Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Bonitka
-
AutorWpisy
-
Witam wszystkich…
Niedawno zalogowałam się na to forum…właściwie to szukając jakiegoś ratunku i wsparcia. Mam 28 lat i jestem DDA..Ojciec pił odkąd pamiętam…najpierw niewinnie…jedno,dwa piwka dziennie, potem trzy, cztery…jednak to nadal było za mało więc zaczął sięgać po wódkę, którą chował po kieszeniach kurtek,marynarek…Pamiętam, że jako mała dziewczynka chowałam przed nim alkohol, który kupował i wieszałam kartki z napisem 'zakaz picia’…Z czasem,w miarę upływającego czasu ojciec stał się agresywny w stosunku do mamy…zaczęły się awantury i kłótnie głównie po nocach…dochodziło do rękoczynów, w których
uczestniczył am jako obrończyni mamy…w całej tej sytuacji najbardziej bałam się o młodszego brata, którego starałam się chronić.W chwili obecnej rodzice są już kilka lat po rozwodzie, ojciec nie mieszka w rodzinnym domu, nadal pije i obwinia mamę o rozpad małżeństwa…Jak wyglądają moje relacje z ojcem? Nijak…nie chce z nim utrzymywać jakiegokolwiek kontaktu…Jak wyglądają moje relacje z mężczyznami? Najpierw przez 6 lat byłam w związku, w którym facet mnie nie akceptował i chciał zmieniać ( załóż spódniczkę, przefarbuj się na blond)…stawiał warunki…albo pójdę do psychologa albo się rozstajemy ( tak na marginesie byłam…chodziłam na terapię…dla niego-błąd…a i tak mnie zostawił)…Po burzliwym związku wreszcie poznałam faceta, który mnie rozumiał, akceptował moje wady i zalety, był czuły potrafił ze mną rozmawiać…ogólnie wielka miłość…euforia we łbie, skoki hormonów w organizmie…i wyprowadzka z domu do niego. No ale za pięknie być nie mogło…okazało się, że mój ideał ma problem alkoholowy i raz na jakiś czas ( co 2-3 miesiące wpada w ciągi)…zakochana zostałam mając nadzieję, że z tego wyjdzie…tłumaczyłam sobie 'jest inny niż twój ojciec, bo wie że ma problem’…chciałam siłą miłości wyciągać go z nałogu…Jego picie oczywiście się powtarzało, zawsze kończyło przeprosinami i wielką skrucha…zostawałam…płacząc po nocach i pytając Boga 'dlaczego nie mogę być szczęśliwa?’.Jak jest teraz? Mamy 3miesięczne dziecko…i mój partner nadal pije…ja czuje się samotna i opuszczona a do tego przemęczona opieką nad maluchem…Nasze kiedyś piękne rozmowy przerodziły się w kłótnie…nie wiem co robić…odejść czy zostać, bo mamy dziecko które potrzebuje ojca…a jest dobrym jak jest trzeźwy…nie mam już siły walczyć o nas…o rodzinę, więc wegetuję i ostatkiem sił odmawiam nowenne pompejańską w jego intencji…
Jaką „terapię” robilaś ?
Skoro Twoj partner wie, ze ma problem, to co ROBI , żeby z niego wyjść?
Skoro jesteś doroslym dzieckiem alkoholika, to ….
„dda wchodza w związki z osobami uzaleznionymi, same wpadają w uzależnienia albo mają oba problemy jednocześnie” a to znaczy, ze na cito potrzebujesz prawdziwej terapii dla współuzaleznionych , bo zyjesz w chorym systemie rodzinnym i Twoje dziecko tez bedzie dzieckiem alkoholika, jesli NIC nie zrobisz …..
Terapie dla uzalezniony, dla współuzaleznionych i dla dda prowadzą Poradnie Leczenia Uzaleznien i Współuzależnienia w większych miastach . Wlasciwym do prowadzenia takiej terapii jest TERAPEUTA UZALEŻNIEŃ a nie psycholog … chyba, że jest to psycholog z uprawnieniami terapeuty uzależnien i współuzależnienia .
Poza tym dla niego jest mityng AA , a dla ciebie mityng Al-Anon , a może po 2-3 latach dla ciebie bedzie dobre mityng dda/ddd. Pisze „może”, bo czasem ze współuzaleznienia wychodzi sie dlużej , a zanim nie ustabilizujesz wlasnego wspoluzaleznienia, to praca nad syndromem dda moze ci nic nie dac, albo rozgrzebiesz sie i nie bedziesz w stanie sie poukladac, a jest ryzyko, ze wychodujesz sobie wlasne uzależnienie …. jakiekolwiek. Nie pisze tego jako „straszak” żeby Cie zdolować, ale , byś miala choćby zielone – blade- pojecie, w czym tkwisz DZISIAJ i co możesz dzisiaj ZROBIĆ.
Spisy mityngow znajdziesz w internecie.
Adresy Poradni – znajdziesz w internecie.
Male dziecko jest utrudnieniem, ale jeśli naprawdę bardzo chcesz „ratować” wlasne zycie…. znajdziesz i skorzystasz.
Ps. nie szukaj poradni ani mityngow dla niego . Szukaj pradnie i mityngi dla CIEBIE.
Witaj serdecznie, troszkę identyfikuję się z Twoim życiem…pamiętam czas kiedy podobnie jak TY miałam małe dziecko, pijącego partnera, a moje szczęście było uzależnione od jego zachowań. Tak naprawdę byłam smutną dziewczynką, pogubioną,nie mającą swojego zdania, która zostawiała małego synka, żeby szukać po nocach swojego partnera, adorował inne kobiety, więc bałam się zdrad, liczyłam butelki po piwie…zapisywałam ile dni pił ile nie…nie mogłam wyjechać na dłużej, bo bałam się, że spędzi noc poza domem. W tym wszystkim bardzo go kochałam, bo jak było dobrze gotowaliśmy razem, podkładał mi spodnie na maszynie, pisałam wiersze dla niego…byłam jego strażnikiem, albo jak mi to powiedziała terapeutka jego „muzą i opiekunką”.
Ja odeszłam, choć nie powiem Ci czy był to dobry wybór, ten najlepszy, bo nie wiem? 5 lat trwało pozbieranie się i wyrwanie z tego toksycznego, emocjonalnie uzależnionego związku. Układałam życie na nowo, a ciągle oglądałam się wstecz.
Dziś mam spokój w sobie, poukładane emocje, jestem szczęśliwa, mam dobre relacje z większością ludzi…mój syn bardzo przeżył rozstanie, moczył się do trzeciej klasy, w przedszkolu nie mógł się odnaleźć, mówił, że jak dorośnie wyjedzie do ojca, tęsknił a nim, nie zabraniałam kontaktów, choć wiązały się z różnymi dylematami, bo wziął syna, zostawiał u babci, a jechał na dyskotekę. Terapeuci dawali mi różne porady, niekoniecznie obiektywne…bałam się…
dziś, gdy jestem wstanie podejmować decyzje, staram się by miał kontakt zawsze z tatą na ile on będzie chciał tam jeździć…to jest jego prawo. Musisz na spokojnie, nie pod wpływem emocji zastanowić się co będzie dobre dla Ciebie i syna na ten czas…co możesz zrobić dla siebie, co cię uszczęśliwi, nie, że będę szczęśliwa jeśli partner będzie trzeźwy, bo to zależy od niego…wraz z odejściem problemy nie znikną, będą inne. Macie syna, więc kontakt będzie. Ja zaczęłam dążyć do ułożenia relacji z ojcem syna, dziś potrafimy porozmawiać o synu…choć przy nim nie jestem sobą, kontroluję to co mówię,,,nie ufam mu…Jestem sama, on ma kogoś, ma drugie dziecko…Czasem oglądam foty, na których jedliśmy pizzę w dniu rocznicy poznania, albo z wspólnych chwil pod namiotem, potem czytam smsy w których mi ubliżał…Każdy z nas ma swoje granice na które godzi się by go w pewien sposób traktowano, znam kobiety po terapii, które nauczyły się żyć z pijącymi partnerami, mężami… ja nie umiałam, może nie chciałam? Mój syn potrzebował matki spokojnej, pewnej siebie, zadowolonej z życia…taką dziś jestem, ale wiem, że kiedyś w przyszłości może mieć „uraz”, może mi coś zarzucić, że rozbiłam rodzinę, nie wiem? Wiem tylko, że wtedy podejmę decyzję dobrą dla nas, może pójdę z nim na terapię? teraz się nie martwię, bo jest dobrze.
Życzę Tobie podjęcia słusznego wyboru, Twojego wyboru…słuchaj głosu Swego serca.
P.S. Jest książka „Małżeństwo na lodzie”. Pokazuje jak żyć z pijącym, jak sobie radzić, jak wygląda takie życie…życie na lodzie.
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.