Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Co byłoby dla Was porażką życiową?
-
AutorWpisy
-
Zastanawiając się nad moimi życiowymi celami, doszłam do punktu, w którym chciałam odpowiedzieć na pytanie co uznałabym za życiową porażkę. I tu mnie zablokowało.
Poza porażką wychowawczą, która nie dotyczy bezpośrednio mnie ale moich dzieci, nie potrafię niczego wymyśleć. Może jeszcze uzależnienie (fizyczne, finansowe itp) od innej osoby, brak wyboru.Co by dla Was stanowiło życiową porażką? Zastanawialiście się kiedyś nad tym?
:unsure:Zakochać się i dać się wykiwać kobiecie.
skończyć jak moi rodzice, na dnie , ślepi, głusi, nieszczęsliwi…
głodnemu chleb na myśli – u mnie to rodzina a właściwie jej brak.
Widzę, że w większości Wasze porażki są związane z inną osobą/osobami.
Odwracając sytuację za życiowy sukces można uznać związanie się z kimś odpowiednim i założenie rodziny.
Załóżmy, że osiągnęliście ten sukces.
Czy zeszlibyście z tego świata ze świadomością, że dobrze wykorzystaliście swój czas?Anonim
25 września 2009 o 22:01Liczba postów: 20551Samo założenie rodziny nie wystarcza jak dla mnie – utrzymać nie w patologi, obdarować mądrościami, pokazać wartości, te i jeszcze multum innych kwestii jak np. czas jej założenia.
Wiem, że musiałabym pierw poznać osobę godną zaufania – a z tym już gorzej.
Odnośnie ambicji związanych tylko z moją osobą – wiele zaspokoiłam, łącznie z kilkoma marzeniami z dzieciństwa.
Stąd kolejne pragnienie, które coraz bardziej mnie mierzi…
I w tym momencie spełnienie tych warunków oznacza dla mnie… spełnienie.
W dzieciństwie nie myślałam o rodzinie, marzenia były raczej górnolotne – np. zjazd z Mont Blanc…
Jednak marzenia związane z drugą osobą mogą okazać się tylko marzeniami mimo ich namacalnego świadectwa. "Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz" – niespełnienie tego warunku stawia wszystkie inne marzenia chociażby nie wiem jak nierealne, na pierwszym miejscu realizacji.
Tego mi teraz brakuje i wiem, że jest to duża odpowiedzialność. Chciałabym mieć możliwość przyjęcia na siebie wraz z adekwatną osobą takiego wyzwania i obowiązku.
Jak wcześniej mówiłam – głodnemu chleb na myśli.dla mnie porażką życiową też byłoby życie w nałogu alkoholizmu…
Zaś co do pytania o to czy mając rodzinę, itd można zejść ze świata ze świadomością, że się dobrze wykorzystało swój czas już u mnie byłoby trochę gorzej bo z jednej strony zawsze pozostaje jakiś niedosyt, wiele niewypowiedzianych słów, wiele rzeczy za które chciałoby się przeprosić a z drugiej patrząc na to wszystko co za nami dochodzi się do wniosku, że chyba jednak nie jest z nami tak źle, bo np. potrafimy odejść nie chowając do nikogo urazy… że byliśmy tym kim byliśmy itd… myślę że wtedy wiele rzeczy chciałoby się zrobić inaczej ale tak jest zawsze…Ja czuję pewien niedosyt. Mam rodzinę. Mam dzieci i jak pisałam życiową porażką byłoby dla mnie popełnienie takich błędów wychowawczych, które by ich unieszczęśliwiły.
Boję się jednak, że sukces w dziedzinie wychowawczej, nie będzie dla mnie oznaczał spełnienia. Bo co z MOIM życiem? Dzieci dorastają i odchodzą. Partnerzy też odchodzą. I co? Zycie staje się bezcelowe?Ja też czuję niedosyt – wydaje mnie się że mój niedosyt jest związany z tym co Ty osiągnęłaś i jest on dla mnie tym nierealnym marzeniem…
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.