Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › czy myślicie o samobójstwie?
-
AutorWpisy
-
To ja nie mam takich planów. Raczej mam permanentne "memento mori". I ta nieustająca myśl o śmierci bardzo mnie blokuje. Choć nie tylko ona. Nie wiem, może zbyt wiele razy otarłam się o śmierć, że tak teraz myślę? Bo jak się chciałam zabić, to nie zrobiłam nic, ale jak chciałam żyć, to omal nie umarłam. Cóż za paradoks! :S
Paradoks 🙂
właśnie się dowiedziałem… N. jest wolna, rozstali się… akurat teraz, kiedy zniszczyłem naszą znajomość, spaliłem mosty… i kidy tak perfidnie do niej koleś z naszej grupy podbija… ona z nim będzie… widzę to po niej… a teraz jak się okazało, że tamtego już nie ma… ja pierdole… kurwa, dlaczego????????? Boże pomocy…
O prawdziwej wartości człowieka
Była kiedyś młoda dziewczyna, cały czas była smutna bo nikt się nią nie interesował, była zaniedbana, miała kompleksy, ale miała piękną duszę. Jej smutek przeszywał duszę ojca, który chciał jej pomóc. Wpadł na prosty pomysł. Przyszedł do niej i postawił przed nią dwa jabłka. Jedno było piękne lśniące, drugie brudne otoczone zaschniętą ziemią.
– Kochane – rzekł do niej – wybierz jabłko które jest piękniejsze według Ciebie.
Wybrała oczywiście to piękne błyszczące. Wtedy ojciec wziął nóż i przekroił obydwa jabłka. Piękne błyszczące okazało się w środku robaczywe, a z pozoru brudne nieapetyczne, miało w środku piękny soczysty miąższ.
– Widzisz skarbie, wybrałaś jabłko piękne od zewnątrz , ale zepsute od środka. To drugie jabłko okazało się bardziej wartościowe niż pierwsze. Tak samo jest z człowiekiem. Nie wygląd zewnętrzny decyduje o jego wartości, można go łatwo poprawić, tak jak łatwo można umyć jabłko. Ty jesteś tym zaniedbanym jabłkiem. Brudem który zasłania Twoje prawdziwe piękno są Twoje kompleksy. Ale masz piękny "miąższ" duszy i to jest najważniejsze. Gdy umyjesz to jabłko wodą stanie się piękne zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz. Tak samo jak uwierzysz w to że jesteś piękną, wyjątkową osobą pozbędziesz się kompleksów które Cię trapią.
Córka rozpłakała się ze szczęścia i rzuciła się ojcu w ramiona a z jej ust popłynęły słowa " Kocham , Cię tato". Uwierzyła w siebie, we własną wartość i stała się szczęśliwa.
Ja znalazłem pracę w końcu. Mam dziś iść, a czuję się…. Ze się nie czuję. Nagle odechciało mi się wszystkiego. Nogi mam jak z waty. Nawet nie zacząłem, a już się czuję, tak że będę robić źle. Ze nie poradzę sobie, że będę czasem sam i nie dam rady wykonać wszystkich zadań. Zacznę się gubić, mylić. Ze moja praca nie będzie wystarczająco dobra. Pomylę się przy liczeniu. Będę myślał, że robię znów dobrze, a potem okaże się jednak, że ma ktoś mi do zarzucenia, że nie zrobiłem tego, a tego. Dowiem się po fakcie. Będę zapominał o podstawowych rzeczach. Ze, znów muszę iść do pracy. Wczoraj czułem się źle z tego powodu. Dzisiaj jest jeszcze gorzej. Musiałem z kimś porozmawiać, spotkałem się ze znajomą, wygadałem – nie przeszło. Pół noc przespane w pół śnie… Wstałem o 5, a położyłem się o 3 🙁 :dry: :S
I znów mam pretensje do siebie, że znów nic nie robię :S To boli.Hej, locek, nie zauważasz, że sam siebie nakręcasz ?:)
Cały czas myślisz, że pewnie nie podołasz, jesteś beznadziejny itd.. przez to wszystko nie możesz spać, więc wstajesz wykończony i ostatecznie faktycznie o wiele łatwiej jest o pomyłkę, kiedy jest się zmęczonym, nie uważasz?:)
A pomyśl – wyobraź sobie jakby wyglądało to wszystko, jakbyś kładąc się spać, pomyślał o pozytywach płynących z pracy : poznasz nowych ludzi, może nowe przyjaźnie, miłości, nowe doświadczenie, przełamanie pewnych barier strachu i możliwośc udowodnienia, że jednak coś potrafisz. Nie myślisz, że dzięki temu czułbyś się lepiej ?
Odnośnie uczuć to taki cytat zapodm bo nie wiem co napisać
Człowiek w pełni zintegrowany, akceptujący siebie, widzi to co widzi i słyszy to co słyszy, a nie to, co powinien (lub czego nie powinien) widzieć i słyszeć. Jego myśli i sposób wyrażania się są autentyczne, nieskrępowane nakazami i zakazami. Czuje to co czuje, a nie to, co mu kazano czuć. Kocha (wybiera, pragnie) to co chce , a nie to co powinien (lub czego nie powinien). Jego wyobraźnia jest niczym nie skrępowana. Miłość bezwarunkowa, która akceptuje nas takimi, jakimi jesteśmy, pozwala nam akceptować siebie takimi, jakimi jesteśmy.
To właśnie mam na myśli mówiąc, że należy okazać
sobie samemu trochę względów. Dowartościujmy się
Należy umieć cenić siebie, nawet jeśli inni nas nie
cenią, a stwierdzimy z zaskoczeniem, o ile więcej
szacunku zyskamy w oczach innych. Ludzie o zdrowym
poczuciu szacunku dla siebie, nie dopuszczający, by
sporadyczny brak akceptacji ze strony otoczenia
wyprowadzał ich z równowagi, rzadziej spotykają się
z taką sytuacją niż ci, którzy ciągle popadają w depresję
z powodu negatywnej reakcji otoczenia, i wkładają
tyle wysiłku, by nie dopuścić do następnego odtrącenia,
że przesadzają w chęci przypodobania się innym.
Tacy ludzie starają się zyskać uznanie za wszelką
cenę. Robią wszystko, by ich kochano. Efekt jest
odwrotny do zamierzonego. Otoczenie wyczuwa
rozpaczliwe próby zdobycia akceptacji i niejeden
czuje się zażenowany. Ludzie gubią się też w domys-
łach, dlaczego taki ktoś w tak gorączkowy sposób
szuka uznania w oczach innych.Edytowany przez: maniek413, w: 2011/05/11 00:06
najpierw Januszku przeczytałam twój post … wow kto tak wkurzył Janusza i czym:) gdzie jego bezcenny dowcip i dystans (które uwielbiam mówiąc mało skromnie) daleko nie szukałam, spojrzałam w górę i o zgrozo…… jest powód ….. często mówimy, że jeśli ktoś chce ze sobą skończyć, to o tym nie mówi, a ten co tyle mówi, ten tylko gra na emocjach i współczuciu innych. czy dzięki temu chce się wyróżnić, czy dzięki temu zaistnieć…. może… ale czy tylko w ten sposób próbuje przyciągnąć uwagę innych? czy tylko to potrafi?
czy tylko tego od siebie wymaga?
nikomu z nas nie jest łatwo…. wiele razy rzuciłoby się wszystko i poszło gdzie oczy poniosą…. też mam doły nie mówię, że nie
wtedy nagle robi się koło mnie pusto, puściej niż zwykle.
nie mówię, że mamy się zamknąć z naszym bólem i rozgoryczeniem na świat i ludzi, ale nie oczekujmy , że inni za nas posprzątają nasz świat, bo my nie mamy siły czy ochoty, to nasz obowiązek i przywilej. może najpierw warto spróbować powalczyć o siebie i pokazać innym i sobie, co potrafisz, ewentualnie poprosić o rade ale nie epatować nikogo wizja śmierci. nie wylewać na innych pomyj naszej bezradności, bo to nikomu nie pomożewiem że zaraz posypią się na moją głowę gromy , ale jeśli komuś wolno wzbudzać naszą litość i poczucie winy, to wolno i mi napisać co czuję czytając teksty o samobójstwie.
gdy ja się nakręcam i zaczynam mówić od rzeczy mój przyjaciel mówi krótko – nie pierdol maleńka….. polecam miły kubeł lodowatej wody:) -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.