ucieczka do przodu” wydaje się być bezpieczniejszym wyjściem.

    Co do bycia WWO zaś, gdzieś w literaturze na ten temat czytałem, że naszym błędem jest szukanie oparcia w pojedynczych osobach, podczas gdy naszym prawdziwym domem jest Coś większego.

    Myślę, że jeśli pomagałeś ludziom, to sam sobie pomóc po prostu musisz dać radę 🙂 Powodzenia w zmaganiach!

    AvatarAnonim
    Liczba postów: 15

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 miesiąc temu przez AvatarAdministrator. Powód: Treść skasowana na żądanie użytkownika
    JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 814

    Trochę enigmatycznie piszesz o „grupach”, „sprawach terapeutycznych”, „tzw. terapiach alternatywnych”… a czy odbyłem jakąś dłuższą konwencjonalną terapię? Piszesz również, że nawet sam prowadziłeś – co masz na myśli?

    Po moich 4 podejściach terapeutycznych, uważam, że wreszcie trafiłem na pasujący do mojego aktualnego etapu życia nurt (gestalt) i pasującego terapeutę. Nie zrażałem się jednak trzema wcześniejszymi, niezbyt udanymi podejściami. Buduję z obecnym terapeutą relację, którą staram się traktować jako „wzorcową”, potem będzie mi łatwiej wyjść do ludzi.

    Przy takich nastrojach, o jakich piszesz, terapie zdaje się być niezbędną. Ponadto być może ustabilizowanie za pomocą psychotropów (też próbowałem i przyznam, że działały).

     

     

    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 520

    To o czym piszesz przypomina mi film „Shrink” z Kevinem Spacey’em, w którym bohater – terapeuta – sam walczy z żałobą i z nałogiem. Ale i dla niego znalazło się światełko w tunelu…

    Może kluczem jest to, że za bardzo wchodzisz w relacje asymetryczne, których mechanizm, choć nie jest patologiczny, nieco przypomina współuzależnienie? Może warto szukać ludzi, którzy nie tylko „przyjmą”, ale zadbają też o Ciebie?

    AvatarAnonim
    Liczba postów: 15

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 miesiąc temu przez AvatarAdministrator. Powód: Treść skasowana na żądanie użytkownika
    Avatarkurianna
    Uczestnik
    Liczba postów: 33

    Cześć! (Ale fajny nick, bliskie mi imię plus Yahoo☺️, takie skojarzenia mi się nasunęły)

    Miło Cię tu zobaczyć, fajnie że się chciałeś podzielić w tak niełatwym momencie. Napiszę skrótowo, co mi się nasunęło – nie wszystko niestety co piszesz jest dla mnie zrozumiałe. Stąd moje uwagi mogą być nieadekwatne dla Ciebie.

    1. Moment, w którym jesteś. Runęło to, co budowałes z trudem, a co przynosiło efekty. Niełatwe to bo „przecież działało”, a teraz znowu jesteś w punkcie wyjścia. Mogę się domyślać, jak trudne to musi być.

     

    Mi pomaga wtedy powiedzenie: nie porównuj się ze swoimi najlepszymi momentami. To zabójczy perfekcjonizm i woda na młyn wewnętrznego krytyka. Jesteś tu gdzie jesteś i masz karty jakie masz. Teraz na pewno trudno Ci traktować to co było wcześniej jako zasób, pewnie raczej to obciążenie. Skupiłabym się na tu i teraz. Co mi pomoże? Na czym mogę się skupić? Co mogę zbudować? Tego jednego dnia?

     

    2. Można też przemyśleć co nie działało. Mi się skojarzyło z Twoją sytuacją duże dbanie o fasadę (wszyscy przychodzili do Ciebie uśmiechniętego i dającego, a teraz mają szok poznawczy i się wycofali – ale czy na pewno dotyczy to wszystkich? A co możesz zrobić żeby to się zmieniło? Poszukać nowych znajomości, np. w grupach wsparcia? A może konsekwentnie i odważnie pokazać siebie tym znajomym z którymi czułeś się względnie bezpiecznie?).

     

    3. Dawałeś dużo z siebie, a co z umiejętnością proszenia o pomoc i przyjmowania jej? Tak to brzmi jakbyś był tak przywiązany do swojego wizerunku dającego wsparcie ze może nie akceptujesz jeszcze na głębokim poziomie siebie który jest w dole i teraz potrzebuje od innych?

     

    4. To brzmi jak zadanie dla dobrego terapeuty (jest wiele nurtów, ważne moim zdaniem, by T kumał tematykę traumy i uzależnień). Przekonanie o tym, że jesteś wartościowy dla innych jedynie gdy masz coś do zaoferowania? Znamy dobrze! Ale dobrze się też poddaje terapii.

     

    Też nie zrozumiałam o co chodzi z Twoim enigmatycznym udzielaniem pomocy innym – jeśli byłeś terapeuta, powinieneś przejść terapię własną? Jak to wyglądało?

     

    5. masz dużą świadomość mechanizmów i jak one Cię więżą, a pierwszy ważny krok by z nich zejść. Jednak jestes w dole, potrzebujesz zasobów… Dobrze się to robi w obecności kogoś kto daje wsparcie. Dla mnie pożyteczna była rada, że jak widzę mechanizm, ale nie wiem jak się go pozbyć, trzeba zrobić jakby krok w tył, zastanowić się i wybrać jeszcze raz. Czy to mi służy na dłuższą metę czy jest pisane przez emocje i stare skrypty? I tak… tysiąc razy dziennie 🤦

    Trzymam za Ciebie kciuki i raz jeszcze wyrażam autentyczną radość, że zdecydowałeś się dołączyć i tu napisać (ja np. ciągle nie mam odwagi założyć swojego wątku, gratuluję).

     

    AvatarAnonim
    Liczba postów: 15

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 miesiąc temu przez AvatarAdministrator. Powód: Treść skasowana na żądanie użytkownika
    AvatarDeltam
    Uczestnik
    Liczba postów: 10

    Cześć:) Czytam i jakbym siebie po części  widziała… przechodziłam podobną drogę I musiałam wrocic do domu rodzinnego. Myślałam, że już po mnie… Od roku jestem na swoim i zaczynam od początku, mając 41 lat. Lęk jest nadal, najtrudniej jest zaakceptować przeszłość i zaakceptować stan obecny. Niestety raczej nikt nie przyjdzie i magiczna różdżką nie zmieni naszego życia. Sami musimy się uporać i nie ważne ile mamy lat, ważne że jeszcze możemy być szczęśliwi.

    Nie jesteś sam, jest nas duzo, mamy wiele cech autodestruktywnych będąc DDA. Mamy też również wspaniałe cechy. Trzeba każdą obejrzeć z różnych stron i zobaczyć, które nam nie służą i pozbywać się tych niszczących. To ciężka praca. Lecz to praca na później… człowiek, który jest w bardzo złym stanie psychicznym potrzebuje spokoju i nadziei. Tutaj polecam nie walczyc ze swoimi emocjami i przyjąć je takimi jakie sa bo one ratują nas przed upadkiem, rozmowa z psychologiem nawet 2,3 wizyty pomagają bo można się wygadać i nabrać dystansu, nie zapominac o codziennym zyciu. Potem jak już będzie mozna przystąpić do kolejnych kroków…

    Rozumiem, że czujesz się teraz samotny, nie zrozumiały i pełny żalu i gniewu. Bardzo mi przykro, że tego doświadczyłeś.

     

    AvatarDeltam
    Uczestnik
    Liczba postów: 10

    Jeszcze jedno 🙂

    Widzę tu ogromną zaleznosc od innych osob, ktoś jest ze mną, widzi mnie to czuje się dobrze…

    Tez tak mialam i jeszcze trochę mam, teraz przynajmniej to zauwam i szybko wracam do siebie… Bo to ja powinnam siebie wspierać, siebie widzieć i siebie doceniać (nie mylić z egoizmem ). Nikt inny nie powien mieć wpływu na nasz obraz. Ludzie są różni i nie można zakładać, ze zawsze będą z nami a my z nimi, chociaż tak byłoby cudownie… 😉

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 22)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.