Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Co dalej ?
-
AutorWpisy
-
Mogę wiedzieć po co jesteś na tym forum?!
Czegos nie zrozumiałam w Twoich wypowiedziach, uściślij _ na jaka terapię chodzisz i na jakie mityngi chodzisz, bo sie pogubilam w tym….
pisałes, ze "grupa" daje ci informacje zwrotne…. na mityngu? czy na terapii? jakiej terapii? indywidualnej czy grupowej, w jakim temacie?
A moze nie w Polsce?A Fu-mem sie nie przejmuj, przeskakuj go, bo on jest po prostu "bardziej chory niz ty czy ja". i juz 🙂
p83 zapisz:
„Mogę wiedzieć po co jesteś na tym forum?!”PO GÓWNO.
Oki, dużo tego w sumie jest 🙂 Jak zacząłem to rozwiązywać problemy wszystkie 😛
Chodzę na:
1. Psycholog (indywidualnie)w czwartki o 16:30 było chyba 4-5 spotkań
2. Miting (terapia DDA grupowa; spotkania 6-10 osób + psychoterapeuta) czwartek o 18:00 były 4 spotkaniaDodatkowo byliśmy 2 razy z żoną u psychoterapeutki (spotkania co 2 tygodnie, psychoterapeutka stwierdziła, że terapię małżeńską prowadzi najczęściej co 2 tygodnie, chyba, że jest potrzeba częściej).
Witajcie,
Znowu zmiana sytuacji…
1. Psycholog do której chodziłem przez ostatni czas na spotkania indywidualne nie będzie mógł mnie prowadzić, ma chore dziecko i będzie musiała zrezygnować ze spotkań. W czwartek umówiony jestem na nowego psychologa, ale jestem zły, że zaczyna się od nowa..
2. Pod koniec mitingu zacząłem się otwierać, nie wiem dlaczego dopiero na koniec, może to strach przed otworzeniem kierował mnie na dosłownie ostatnią minutę spotkania. Mamy wrócić do rozmowy o ponownym braku zaufania do 2osoby na następnym spotkaniu także w czwartek.Po tym wszystkim co się wydarzyło od czwartku jestem nieznośny, cały chodzę … Zonę wkurzam i wszystko mi nie pasuje. W piątek przed moim zjazdem na studia pokłociliśmy się strasznie. Powiedziałem żonie, rzeczy które mnie bolały… że chcociaż poprawiło się między nami, to nie chce nosić obrączki… że nie czuje do mnie miłości (powiedziała, że idzie to w dobrą stronę, ale jeszcze nie teraz, ale czuje, że rodzi się uczucie). Powiedziałem żonie, że mam dość, że użala się jaka jest pokrzywdzona i skupia się na sobie, a każdy ma swoje problemy i ma je rozwiązywać sam dla siebie a nie wypominać innym co druga osoba robi żle. Wczoraj następny dzień jazdy i wczoraj w nocy uzmysłowiłem sobie, że boję się czwartku, boję się powiedzieć przed grupą, że powraca brak zaufania, że jestem słaby, że chcę wszystko na już… Chce mi się cały czas płakać, bo czuję, że jestem złym człowiekiem… Chciałbym, żeby żona mnie rozumiała, nie mówię jej co siedzi we mnie, bo to jest mój problem- moje dda. Człowiek cały czas uciekał od uczuć, kiedy chcę pokazać siebie, boi się.
Co mam robić? Do czwartku ja chyba przeprowadzę rewolucję październikową, chociaż nie mam ku temu powodów. Próbuję się opanować, ale kompletnie mi nie wychodzi. Wlaśnie idę na siłownię, może jak się wyżyję to mi pomoże.
Pomóżcie … 🙂p83
W kwestii czego chcesz pomocy? – terapia mimo zmiany osoby trwa, idziesz do przodu – będzie jeszcze wiele chwil rewolucji, zwątpienia, zagmatwania – ale to normalne. Byłoby wręcz dziwne gdyby było inaczej 😉
Wszystko wymaga czasu, szczególnie praca nad sobą -bo to chyba najtrudniejsza z prac. Ja widzę, że idziesz cały czas – nie zatrzymałeś się – a to bardzo wiele 🙂
Uwalniasz z siebie złość, żal, bezradność a to znaczy że pozwoliłeś sobie na to – nie tłumisz już tego co Cię latami trawiło – moim zdaniem jest dobrze 🙂
Swiete slowa 🙂
Hej p83, Czujesz, że jesteś złym człowiekiem. Dlaczego tak czujesz? A co możesz zrobić, by zmienić zdanie o sobie? Nastawienie do siebie i akceptacja siebie to jest krok, chyba pierwszy i najważniejszy. Ja odkąd żyję w symbiozie ze sobą (w takim dialogu) to jestem spokojniejszy. Też na początku bałem się chodzić na grupę i mówić odsiebie. A jak już mówiłem, to się we mnie taka walka odbywała. Wiem, że to trudne. Ale to dobra droga, bo mi z czasem pomogła.
Ja też nie umiałem się otworzyć przed żoną. Ale jeśli tego nie zrobisz, nie pogadasz, to jak ona ma Cię zrozumieć? Nie ma szans. Pogadaj z nią, a zobaczysz, że będzie lepiej. Ale tak szczerze, wiem bo sam musiałem to przejść. Tłumienie w sobie tego wszystkiego nie pomoże niestety.Anonim
15 kwietnia 2013 o 22:12Liczba postów: 20551Dobrze, że wypowiedział się mężczyzna, bo moim zdaniem głównie powinien pomagać Ci męzczyzna, bo jednak mamy olbrzymią różnicę w konstrukcjach psychicznych.
Popo napisał Ci dobrze-niestety Twoja żona to nie jest wróżka i nie da rady domyślić się o co Ci w ogóle może chodzić, a nawet jesli to wypowiesz to też daj sobie margines w postaci tego, że ona niekoniecznie musi do końca zrozumieć co do niej mówisz, bo nie jest w stanie czuć tego co Ty to raz, dwa jest kobietą i nasz świat jest trochę jednak inny , a trzy ona ma depresję i zwyczajnie może być nawet bezwiednie skupiona tylko na sobie, co jest w tym stanie naturalne. Zapewniam, że wiem o czym mówię, dość, że zaciemniony jest obraz własnej osoby to dodatkowo kogoś też. Ale rzeczywiście naucz się wypowiadać co w Tobie siedzi i tak naprawdę reakcja Twojej żony nie jest w tym wazna, tylko to, że to Twoja praca nad sobą i nie zniechęcaj się jej reakcjami, bo one nie mają w tym większego znaczenia, choć byćmoze mogą Cię oczywiście zaboleć zwłaszcza, jeśli spotkasz się z niezrozumieniem z jej strony, a na taką opcję bądź przygotowany. Mnie w takich sytuacjach pomaga świadomość tego, że NIKT nie jest mną i nie może mnie zrozumieć.
Poszukaj też jakiegoś sposobu poza siłownią na wyrzucanie z siebie napięcia i wbij sobie do głowy, że akurat żona jest ostatnią kandydatką na worek treningowy i niech to będzie dla Ciebie świętość. Ona też ma swoje stany i wyobraź sobie, że ma prawo jako żona szukać wsparcia u Ciebie, bo to naturalne….Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale chyba większosć męzczyzn nie, więc to nic dziwnego jesli nie wiedziałeś;) A mianowicie…..przeciętna kobieta chce wysłuchania i towarzyszenia-obecności, a nie wcale podejmowania konkretnych działań (czasami też ale rzadko, chyba ze naprawdę jakaś pani lubi być skończoną niedojdą, która lubi być noszona, a normalna kobieta wie mniej więcej jak sobie radzić, oczywiście nie zawsze ale z reguły wie;) ) To mężczyźni mają tendencje naprawcze i tu czasami jest ścina, ona do Ciebie mówi czy tam skacze:P a Ty pewnie czujesz się zobowiązany żeby coś zrobić, a być może ona wcale tego nie chce! Chce mieć tylko kontakt z Tobą, bo jako męzczyzna, jako jej mąż zwyczajnie jesteś jej ramieniem, jej oparciem, jej towarzyszem. Wbij sobie do głowy, że najczęściej nie chodzi o działanie a o towarzyszenie:)
Po prostu macie oboje trudną sytuację, bo macie swoje problemy, niestety ale jesteście małżeństwem i było na dobre i na złe. Teraz jest złe, które pewnie prowadzi do dobrego skoro nad sobą pracujecie. Człowieku-cierpliwości! To jedna z najpiękniejszych męskich cech moim zdaniem:) Poszukaj jakichś sposobów na uchodzenie tego napięcia w Tobie.
Nie wiem dlaczego, ale odnosze wrazenie, ze Ty nie masz męskiego autorytetu i nigdy nie miałeś….Chodzi o to, ze nie masz prawidłowego wzorca radzenia sobie choćby z takpodstawową sprawą jak Twoje nerwy czy frustracje skoro wyładowujesz jena żonie, pewnie odruchowo szukasz w niej winy i materiału na worek treningowy. Masz tu niezły ślad mechanizmu pewnie zaczerpniętego od ojca, a jak ojciec traktował matkę? Jak ojciec radził sobie ze swoimi frustracjami, jak je wyładowywał? Tam masz sedno sprawy i odpowiedź na to dlaczego tak robisz. Zwyczajnie musisz się przekodować, a z racji braku zdrowego wzoru mężczyzny będzie Ci trudno ale wszystko jest możliwe:)
Nie wiem czy czytałeś, ale jest taka książka "Dzikie serce" mężczyźni bardzo ją chwalą, sama przeczytałam i sporo zrozumiałam, ALE mnie jeszcze trudniej rozgrzesza się po niej męzczyzn, którzy szukają winy poza sobą i nie próbują nic ze sobą zrobić.
I zasada numer jeden-wbij sobie do głowy, że bez względu na wszystko…………..Twoje serce jest dobre:) Jeśli tego nie zrobisz, to kazdy Twój odruch będziesz traktował jako potwierdzenie tego jaki to jesteś zły. A człowiekz natury ma dobre serce i Ty zapewniam Cię nie masz innego:)
Powodzenia:)
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.