Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD czy da sie usunac ten ciern???

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 15)
  • Autor
    Wpisy
  • Anonim
      Liczba postów: 20551

      Witam wszystkich czytajacych ten tekst 🙂
      Na wasza strone trafilam, gdyz coraz czesciej zastanawiam sie nad podjeciem terapii. Niestety, nie wiem czy dobrze robie i czy to jest wlasciwy adres oraz czy jakakolwiek terapia jest w stanie mi pomoc… Moze sami ocencie. Oto moja historia…
      Szczesliwe dziecinstwo zakonczylo sie dla mnie jak tylko poszlam do szkoly. Wskutek roznorakich czynnikow (klopoty ze sluchem, niewyrazna wymowa,nadpobudliwosc, dysleksja, dysgrafia, dyslalia) w wieku 9 lat trafilam do szkoly specjalnej z internatem. Stalo sie tak wskutek uporczywych staran mojej matki, ktora w miedzyczasie umarla. Ojciec coraz czesciej siegal po alkohol. I mimo iz ten problem wczesniej istnial, to po jej smierci poszlo to lawinowo. Gdy w koncu wrocilam do "domu", okazalo sie ze go nie mam… Byla za to melina pijacka. Wszystkie moje marzenia legly w gruzach… Nie mialam juz nic… ani domu, ani rodzenstwa, ktore juz przebywalo w Domach Dziecka. Kontakt z nimi nawiazalam dopiero po latach… Dopiero po smierci ojca, porzadkujac dokumenty, dowiedzialam sie ze w moim przypadku byla zalecana przez psychiatrow i psychologow kontynuacja nauki w szkole normalnej… Okazalo sie , iz przez tyle lat tkwilam w przekonaniu iz jestem ta "glupsza" co zreszta do dzis funkcjonuje w podswiadomosci mojego rodzenstwa. Potem juz byla rownia pochyla… bezdomnosc gdyz musialam uciekac z domu przed ojcem, ktory majac swiadomosc bezkarnosci ( pobyty w szpitalu psychiatrycznym wskutek powiklan poalkoholowych) stawal sie niebezpieczny dla otoczenia. W miedzyczasie stalam sie ofiara gwaltu zbiorowego, urodzilam martwe dziecko, sama ledwo uchodzac z tego z zyciem itp… No coz, dzis mam 46 lat, prace, wlasny dom, ktory jest dla mnie azylem, podjelam nauke w L.O. dla doroslych ( II klasa) w przyszlosci planuje dalsze ksztalcenie o ile sie uda… Moje zycie to ciagla walka o siebie i przyznam iz jestem tym juz zmeczona… Praktycznie nikt nie wie, co przeszlam. Nawet przyjaciele. Na ogl jestem osoba usmiechnieta, przyjazna…ale… no wlasnie… To wszystko co mnie spotkalo sprawia iz nie moge sie od tego uwolnic. A ja bardzo chce miec to za soba… Nie chce wciaz rozpamietywac. Czy uda mi sie z tym jakos pogodzic???

      Hope
      Uczestnik
        Liczba postów: 17

        Odpowiedz sobie czy ulzylo Ci kiedy wyzucilas to z siebie tu na forum Jezeli tak to pomysl jaka ulge przyniesie ci wyzucenie to z siebie na terapi wierz mi jest o wiele trudniej rozmawiac o sobie niz poprostu przelac to na ekran ale naprawde warto Moja terapia trwala rok po 1 najtrudniejszej czulam sie jakbym dostala skrzydel pozniej byly wzloty i upadki czasem niewierzylam ze to pomaga az nadszedl przelom sam niespodziewany poprostu sie stalo Wiem ze moje zycie jest lepsze po terapi moge powiedziec ze dzieki niej nad nim zapanowalam i znalazlam ukojenie choc niezawsze jest rozowo ale nigdy u nikogo niejest tak ze zawsze jest ok to normalne Powodzenia i trzymam kciuki

        mmaniak123
        Uczestnik
          Liczba postów: 291

          Dziekuje Ci za odpowiedz na moj post, tym bardziej ze jestes jedyna osoba ktora to uczynila. Zapytalas czy mi ulzylo…raczej nie. Piszac na tym forum, oczekiwalam chyba lekkiego "popchniecia" czyt. zmotywowania w kierunku podjecia terapii. Niestety chyba zbyt obawiam sie koniecznosci rozmawiania o tym co mnie dreczy w trakcie rozmow indywidualnych czy tez grupowych. Ja najzwyczajniej w swiecie, nie umiem o tym mowic. Nauczylam sie ukrywac uczucia, chowac je w najdalszych zakatach swego umyslu… Poza tym musialabym odpowiedziec sobie na pytanie, czego oczekuje po terapii. A tego chyba nie umiem. Wiem jedno…ze chce zapomniec…nie myslec…
          Pozdrawiam Cie serdecznie i jeszcze raz dziekuje za cieple i mile slowa

          TerazJa
          Uczestnik
            Liczba postów: 162

            jeśli uważasz, że twoje życie nie jest takie jak chcesz i że nie czujesz się w nim za dobrze to BARDZO polecam terapię. Na pewno nic nie stracisz, a możesz zyskać duuuuuuuużo. Musisz się tylko odważyć i umówić na spotkanie, nie bój się terapeuty, on chce Ci pomóc 🙂

            Anonim
              Liczba postów: 20551

              Droga Mmaniak!

              Ja uczestniczę w terapii z rok …

              Z własnego doświadczenia wiem ze takie ciągłe wrzucanie rzeczy do szafy z której zaraz coś wypada i przypomina o sobie bardzo męczy..

              Ja myślę że jak tą szafę się otworzy to wiele wypadnie, trochę trzeba będzie powyciągać a potem żeby już nie wypadało to trzeba będzie wszystko poukładać, przejrzeć, co niepotrzebne wywalić. I po takiej niełatwej pracy już nie trzeba będzie całym sobą podtrzymywać drzwiczek, udając że nic się nie dzieje …

              Gratuluję decyzji o podjęciu dalszej nauki i trzymam kciuki.

              …………………..
              Nie jesteśmy po to aby zabrać Twój ból i cierpienie,
              lecz po to, aby pomóc Ci wzrosnąć i przejść przez ból i cierpienie.
              ……………………

              Wszystkiego dobrego
              Gonzo DDD

              duszekk
              Uczestnik
                Liczba postów: 357

                Na pewno warto pozwolić sobie pomóc, chociaż to boli jak cholera… ale warto dać sobie szanse. Moim zdaniem to nie jest tak, że się nic nie traci, bo taka terapia sprawia, że wracają bolesne wspomnienia, trudne emocje… w ogóle praca nad sobą to ciężkie zadanie… ale na pewno warto…

                trzymam kciuki!!!!

                mmaniak123
                Uczestnik
                  Liczba postów: 291

                  Odp. do Gonzo…
                  Chcialam Ci podziekowac za tak madre slowa. Az usmiechnelam sie, bo wszystko wydalo sie w jednej chwili takie proste…:)
                  Znalazlam wertujac wasza strone, ogloszenie dotyczace bezplatnej terapii. Teraz musze znalezc tylko sile, by zapisac sie na pierwsza wizyte…
                  Pozdrawiam serdecznie…

                  dalia
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 31

                    ja tez nie umiem rozmawiac o tym, co przezylam w rodzinie. ale to wynika z tego, ze to sa wspomnienia nieuleczone, ktore bola. to tak jak rana, gdy dotykasz ,boli. ale przeciez zapomnienie, ze sie zranilas nic nie pomoze, wrecz przeciwnie. trzeba to opatrzyc i sie tym zajac, by sie zagoilo. mowie tak, ale sama jeszcze nie zaczelam zadnej terapi…wszystko jest proste w teorii

                    gcypr
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 116

                      Witaj MManiak,
                      Oczy mi zaszly lzami,gdy przeczytalam,ze zostalas zgwalcona i urodzilas martwe dziecko.Strasznie mi przykro, ze przeszlas tyle okropnych rzeczy w zyciu:(
                      Jednoczesnie podziwiam, ze to wszystko przetrwalas i gratuluje powrotu do szkoly!
                      Oczywiscie tez polecam terapie i zycze bardzo duzo cierpliwosci.
                      Gosia

                      DorottaA
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 1

                        Witaj,
                        Przeczytałam twój post i zastanawiam się jak długo jeszcze chcesz rozmyślać nad terapią? Jesteś już dorosła, ustatkowana. Nie musisz walczyć o dom, pracę. Podjęłaś naukę. To świetnie, bo znaczy,że idziesz do przodu a najważniejsze,że potrafisz. SAMA! Przypuszczam,że jesteś zadbana i masz się w co ubrać i gdzie położyć spać. Zadbałaś więc o swoją stronę fizyczną.Pewnie zdobyłaś to wszystko własną ciężką pracą i to dlatego bo tego pragnęłaś, bo Tobie zależało. Dlaczego więc nie zadbasz o swoją duszę? Dlaczego pozwalasz na to by to co było wpływało tak toksycznie na twoje teraźniejsze życie? Pamiętaj,że ani praca, ani rzeczy fizyczne, ani nauka, ani kontakty z ludźmi nie pomogą, ani nie zmienią Twojej przeszłości. To Ty sama musisz chcieć ją zmienić i świetnie,że o tym myślisz. Masz już ponad 40 lat…Ile jeszcze lat ze swojego życia zamierzasz spędzić na płaczu, rozmyślaniu i życiu w poczuciu krzywdy?Nie użalaj się już więcej nad sobą. Każdy dzień jest cenny. Nie pozwól by życie przelało się Tobie przez palce. To TY kreujesz swój los, jesteś jego Panią. Zyczę z całego serca byś podjęła właściwą decyzję i nie zwlekała. Pozdrawiam serdecznie. Dorota

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 15)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.