Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Czy jestem DDA??
-
AutorWpisy
-
Na pewno nikomu nie bedzie się chciało przebrnąć przez moje wypociny,ale mam nadzieje,ze choc jedna dusza zecche udzielić mi odpowiedzi.
Od jakiegoś czasu czuję,ze coś jest nie tak. Moj ojciec to alkoholik. Od paru lat nie moze uporac sie z nadmiernym spozywaniem alkoholu (niekiedy z domieszka psychotropów) na zakonczenie kazdego dnia. Ma swoja firmę i stwarza pozory zdrowego i normalnego. Nigdy nie byl zbyt wylewny i pamietam,ze potrafil niejednokrotnie unieść na mnie reke ,gdy robilam cos wbrew jego woli. Pare lat temu (dokladniej 2-3) rozwiodl sie z tego powodu z moja mama. Potrafil przychodzic pozna noca spod budki z piwem w takim stanie,ze gdyby nie ona, spałby zasikany w ogrodku. Doszlo do agresji w stosunku do oskarzonej o zdrady mamy,ktora (bylam na koloniach) zadzwonila do mnie z placzem,ze ojciec uderzal pijany i nacpany lekami jej glową o sciane az do i grozil pistoletem,na ktory jakos zdobyl pozwolenie. Gdy powiedziala,ze zaraz straci przytoknosc oznajmil spokojnie ze’ ją ocuci "oraz ze potrafi bic tak,zeby nie bylo sladów.(nie bede nawet wspominala o ciągłej,okropnej agresji slownej ) Bylam zdruzgotana i mimo,ze od tamtego czasu minelo pare lat nadal nie moge mu tego zapomniec. Teraz mam 20 lat. Ojciec znalazł 2 kobiete i mieszkamy w innym domu (wynajmowanym przez niego) z nią i jej 12letnia córka.Wkrotce przeprowadze sie do mamy ,gdy tylko remont nowego mieszkania dobiegnie konca.
Alkohol nadal istnieje w naszym zyciu. Juz zdazylam byc swiadkiem awantury pomiedzy nim i jego nowa Kobieta,podczas ktorej wszyscy z wyjatkie mnie plakali.
niechetnie przyznaję,ale czasem go nienawidze. mam silny charakter,wiec ostrzeglam ojca (mial juz niebieska karte po ekscesach w starym domu),ze jesli uniesie na mnie reke zadzwonie na policje. Od paru lat tego nie zrobil. Wiem ,ze mnie bardzo kocha i ja go rowniez. To dobry czlowiek ale bardzo nieszczesliwy. Sam stracil ojca w wieku 13 lat ,bo odebrał mu go alkohol.
Sama w bardzo mlodym wieku pilam ze znajomymi i mialam tendencje do naduzywania. Probowałam takze wszelkich narkotykow,ale nie pozwolilam sobie na uzaleznie,gdyz mam ogromną potrzebe kontrolowania siebie i rzeczywistosci. nie moge sobie pozwolic na taka porazke. Gardze ojcem. Nie chche tu mieszka i na szczescie nie muszę. Jego ataki juz dawno nie dotyczą mnie bezsposrednio,ale szkoda mi tej 12letniej dziewczynki oraz jego nowej Kobiety. mowilam ojcu(po tej klotni w nowym domu) ,zeby mi przysiagl ze jesli jeszcze ra zsie to powtorzy uda sie na terapie. Obiecał,ale w glebi duszy wiem,ze to klamstwo i kiedy tylko odejde-wszystko moze sie zdazyc.
Jesli chodzi o mnie. Mam pewne problemy emocjonalne. Zawsze pociagało mnie wszystko co 'złe’ i zakazane. Juz w bardzo mlodym wieku próbowałam roznych uzywek,ale fakt ze mnie nie 'pokonaly’ sprawil ze jeszcze bardziej nie szanuje ojca,ktory sie pogubil. Kłamię i zauwzaylam ze TYLKO męzczyzn,przez co moje dotychczasowe zwiazki byly pelne nieporozumien i złych emocji. Od 2 lat jestem całkowicie zakochana w chłopaku,ktory ma fantastyczna kochająca rodzinę i nauczyl mnie milosci,ale sam jest narkomanem……
Własnie odbywa terapie w MONAR’ze w Marianówku i wychodzi we wrzesniu. Jestesmy dobrej mysli,ale wiem ze nasz zwiazek cierpial nie tylko przez Niego,ale tez przez moją zawisc i brak wiary w mezczyzn. Powoli dostrzegamy problemy. On pragnie byc czysty a ja przyznalam sie ze mam problemy z prawdomownoscia. kochamy sie ponad wszystko i wiem ,ze nam sie uda.
Tyle tylko ,ze zatracilam sie w problemach jego i jego rodziny i czasem zastanawiam sie czy sama nie potrzebuje pomocy….
Bywam samotna, czuję odrazę do ojca ZA KAZDYM razem gdy sieka po swoj "jeden’ kieliczek….A to dzieje sie niemal kazdego dnia.
Prosze o radę….:( Co powinnam robic? Czy jestem DDA? Czy powinnam prosic kogoś o pomoc? :unsure:Kasioora – cieszę się, że napisałaś, bo myślę, że warto przejść przez życie, szukając odpowiedzi na pytania, które się sobie stawia. Dzięki temu mamy szanse drobnymi kroczkami się ciągle rozwijać.
Po przeczytaniu Twoich słów byłam bardzo poruszona. Wiem, jak ciężko jest dorastać w domu, w którym rytm danego dnia wyznacza alkoholik. Miejmy nadzieję, że to już kwestia dni, kiedy opuścisz dom swojego ojca. Wtedy będzie już troszkę łatwiej…Pytasz czy jesteś DDA…Moim zdaniem najlepiej na to pytanie odpowie Ci psycholog, do którego powinnaś się udać. Te obciążenia, które wynieśliśmy z domu, mają ogromny ciężar. Nie sposób o nich zapomnieć, nie sposób też z nimi po prostu szczęśliwie żyć. Z Twoich słów można odczytać, jak dalece alkoholizm Twojego ojca zarzutował na Twoje życie. Na pewno sama zdajesz sobie z tego sprawę. Myślę, że jest to wystarczający dowód na to, że sytuacja jest poważna i trzeba szukać pomocy.
Prosisz o radę – każdy radzi "po swojemu". Myślę, że znajdą się osoby, które będą zdania, że dasz radę się "samouzdrowić", że nie jest potrzeba pomoc fachowca.Myślę, że terapie DDA nie rozwijałyby się tak prężnie, gdyby ludzie byli w stanie z tego sami wychodzić. Oczywiście terapia ma sens dopiero wówczas, gdy człowiek w pełni świadomie się na nią zdecyduje. Nie chodzi bowiem o samo uczestnictwo, ale o gotowość zmiany swojego dotychczasowego życia – wypracowanie nowych schematów nie jest tak trudne, jak zmetamorfozowanie starych…
Mój proces zdrowienia rozpoczął się od tego forum. Gdy dojrzałam do decyzji zmiany swojego dotychczasowego życia – weszłam na terapie i dopiero wtedy rozpoczęło się moje świadome życie. Lecz najpierw spotkałam osobę, która powiedziała mi – Idź, na prawdę warto. Takie są też moje słowa kierowane dl Ciebie – nie pozostawiaj tych spraw losowi. Wiele zrobiłaś już pisząc tego maila. Jestem pewna, że moje słowa nie będą jedynymi.
Walczysz o siebie samą.
Wielu sił Tobie życzę – i dalszej odwagi.
Pozdrawiam serdecznieEdytowany przez: luckra, w: 2010/02/18 19:48
Anonim
18 lutego 2010 o 19:49Liczba postów: 20551Zdalnie nie da się diagnozować, nawet jakby ktoś tu miał odpwiednie do tego kompetencje. Najlpiej sie umówić ze specjalistą uzależnień na spotkanie i o tym porozmawiać.
Doświadcznie ogólnie jest takie, że jeśli ktoś się wychowywał z alkoholikiem to ma w spadku syndrom DDA. I już. Dziecko nie ma siły i możliwości, aby tego nie "łyknąć". Nawet jak udaje bohatera.
Powodzenia.
Luckra- bardzo Ci dziekuje. Mysle,ze juz po samym napisaniu tego postu uderzyla mnie mnogość 'znakow’ swiadczacych o moim problemie,nie wspominajac juz o wielu wielu innych,o ktorych moglabym opowiadać godzinami…Masz racje powinnam iśc do kogoś ,kto pozwoliłby mi otrząsnąć sie z atmosfery w jakiej dojrzewałam i pomogł postawic pierwsze niezalezne kroki. Czy takie terapie są dla wszystkich? Mam tez standardowo pytanie o koszta takiej terapii ,poniewaz studiuję dziennie a nie chce mowic o tym ojcu. Wytraciłoby go to z rownowagi,jak zwykle i na pewno uznałby ze jestem nienormalna,wiec nie dałby mi złamanego grosza(gdyz jak wiadomo "kocham go tylko za dla pieniedzy"). Pradaks,ze to własnie JA zamierzam sie leczyc a on jest na to zbyt dumny…lub zbyt….chory? Juz sama nie wiem. Mimo to,mam cien nadziei ,ze MOZE gdyby dowiedzial sie o mojej decyzji sam podjałby kroki do walki o własne zdrowie i zdrowie swojej nowej rodziny. Jeszcze raz strasznie Ci dziekuje.
I masz racje ordynek – zgrywam bohaterke juz nawet przed sama sobą. Im jestem starsza tym usilniej staram sie ukryc słabosc. Powoli zaczynam tez nie znosic słabosci nowej kobiety ojca ,ktora zamiast tupnac noga swiadomie wpada w ten sam schemat,od ktorego uwolniła sie moja mama. Dzieki za szczerość.Terapie odbywają się zarówno prywatnie, jak i na NFZ. Musisz być więc ubezpieczona, co jednak powinna gwarantować Ci uczelnia. Masz rację mówiąc o paradoksie, że leczymy się MY, a nie nasi rodzice. Tak to już jest … Jesteśmy odpowiedzialni tylko za siebie, jak i zmienić możemy tylko siebie.
Ja szukając grup DDA, zdobyłam z internetu numery telefonów, ale i także z forum. Następnie podzwoniłam w parę miejsc, powiedziałam czego szukam i umówiłam się na pierwsze spotkanie. Pierwsze spotkanie (spotkania) są diagnostyczne. Nie masz się więc co martwić, tylko śmiało pójść i zaufać specjalistom.
Ojcem się nie martw. Zrób, co uważasz, a Twoje życie jest Twoją sprawą. Nie musisz go o niczym informować.
Ja skończyłam terapię grupową dla DDA, gdzie wspólnie pracowałam (w większości ) z innymi studentami. Myślę, że wzajemnie byliśmy dla siebie wsparciem i źródłem siły. A przyjaźnie zawarte na mojej pierwszej terapii pozostały po dzisiejszy dzień.
Powodzenia!Nie ma możliwości, aby z kochającej rodziny wyszedł człowiek z taką nienawiścią do siebie, która zmusza go do ucieczki w uzależnienie. To logiczny absurd. Potrzebujesz pomocy bezwzględnie, tylko problem czy jesteś na to gotowa.
ALe ja nie napisalam ,ze jestem uzalezniona.Wrecz przeciwnie. Probowałam wszystkiego ,ale wiedzialam ,ze nie moge sobie na to pozwolic. Mam zbyt duza potrzebe kontroli nad rzeczywistoscia,w tym nad nalogiem. Moj chlopak jest narkomanem. Moze nie do konca mnie zrozumiales. W dodatku nie nienawidze siebie. Gardze moim ojcem i ludzmi,ktorzy mu ulegaja pomimo ,iz sama w glei duszy unikam z nim wszelkich konliktow,gdyz jest on emocjononalnym tyranem i sadzi,ze jest nieomylny. Skrajnie nieomylny.
Luckra,jeszcze raz dziekuje. Znalazłam juz pare telefonow do takicg grup w Lodzi. na dniach podzwonie i podpytam o szczegóły. Całuje serdecznie. Bardzo mi pomoglas :*
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.