Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › "cześć" na początek i rozterki
-
AutorWpisy
-
Cześć,
Przed chwilą zarejestrowałam się na forum. Jestem nowa, choć może to błędne stwierdzenie, bo temat jest mi znany prawie 30 lat, niestety. Chyba doszłam do momentu, że muszę podjąć terapię DDA. Jednak się boję. Najbardziej rozgrzebywania tego o czym staram się zapomnieć. A trochę tego było.
Mąż mnie bardzo wspiera, ale nie jest w stanie zrozumieć, co czuję. Dzięki niemu „zapomniałam”, a właściwie trochę zagłuszyłam wspomnienia. Niestety wróciły, Mama znowu zaczęła pić. Ojciec już nie pije. Wiem to, choć nie utrzymuję z nim kontaktu (rodzice rozwiedzeni), ale cieszy mnie to, że nie pije.
Napiszcie kiedy Wy zdecydowaliście się na terapię.
Dzięki.
Cześć, mam 37 lat -zdecydowałem się terapię 2 miesiące temu,więc początek drogi-
jestem teraz na terapii grupowej -na razie się poznajemy,jest miło-ale trudne rzeczy przed nami jak powiedzieli terapeuci…mam cyba to samo co Ty-zagłuszyłem wspomnienia…
jestem pracoholikiem…u mnie mama piła-już jest w takim wieku że nie może chyba…nie wiem-mocno przeżyła moje odejście z domu 8 lat temu-żyjemy w tym samym mieście ale unikam kontaktów jak mogę chociaż wiem że jest samotna i schorowana-to okrutne co robię chyba ale niekiedy mam satysfakcję z tego…taaa ale doszedłem do tego że odwrócili się ode mnie już wszyscy,mam trudny charakter…chciałbym się zmienić i cieszyć normalnym życiem które teraz mnie niestety nudzi dlatego tyle pracuję…podziwiam takich ludzi jak Ty że pomimo ciężkiej przeszłości potraficie żyć w zwiazkach…naprawdę
pozdrawiam
Jinx
Cześć,
lata mnie tu nie było. Możesz poczytać moje posty z przeszłości jak byłem w miejscu, gdzie Ty teraz jesteś, a być może jeszcze wcześniej, bo nie do końca chciałem sobie pomóc „świadomie”.
Ta strona i forum była i jest fantastyczna, a ja trzymam kciuki za każdego DDA, który chce sobie pomóc.
Przeszedłem terapię, nie było łatwo, ale dzisiaj wiem że każdy musi to zrobić dla siebie. Nie ma ani złotych środków, ani pewnych rozwiązań, a tym bardziej pewności że cokolwiek się zmieni.
Nie da się zapomnieć. Można z tym żyć, można udawać że tego nie było. Można racjonalizować na wszystkie sposoby – prędzej czy później i tak skutki wyjdą w ten czy inny sposób.
Terapia jest warstwą ochronną, daje narzędzia do walki z niewidzialnym wrogiem, daje świadomość tego co się stało, pokazuje toksyczne mechanizmy. Leczy umysł, nie leczy duszy, nie daje „zapomnieć”, ale daje narzędzia i perspektywę jak z tym żyć.
Właściwy lekarz / psycholog dla „danej osoby” to 90% sukcesu – trzeba próbować, jedna osoba to nie cały świat, trzeba szukać właściwej dla siebie.
Puenta – im szybciej tym lepiej. Nie ma nad czym się zastanawiać. Ludzie na tym forum pomagają bardziej niż często ktokolwiek z rodziny, co jest dosyć oczywiste jak zrozumiesz schemat i konsekwencje bycia DDA – bardzo często nikt inny nie jest w stanie nas zarozumieć.
A teraz …
Do roboty i dawaj znać co się dzieje 🙂
Pozdrawiam,
cześć
Szukałam na różnych stronach i czytałam wiele o DDA ale sama wiedza nie wystarcza. Myślałam, że sama sama sobie poradzę, ale po kolejnym nieudanym związku zaczynam wątpić…. Chyba dorosłam już do tego by pójść na terapię. Mam 35 lat, dziecko i po drodze rozwód…
Chayene
Witam
Myślałem, czy sobie nie odpuścić tego posta, ale z drugiej strony – nie ma w nim nic złego. Autorko tematu (napisałbym inaczej, ale cenzura :p), strasznie podoba mi się Twój nick. Wiem, że to pierdoła, ale rozbawił mnie trochę 😀 Wyobraziłem sobie taką calineczkę i uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Gratulacje za nicka 😀
No i życzę pomyślnych godzin spędzonych na terapii 🙂 Bardzo dobrze, że masz wokół siebie męża. Mimo, że nie do końca rozumie co przeżywasz, to na pewno będzie wsparciem dla Ciebie i pomoże dojść Ci do miejsca do którego zmierzasz 🙂 W sumie to część prawdziwej miłości – nie trzeba rozumieć do końca, wystarczy być 🙂
Pozdrawiam 🙂
Cześć wszystkim 🙂
Mam 23 lata i właśnie zarejestrowałam się na forum. Dopiero 2 miesiące temu zdałam sobie sprawę, że cierpię na syndrom DDA. Do psychologa pierwszy raz poszłam rok temu. Cały czas myślałam, że to ze mną jest coś nie tak, że jestem jakaś inna i przez to nie mam wielu przyjaciół. Gdy przeczytałam artykuł o DDA, zrozumiałam, że wszystkie cechy idealnie (niestety) do mnie pasują.
Chciałabym zawalczyć o siebie, nauczyć się cieszyć się życiem i przestać chodzić ze smutną miną. Mam nadzieję, że mi w tym pomożecie.
Pozdrawiam
Cześć. Jestem nowy. Jestem synem alkoholika i chyba dopiero dochodzi do mnie że to mnie nie usprawiedliwia. Chyba doszczętnie zniszczylem swoją rodzinę. Mam nadzieje że to wytrzymają. Rozpoczynam terapię dla siebie bo chce być szczęśliwy,chce by moja rodzina była szczęśliwa.Mam nadzieje że Bóg da Nam siłę,zachowa od złego i będzie miał w swojej opiece
Widzisz, ja też jestem typem pracoholika. Mam własną firmę, staram się być business woman. Jeszcze pracując na etacie zawsze starałam się być najlepsza. Chłonęłam pochwały i nagrody jak gąbka. Tego chciałam. Czułam się wtedy trochę lepsza. Teraz, jak mam firmę nagrodę co najwyżej mogę sobie dać sama 😉 To daje swobodę i wolność.
Czy potrafię żyć w związkach? Moim marzeniem od dzieciństwa jest stworzyć prawdziwą Rodzinę. Takiej, której ja nigdy nie miałam. Takiej w których jest rozmowa przy kuchennym stole, śmiech…
Chyba mi się udało. Dzisiaj mija miesiąc od mojego zamążpójścia. Myślę, że to, że jest dobrze to zasługa mojego męża. Nie ma łatwo. Ja na Jego miejscu chyba bym już dawno temu się poddała.
Jedrek
Wiesz, miałam plan, żeby odpowiedzieć czym mądrym, ale…
dzięki za słowa otuchy to na początek chyba ok? 🙂
Czytałam Twoje wpisy, szczególnie ten „na wesoło”, nie pamiętam tytułu był trafiony w 100%.
Jeszcze raz dzięki i obiecuję, że się gdzieś zapiszę na terapię.
kaczor54
Dzięki 😉
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.