Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Ciągłe poczucie odrzucenia i wizja samotności w przyszłości

Przeglądasz 10 wpisów - od 11 do 20 (z 22)
  • Autor
    Wpisy
  • mmmmmmart
    Uczestnik
      Liczba postów: 27

      Cześć Meliska

      mam podobnie, mam 33 lata, jestem DDA, wciąż mieszkam z rodzicami, nigdy nie byłam w żadnym związku. Pracuję z domu, popołudnia spędzam w domu. Boję się wyprowadzić i stanąć na swoim, bo wiem, że nic by się w moim życiu nie zmieniło, nie zmieniłoby to mojego poczucia pustki gdybym wiedziała, że za ścianą nie ma nikogo. Jak myślę o swojej przyszłości widzę jedną, wielką, czarną plamę. Nie mam nadziei na szczęście, o relacjach czy związku już od dawna nawet nie myślę. Czuję, że jest we mnie coś odpychającego, przez co nikt nigdy nie chciał na mnie spojrzeć, podejść, porozmawiać. Czuję, że to coś jest tak realne, że wstydzę się sama siebie, chociaż nie wiem tak naprawdę czego się wstydzę. Ten wstyd nie pozwala mi już nawet spoglądać ludziom w oczy. Zdaję sobie sprawę z tego, że być może jeszcze trochę życia mam przed sobą, to mam takie myśli, że chciałabym się jakoś po prostu przekulać po tym życiu do końca i tyle. Nie czuję się najlepiej ale nawet jest mi głupio na cokolwiek narzekać bo wiem że nigdy w życiu nie byłam głodna ani nie zabrakło mi dachu nad głową więc w sumie powinnam być wdzięczna za to, co mam.

      Jakubek
      Uczestnik
        Liczba postów: 932

        „Czuję, że jest we mnie coś odpychającego, przez co nikt nigdy nie chciał na mnie spojrzeć, podejść, porozmawiać. Czuję, że to coś jest tak realne, że wstydzę się sama siebie, chociaż nie wiem tak naprawdę czego się wstydzę. Ten wstyd nie pozwala mi już nawet spoglądać ludziom w oczy.”

        Myślę, że to jedno z najbardziej obciążających następstw dorastania w dysfunkcyjnej rodzinie. Ten WSTYD z powodu w gruncie rzeczy nieokreślonego. Toksyczny wstyd, przenikający całą osobowość, stający się głównym schematem funkcjonowania w życiu, wstyd w zasadzie za samo swoje istnienie. Jest o tym sporo w książce „Toksyczny wstyd”.

        Cerber
        Uczestnik
          Liczba postów: 147

          Mary Yellan   —

          w sumie robię tak samo jak ty odcinam , minimalizuje kontakt z tymi którzy byli jakby w moim otoczeniu wtedy. Przypomina mi się sytuacja z przed paru lat kiedy to u sąsiada wybuchł pożar a spanikowana siostra do mnie zadzwoniła (byłem w pracy ) z paniką w głosie i tekstem „stodoła się pali, dom się pali , wszystko się pali” jak się okazało że to stodoła sąsiada paliła się u mnie  nic się nie stało, poczułem zawód : szkoda że to mój dom nie spłonął  bo wtedy mógłbym zacząć od nowa , wyjechać

          • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 lat, temu przez Cerber.
          Cerber
          Uczestnik
            Liczba postów: 147

            mmmmmmart  – mam  podobne odczucie wstydu , dodatkowo silny lęk przed wyśmianiem który mnie blokuje wolę wycofać się niż choćby miałby zaistnieć cień szansy że ktoś mnie wyśmieje , nawet pisząc to trzy razy zastanawiam się jak to opisać bez błędów , zrozumiale i czy w ogóle pisać

            • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 lat, temu przez Cerber.
            mmmmmmart
            Uczestnik
              Liczba postów: 27

              @Jakubek dzięki za wskazanie tematu o toksycznym wstydzie, szczerze mówiąc nigdy o tym nie słyszałam a jak czytam i słucham to faktycznie jakbym słuchała o sobie. Bardzo bym chciała żeby mój terapeuta informował mnie o takich rzeczach a ja ciągle słyszę od niego tylko rzeczy typu „ja nie wiem dlaczego pani siebie tak nie lubi”

              Sporo mi ten toksyczny wstyd wyjaśnił, ja nawet w gabinecie terapeuty siedzę pochylona, nie patrzę mu w oczy. W ogóle nikomu nie patrzę w oczy ale nie wiedziałam dlaczego. Staram się sama patrzeć na siebie z dystansu i wiem jak to wygląda, wiem jak ja wyglądam kiedy inni na mnie patrzą ale nie wiedziałam dlaczego tak się dzieje i tak naprawdę co ja czuję i dlaczego. Muszę się bardziej zainteresować tematem tego toksycznego wstydu bo faktycznie wygląda na to że mnie to dotknęło.

              Gdyby ktoś chciał się dowiedzieć więcej to polecam na yt audycję nocne światła toksyczny wstyd.

              Dzięki raz jeszcze.

              Ephik
              Uczestnik
                Liczba postów: 3

                O tak . Ten cholerny wstyd towarzyszy mi nieustannie.  Niemalże w każdej sytuacji. U mnie jednak było trochę inaczej. Nikt mnie w szkole czy w pracy nigdy nie wyśmiewał, nie prześladował. Wręcz odwrotnie, jestem dość lubiana i ludzie chcą się ze mną kumplować. To ja się odsuwam od każdego bo wstydzę się siebie. Nawet się wstydzę odezwać w internecie, gdzie przecież jestem totalnie anonimowa i moge zniknąć w każdej chwili. To rodzice wbili mi do głowy ten wstyd. Wiecznie słyszałam i dalej słyszę w domu, że to „wstyd zrobić to czy tamto”, krytykowanie wyglądu i zachowania i co ludzie powiedzą. Najważniejsze jest „co ludzie powiedzą” :/ No i teraz boję się nawet wyjść z domu bo mi się wydaje, że wszyscy na mnie patrzą i oceniają(negatywnie oczywiście) . A z drugiej strony jakaś część mnie wie, że nikt na mnie nie patrzy  a nawet jak patrzy i ocenia to nie ma to najmniejszego znaczenia. Nic się nie stanie jeżeli ktoś źle o mnie pomyśli. I jak tu teraz pogodzić te dwie sprzeczne postawy. Ciągła walka w głowie.

                Asklepios
                Uczestnik
                  Liczba postów: 9

                  s Pierd alaj Meliska

                  • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 lat, temu przez Asklepios.
                  • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 lat, temu przez Asklepios.
                  Makadamia
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 35

                    Uczucie wstydu-tak dobrze znajome. Kiedyś wstyd potrafiłam opanować, teraz po prostu mu się poddaję. „Co ludzie powiedzą” – jakby ci ludzie byli najwyższą instancją. Często to słyszę, może dlatego też, że mieszkam w małej miejscowości, jest mniejsza anonimowość, każdy o każdym  wie, a plotki szybko się rozchodzą. Ja też wstydzę się siebie, swojego życia przede wszystkim, bo nie jest takie „jak być powinno”, odstaję od normy (nie mam męża ani dzieci, a już dawno powinnam mieć, nie własnego mieszkania albo przynajmniej kredytu). Nie lubię patrzeć sobie w oczy w lustrze ani oglądać siebie na zdjęciach. Ludzi też zaczynam unikać. Problemem zaczyna być wyjście z domu. Mam wrażenie, że wszyscy o mnie mówią i patrzą ze współczuciem i politowaniem. Pół biedy, że ja sama się siebie wstydzę. Gorzej jest słyszeć, że przynoszę wstyd rodzinie i inni wstydzą się mnie. Usłyszałam to kiedyś wypowiedziane prosto w oczy, innym razem przypadkiem, mówione za moimi plecami. Nie było to przyjemne. Moje poczucie własnej wartości i tak bardzo już niskie spadło poniżej zera. Czuję się jakbym była nikim.

                    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 lat, temu przez Makadamia.
                    Asklepios
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 9

                      Mam porowatą twarz, wielką blizne na oku i guz na rece

                      Mary Yellan
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 63

                        Cerber

                        Doskonale rozumiem to uczucie. Ja miałam taką sytuację, że była niepisana umowa jako najmłodsze dziecko zostanę w domu i prawdopodobnie zostanę z mamą. Ale sytuacja z ojcem i wieczne poczucie wstydu plus świadomość, że będę zawsze sama bo nie potrafię stworzyć związku a wczesniej w ogóle otworzyć się przed obcym człowiekiem doprowadziły mnie do takiego stanu, że postawiła mnie przed trudnym wyborem by wziąć kredyt na mieszkanie i uciec stamtąd. Trochę na zasadzie wyboru mniejszego zła. To odcięcie od tej małej miejscowości gdzie nawet dziś przechodząc obok szkoły nadchodzi dziwne uczucie w żołądku przypominające dawny stres to był krok milowy w moim życiu. Dlatego dziś myślę, że warto czasem przewartościować swoje potrzeby. A przynajmniej spróbować. I odcinać te toksyczne więzi. Sporo złego jest od innych, którzy widzą kogoś cichego zamkniętego w sobie i go niszczą bo sami mają niskie poczucie wlasnej wartości. I robią to za zasadzie tonącego, który spotkał innego słabszego i na nim się chcą „zawiesić”. Przynajmniej u mnie było sporo takich ludzi w otoczeniu a nikt nie pokazał mi, że ludzie są różni tylko, że mam być grzeczna, cicha, nie sprawiać kłopotów i zapomnieć o wlasnych potrzebach bo się nie liczą. Jak to na małych wsiach masz przyjaźnić się ze wszystkimi nawet tymi którzy sprawiają, że płaczesz. A jak często płaczesz, albo masz nieobecny wzrok i puste spojrzenie z maską na twarzy to jesteś gburem albo dziwakiem. Oj znam to dobrze. Dziś nie tęsknię za tymi znajomościami i nie wracam do nich. Staram się też przypominać dobre chwile z tych czasów (bo i takie były), ale dobrowolnie do tego piekła nie chcę wracać. Wydaje mi się więc, że czasem ucieczka taka prawdziwa na prawdę działa cuda. Ale nie jest to łatwe.

                        Makadamia

                        Oj tak, wstyd i mała miejscowość to okropne połączenie a właściwie zależność. Ja o wstydzie  często słyszałam głównie od mojej mamy. Albo o byciu niedoskonałą i niedorównywaniu innym. Dzisiejsze moje małe sukcesy nagle chwali. I jakoś mnie to już nie cieszy. Dziwne, ale jej pochwaly dziś sa dla mnie tak samo (mało) istotne jak obcych ludzi. A kiedyś dałabym za to wiele. Oczywiście jej tego nie powiem, bo wiem jak by to odebrała. Jako atak na nią. To, że ucieklam z domu rodzinnego i toksycznego otoczenia dalo mi wiarę w to, że będąc inna, nawet bez własnej rodziny nie jestem nikim a tak długo się właśnie czułam i wręcz bylo mi to wmawianie. Oczywiście nadal czasem nachodzaą refleksje i poczucie samotności, ale to inna sprawa, która tkwi we mnie w środku, ale nie wynika z zewnątrz od toksycznych ludzi.

                        Ephik

                        Ta walka między logicznym rozumowaniem, że świat się nie zawali jak inni pomyślą o mnie źle a tym, że jestem beznadziejna to chyba też ma jakiś związek z aktualnym poczuciem pewności na dany dzień. Np gdy jest się zmęczonym fizycznie, albo nawarstwi się więcej problemów do ogarnięcia wtedy częściej przychodzą takie myśli. A gdy czuję kontrolę nad swoim życiem wtedy mam gdzieś te natrętne mysli o niedoskonałościach z których zdaję sobie tak na prawdę sprawę. Czy macie tak? Czy u Was jest to zależne od czegoś innego?

                        mmmmmmart i @Jakubek

                        Czyli ten toksyczny wstyd jest w jakimś sensie powiązany z uczuciem sztywnej maski na twarzy broniącej przed wypływem głębszych uczuć na twarz i blokujący dobre leracje z ludźmi pozytywnymi lub neutralnymi? Dzięki za poruszenie tego tematu.

                        • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 lat, temu przez Mary Yellan.
                      Przeglądasz 10 wpisów - od 11 do 20 (z 22)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.