Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Chłopak DDA
-
AutorWpisy
-
YokoOno, dziękuje, za tego linka i książkę.
Już część zdążyłam przeczytać i znowu łzy napłynęły mi do oczu… faktycznie coś w tym jest, ten mechanizm przyciągania i odpychania. Sama odnajduję w sobie niektóre cechy przedstawione w tej książce… Tylko nie wiem skąd one by się u mnie wzięły 🙁
Podobnie jak Ty YokoOno wysłuchałabym kogoś, czy istnieje jakiś sposób by zrozumieć tą drugą osobę, skoro wszelkie zapewnienia nic nie dają, a wręcz przeciwnie powodują ucieczkę i jeszcze większą budowę muru… A może faktycznie nie ma na to sposobu i lepiej pozostawić to takim jakie jest i dać sobie raz na zawsze spokój?
Asha
Jest jeszcz fajna strona
http://www.dziecialkoholikow.pl/
przeczytaj sobie "Partnerzy dzieci alkoholików" jak rozmawiać.
Polecam też książkę "Lęk przed bliskością" Woititz Janet G
i jeszcze jeden link
http://annakaminska.pl/html/index.php?option=com_content&task=view&id=36&Itemid=9Trudno nam to zrozumiec,bo my widzimy w nich fantastycznych,wartościowych facetów,a oni postrzegają siebie jako kompletne "NIC"
Ja zawsze to próbuję porównać do anoreksji.Jesteś chudy na granicy śmierci,a w lustrze widzisz się ,że jesteś gruby.To chyba jakos podobnie działa.Dlatego jest potrzebna terapia.YokoOno jeszcze raz dziękuje za kolejne linki i książki do przeczytania.
Na niektóre z nich już sama się kiedyś natknęłam i częściowo czytałam, teraz na pewno dokończę lekturę… ale myślę, że będą one jedynie formą terapii dla mnie, by lepiej sobie to wszystko poukładać i zrozumieć jego wcześniejsze odpowiedzi, reakcje i zachowania w stosunku do mnie.
Mimo, że nie jesteśmy już razem to i tak mamy jakiś niewielki kontakt. Chciałaby jakoś go wspierać, pomóc, ale to chyba nie ma większego sensu (a może ma sens?), bo mam wrażenie, że i tak moje starania na nic się zdadzą:( Znowu zostaną odrzucone i potraktowane jako „atak”, przez co budowany mur jeszcze bardziej wzrośnie. Nie wiem, może nie jestem dość silna, aby udowodnić mu, że jest naprawdę wspaniałym i bardzo wartościowym człowiekiem. Nawet nie wiem czy jest na to jakikolwiek sposób… Nie raz chciałaby nawet do niego napisać, tak zwyczajnie, żeby zapytać o najzwyklejsze sprawy, ale także o terapie, ale pewnie spowodowałoby to kolejną „ucieczkę” czy rozdrapywanie jakiś ran i spraw, o których on nie chciałby rozmawiać…
Bardzo ciekawe jest to Twoje porównanie do anoreksji i faktycznie coś w tym jest. Przykry jest też fakt, że on właśnie postrzegał siebie jako „kompletne nic” 🙁 Nie raz przekonywałam go, że to co robi, jakie osiągnięcia zdobywa (a naprawdę były dla mnie bardzo imponujące), istotnie wiele znaczą i nawet jeśli nie jest to pierwsze miejsce to i tak są to doskonałe wyniki. Jednak w zamian zawsze dostawałam odpowiedź, że przecież są lepsi, więc i tak nie jest dobrze, bo mogło być o wiele lepiej…
Jeśli możesz podać mi maila to Ci coś wyślę.Mam to w wordzie,a ja nie jestem zbyt mobilna.
To było dla mnie najgorsze ze wszystkiego co dotychczas przeczytałam.
Czy twój znajomy opowiadał Ci kiedyś o sobie,o swoim dzieciństwie,o rodzicach?Jeśli możesz podać mi maila to Ci coś wyślę.Mam to w wordzie,a ja nie jestem zbyt mobilna.
To było dla mnie najgorsze ze wszystkiego co dotychczas przeczytałam.
Czy twój znajomy opowiadał Ci kiedyś o sobie,o swoim dzieciństwie,o rodzicach?Czytając niektóre artykuły mające rzekomo pomóc w zrozumieniu niektórych zachowań DDA w związku, są moim skromnym zdaniem, (przepraszam za kolokwializm) gówno warte.
Piszę o tym, ponieważ także jestem DDA i podobnie jak Twój partner Ysha, niejednokrotnie odchodziłem, rezygnując z wydawać by się mogło udanych związków i bynajmniej nie było to spowodowane czynnikami opisanymi we wcześniej wspomnianych artykułach.W wyniku nadmiernego psychologizowania i działania według schematów, powstają tego typu artykuły, które robią ludziom wodę z mózgu, dlatego może nigdy nie korzystałem z pomocy psychologów, terapeutów i korzystać nie zamierzam, zaznaczam, iż jest to tylko i wyłącznie moja subiektywna opinia.
W tym wszystkim pocieszający jest dla mnie fakt, że dziewczyny z którymi kiedyś byłem, obecnie żyją w udanych związkach, mają dzieci i są szczęśliwe, czego i wam życzę. 😉
YokoOno: oto mój mail ysha@wp.pl
Spokojnie wysyłaj, co chciałaś mi przesłać. Na pewno przeczytam. Dziękuje:)Co do odpowiedzi na twoje pytanie. To powiem, że tak. Podczas naszych spotkań, czy rozmów opowiadał o rodzinie i o sobie. Chociaż muszę też przyznać, że właściwie temat samego dzieciństwa często nie był też poruszany, tak jakby nie istniał… lub udzielał mi jedynie szczątkowych informacji.
jamromir, odnośnie twojej wypowiedzi, to mogę się z nią częściowo zgodzić, gdyż istniejące książki, artykuły czy opinie niekiedy mogą stanowić jakąś „generalizację” tematu, ale wydaje mi się, że to właśnie dzięki nim, można się dowiedzieć pewnych istotnych faktów. A co za tym idzie: uświadomienie sobie pewnych zachowań, które dotychczas pozostawały niewyjaśnione. Przecież taka literatura czy wszystkie opisane tam historie nie są wysnute z palca… A wręcz przeciwnie jest to szczera prawda.
Wiadomo też, że związki rozpadają się z różnorakich przyczyn, każdy jest inny i na pewno nie ma tu mowy o doszukiwaniu się uogólnień. Tylko czasem dzieje się tak, że gdy się kogoś naprawdę kocha to nie jest łatwo poradzić sobie z odejściem tej drugiej osoby i przejść z tym wszystkim do porządku dziennego, a zwłaszcza wtedy gdy powody odejścia nie są wyjaśnione, a to boli i to bardzo. Ja sama nie mam łatwo, bo osoby które uznawały się za moich przyjaciół, w tych, w których mogłam widzieć wsparcie, tak samo, odeszły. Nawet nie mam z kim porozmawiać na ten temat, co czuje i jak sobie z tym wszystkim radzić:(
Pewnie i można się dopatrzyć w moich próbach odnalezienia odpowiedzi w książkach, doszukiwania się czegoś na siłę. Ale od momentu w którym on mnie zostawił, a później po jakimś czasie wrócił i powiedział mi, że jest DDA, próbuje to sobie wszystko jakoś ułożyć i jeszcze lepiej go zrozumieć. A pomagają mi w tym właśnie książki i różne artykuły.
Dużo bym dała by być przy nim, by go wspierać, by zawsze wiedział, że może na mnie liczyć. Ale gdy tylko dostawał ode mnie takie zapewnienia, uciekał. Tak jakby nie wierzył w szczerość moich intencji, przez co otaczał się jeszcze większym murem:( a ja zawsze chciałam dla niego jak najlepiej, bo jest naprawdę bardzo wspaniałym człowiekiem. Niektórzy pewnie stwierdzą, a że może i robiłam coś na siłę, może trzeba było dać sobie z tym wszystkim spokój i zakończyć to raz na zawsze i przestać się czegokolwiek już doszukiwać.. może… Ale ja tak nie potrafię, po prostu nie potrafię tak łatwo przestać kogoś kochać…
Nie wiem dlaczego on odchodził, ale moze ci pomoze moj wlasny przyklad…
Dlaczego ja mam ochote odejsc od męza i dzieci?
Dlaczego zywie przekonanie, ze powinnam to zrobic?Bo wciaz jestem "nie dosc dobra", bo wciaz musze przepraszac i wciaz musze sobie wybaczac te chore awantury, ktore urzadzam (lawiny złych emocji z ktorymi nie umiem sobie poradzic….)…. i za kazdym razem jest mi cholernie trudno wybaczyc sobie. Dlatego nie potrafię pogodzic sie z tym, ze on znow stoi przed koniecznoscia wybaczania mi…. Globalne w głowie mam przekonanie, ze potwornie krzywdze moja rodzine i ze lepiej, zeby mnie nie było.
Sama od siebie odejsc nie umiem, ale jego i dzieci uwolnic od siebie moge.. Dlatego wiele razy chcialam to zrobic.Moze dlatego on odchodzi?
Gdyby nie Bóg i prawie-pewnosc, ze On mnie kocha, ze mi wybacza i ze mnie akceptuje……. nie umiala bym siebie nawet troszke akceptowac….. 🙁
Gdyby nie wiara w to, ze nie tylko ja kształtuje psychike i zycie moich dzieci ale rowniez On… odeszła bym…..
W to, ze dzieci mnie kochaja – nie wątpie – ale stale powracajaca koniecznosc wybaczania sobie krzywd, ktore je z mojej strony dotykaja i swiadomosc, ze znow to predzej czy pozniej zrobie jest okropna.
Poczucie winy byloby nie do wytrzymania gdyby nie BogNie można uogólniać.Nie wszystkie symptomy DDA/DDD występuja u każdego,nie wszyscy potrzebują terapii.Zależy to od wielu innych czynnikow,które występowały w rodzinie.
Lecz czytając materiały na temat DDA/DDD i wypowiedzi różnych osób na forum,niestety odnajduję wiele wspólnych problemów z,którymi borykam się w życiu.Często jest tak,że u siebie nie dostrzega się tego,dopiero jeśli ktoś z zewnątrz zasugeruje nam ,że nasze reakcje czy zachowanie jest dziwne ,zaczynamy się nad tym głębiej zastanawiać. -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.