Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Co robiliście ?

Przeglądasz 4 wpisy - od 1 do 4 (z 4)
  • Autor
    Wpisy
  • nobody.more
    Uczestnik
      Liczba postów: 335

      Zastanawiam sie jak sformułować pytanie.
      Więc sformułuje je tak.
      Co robiliście w sytuacji(jeśli ową bądź podobną mieliście)
      gdy cały rok był ciąg picia (rodziców) z krótkimi przerwami,
      aż tu nagle nie piją/je miesiąc i zdążacie sie przyzwyczaić
      do tego , ze jest 'fajnie’ ,bez awantur , aż tu nagle ciach prach
      przychodzicie awantura,alkohol na stole , kłótnie wyzwiska..
      przez calutki miesiąc cisza i spokój.. a tu takie bum wielkie.
      i tu pojawia sie moje drugie pytanie.. Czy mieliście tak , ze nagle
      czuliście płacz,gniew,rozśmieszenie,żal..i zbitek innych dziwnie posklejanych emocji ?
      Jak się tego pozbywacie ? Ja nie umiem sie tego pozbyć ,nie chce czuć wiele na raz, męczy mnie to.. :unsure:
      Trochę nie treściwa i nielogicznie ułożona treść,ale jestem w dziwnym stanie i chyba logiczne myślenie nie dokońca mi wychodzi.. wybaczcie 🙂

      mase
      Uczestnik
        Liczba postów: 9410

        Najpierw ogromny gniew, później żal, strach, wyrzuty sumienia. Mieszanka wybuchowa. Chyba to naturalne, że emocje się mieszają i często są w sprzeczności same ze sobą. Alkoholizm rodzica to jest takie trochę pranie mózgu. Szantaż emocjonalny.

        Mój tata nie pije już od kilku lat więc z takimi napadami już nie muszę sobie radzić. Są inne problemy, ale to nie ważne. Ja się kłóciłam bardzo burzliwie, więc trochę emocji już mnie opuszczało na wstępie. W nocy ukradkiem płakałam. Płacz zawsze był moim najlepszym lekarstwem. Zdarzało się jednak, że wyżywałam się na meblach, jak nikogo w domu nie było. Jak sobie kopnęłam w szafkę to się lepiej czułam) Zawsze chciałam sobie porzucać szklankami, ale szkoda mi ich było. Wydaje mi się, że to też działa antystresowo.

        Edytowany przez: mase, w: 2011/07/07 00:18

        nobody.more
        Uczestnik
          Liczba postów: 335

          Fajnie by było sobie popłakać szczerze mówiąc.
          Ale w moim przypadku jakoś się nie da..ooo porzucać szklankami byłoby fajnie 😀
          Masz szczęście , ze tego już nie przeżywasz.. ja to mam x2..
          Dzieki za odpowiedź.

          freya
          Uczestnik
            Liczba postów: 18

            Teraz na szczęście mieszkamy bez ojca…ale zaczynały się awantury, moją podstawowa metoda było krzyknięcie czegos pogardliwego ( co było bardzo nierozsądne) wyjście z trzaskiem drzwi, i ucieczka do znajomych, przyjaciół, badź po prostu robiłam sobie 'wycieczkę’. Postanawiałam, że nie bedę tego słuchac i koniec..lepiej tak wyjść bo kazde usłyszane słowo wyrzadza szkodę

          Przeglądasz 4 wpisy - od 1 do 4 (z 4)
          • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.