Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › czego pragniesz?
-
AutorWpisy
-
Bardzo chcialabym zrobic cos ze swoim zyciem ale moim problemem jest ze nie wiem co chcialabym robic?zadaje sobie pytanie i nie umiem odpowiedziec.Wiem, ze odpowiedz nalezy znalezc w sobie ale kurcze nie umiem.Jak wy ?macie z tym problem?Okresleniem czego chcecie, co chcielibyscie robic?
Czego pragnę?-Miłości pragnę ale nie ma nikogo i chyba nie prędko będzie a osoba w której kiedys sie zakochałm odepchneła mnie bo z jej strony nigdy nic nie było:(
Edytowany przez: Hawana, w: 2008/10/24 20:21
Miłośc -to dla mnie tak nie realne marzenie , czuje że nie mam do niej prawa a przynajmniej mam mniejsze niz inni i nie powinnam jej oczekiwać.
Hawanko kazdy zasluguje na milosc:)TY TEZ. Ja tez nie zaznalam milosci ale nie zalezy mi na tym.Ja chce znalezc pasje, cos co chcialabym robic i zyc tym.Tylko na tym mi zalezy
mam identyczny problem, sama nie wiem, co chcę robic w życiu, a nawet jak już obiorę jakąś drogę to napotykam przeszkody i zaraz wszystko rzucam w diabły, byle tylko nie męczyć się psychicznie. Zauważyłam też, że wszelkie plany odkładam do kolejnego roku (boję się je realizować, bo wiem, że znów napotkam problemy i będę uciekać przed nimi) Niestety wszystko opiera się na niskim poczuciu wartości i lękach. Jeśli chodzi o miłość mam podobne odczucia do Hawany…. dwa lata temu ktoś mnie zostawił, od tamtego czasu nie spotkałam zupełnie nikogo, ogromnie doskwiera mi samotność. Boję się, że przed obawą bycia samą wybiorę pierwszą lepszą osobę, która się mną zainteresuje. Smutne, ale prawdziwe.
Mam problem z tym, że nic nie porywa mnie jak dawniej.
W dzieciństwie i wczesnej młodości potrafiłam oddać się w całości pasji, teraz tą "całość" zajmuje dziecko. Na rozum wiem, ze to nie dobrze, że powinnam troszkę tego czasu i energii poświęcić tylko sobie, ale w praktyce jest inaczej.
Anonim
25 października 2008 o 02:59Liczba postów: 20551Chcę być szczęśliwa, to filozoficznie, ale problem w tym, że nie wiem co ono oznacza dla mnie, na czym polega i jak je sobie wypracować. Od czego zacząć? … może od początku, czyli od mroków dzieciństwa. Ale jak, skoro siedzę daleko, daleko (za górami, za lasami,… za siedmioma/lub więcej rzekami) od grup terapeutycznych. Rzucić to wszystko (właściwie… tu gdzie jestem mam niewiele, jedynie natura/przyroda jest cudowna, pasująca do mojego szczęścia), zostawić męża … no i kolejny próg – nie, muszę znaleźć inne rozwiązanie uczestnictwa w spotkaniach dda. Narazie trafiłam na to forum. Może ktoś mi tu pomoże.
Przed laty chciałam oddać się mojej pasji poznawania przyrody. Niestety, moja Mama z obawy przed moim "złym" wyborem (nie rokował pracy w PRL-u) postanowiła, że mam zmienić studia. Zawsze byłam "posłuszna", więc i tym razem zadość uczyniłam rodzicielce. Znalazłam pracę i dorabiałam teorię do treści zawodu, żeby być "szczęśliwą". To dorabianie teorii nawet dobrze mi idzie, bo chociaż ostatnio zmieniłam całkowicie charakter pracy zawodowej, czerpię zadowolenie w krótkich dialogach z tubylcami, w ich własnym języku. Gdy czasem spojrzę na całą moją sytuację rodzinną i zawodową, to nie mogę uwierzyć, że to JA, że przecież to jest chore, tak żyć. … Muszę wreszcie coś z tym zrobić … dla dzieci (może kiedyś wnucząt), dla siebie, męża i może dla innych.Nio Agatka to mozemy sobie rece podac;Czytajac Twoj post widze dokladnie sama siebie.Jesli 23 to twoj wiek to masz mnostwo czasu zeby jeszcze odnalezc swoja droge i cos w zyciu osiagnac.JA jestem troche starsza i przeraza mnie bieg czasu.Plynie nieublagalnie do przodu a ja ciagle nie wiem.
Orchideo chcesz byc szczesliwa jak pewnie kazdy z nas.NO trudno zdefiniowac szcescie…Dla kazdego z nas oznacza co innego.Ja tez pragne szcescia.Dla mnie oznacza znalezc swoja pasje i nia zyc, wykonywac prace, ktora dawalaby mi satysfakcje, miec wlasny kat.
Doris moze wiecej czasu dla siebie pozowli na now odkryc pasje i w jakims stopniu sie ja zajac.tak 23 to mój wiek, cieszę się, że napisałaś, że mam jeszcze czas na to, by móc obrać jakąś drogę. Ja właśnie bardzo boję się, że cała ta bierność jest mi pisana i nie zmienię tego. Dziś właśnie po powrocie na studia, kolejnych wykładach, tak strasznie się tam czułam, że zwyczjnie sobie wyszłam i postanowiłam nie wracać. Przeceniłam swoje siły. Chyba nadszedł czas, by przyznać się przed sobą, że najpierw muszę dojść do ładu ze swoimi lękami, bo sama nie umiem sobie pomóc. Wybieram się na terapię, a realizację planów odkładam na pszyszły rok. Najważniejsze dla mnie jest teraz odzyskanie równowagi wewnętrznej i realizacja zamiarów małymi krokami. Czas skończyć się oszukiwać, że jakoś to będzie. Nawet nie wiesz, jak mi ulżyło, gdy napisałaś, że Ty także masz podobne problemy. Jak dotąd nikt nawet rodzina nie potrafił mnie zrozumieć i czułam się takim dziwadłem, co to niby wyolbrzymia problemy. Dziękuję Ci za te słowa.
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.