Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › czy myślicie o samobójstwie?
-
AutorWpisy
-
ja wrzucę, też grosik do tego tematu,
ja jestem po kilku próbach samobójczych,
ja nie mam dla kogożyć, nie mam dziadków , nie mam rodzeństwa, nie mam dalszej rodziny sorki mam tylko ostatnio od nich sie dowiedziałam, że jestem dla nich smieciem, znajomych i przyjaciól też nie mam.
niestety nie mam dla kogo żyć, powiecie dla siebie, a kim jestem śmieciem? dda? córką alkoholika? kim bo ja nie wiem
zreszta dla śmiecia żyć hmh
a psycholog psychaitra nigzastąpi rodziny kogos bliskiego.
mój pracownuk socjalny, wie co ma zrobić z moim ciałem, gdy umrę,
bedac w szpitalu po zawale na pytanie kogo poinformować maja gdybym umarła, nie miałam, kgo wpisać, podałam nazwisko pracownika mopsu.
gdy lezałam w psychitryku, to nikt mnie nieodwidzil a gdy trzeba było coś przerać, to z uprzejmości robiła to pielegniarka.
to strasznie boli.
nikt nie zrozumie samotności i osamotnienia. nikt
poprostu nikt.wejdz na youtube.
poszukaj profilu akinomka
badz wpisz w wyszukiwarce SAMOBÓJSTWO – nie jest rozwiązaniemuwierz mi ze warto życ!!!! jest masa rzeczy i marzeń do spełnienia…
ja nie chce cie moralizować -moze stworzyć własną rodzinę
zakochać się,mieć dzieci i kogos kto bedzie kochał….lekarz i grupy dda są po to aby pomóc
są po to aby zawalczyc o siebie i swoje szczescie
kazdy ma gdzies ta 2 polowe…
trzeba chciec… ja odnalezc i budowac dom jakiego sie nie mialo!!!!spróbuj- bo miłość jest zajebistą sprawą
i jeszcze jedno…
zrob to dla mnie…
moze jestem dla ciebie obca osoba -ale ja jestem przykładem tego ze trzeba sworzyc wlasny swiat… wlasną rodzinę
i zyctwoja rodzina wybacz jest gowno warta,skoro przez nich tak sie czujesz
zawalcz o wlasne szczescie,wlasny swiat
stworz swoj swiat- wlasną rodzine
i nie mow ze sie nie da -bo sie dajestem brzydka jak noc listopadowa
znalazłam faceta-teraz juz meza ktory nauczył mnie zyc
staram sie o dziecko-ale mam pcos(bedzie cięzko ale sie nie poddaje)
twrze swiat jakiego nie mialam spełniam swoje marzenia
bylam nad morzem
gram w dziecinne gry
jem lody i wate cukrowa
sadze kwiatki i cieszy mnie kupienie doniczki
robie to czego jako dziecko nie robiłamspełniaj marzenia i tworz swoj wlasny swiat
akinomka zapisz:
„monika 26lat dda
jestem tu nowa
czemu zaczynam od tego postu?
otóż mój brat popełnił samobójstwo…
pisze bo chce odwieśc od samobójstwa -tych którzy mają takie mysli…warto zyć- nie ma sytuacji bez wyjścia…nie jesteście sami,
jest dda forum,czat,
jest rodzeństwo
rodzina dalsza,dziadkowie
znajomi,koledzy
psycholog,psychiatraco czuje ja-
smutek,tesknotę,ogromny ból..
gdyby mój brat wiedział co czuje ja,siostra i brat
to wiem,że tego by nie zrobił
siostra 21lat
brat 9
ja 26
była nas 4-pozostała 3jestesmy dda przez rodziców,mamy problemy z życiem,nerwami ,ze sobą i życiem…
jednak musimy walczyć dla siebie…
jestesmy w stanie storzyć trwałe i zdrowe związki-rodziny
warto żyć- pamiętajcie nie ma sytuacji bez wyjścia!!!
samobójstwo nie jest rozwiązaniem
was nie bedzię- innym pozostanie ogromny ból-
taki bol pozostał mi dziecku dda…mi siostrze…
miliony pytań…
czemu nie zauważyłam,czy jestem winna
jestem winna-
co zrobie dalej
bede starac się żyć,nigdy nie pogodzę się z tym co się stało
nigdy nie zapomne
zawsze bede pamietac i wspominać brata
bedę płakać na jego grobie i zadręczać sie pytaniami
jednak bede zyc
bede walczyc-
i moze uda mi sie naklonic mame do rozwodu lub zglosic ojca na leczenie
to moj cel…”
Ty nie miałaś nic wspólnego z samobójstwem brata. Nie byłaś w stanie go zatrzymać. A cel masz tragiczny. To nie jest Twoje zadanie nakłonić mame do rozwodu, czy zgłosić ojca na leczenie i nie jestes w stanie tego zrobić. A małżeństwo Twojej mamy to na pewno nie jest sprawa córki.Ty nie miałaś nic wspólnego z samobójstwem brata. Nie byłaś w stanie go zatrzymać. A cel masz tragiczny. To nie jest Twoje zadanie nakłonić mame do rozwodu, czy zgłosić ojca na leczenie i nie jestes w stanie tego zrobić. A małżeństwo Twojej mamy to na pewno nie jest sprawa córki.[/quote]
czy cel mam tragiczny-
moze zle to ujełam poprostu nie dopuszcze do nastepnej tragedji
mama nigdy nie myslała o zrobieniu czegokolwiek aby ojciec przestał pić
nie wiem jeszcze dokladnie co zrobic,ale nie chce by najmlodszy brat wychowywał sie w takich warunkach’- poprostu boje się i martwie tylko o niego-o brata najmlodszegoco robić -jeszcze nie wiem tak do końca,mam mętlik w głowie
"Samotność jest przedsionkiem śmierci."
Znajduję się w tym przedsionku….. moja samotność rani moje serce każdego dnia, po mału zabija mnie od środka.
Przed przyjaciółmi ukrywam to, że jestem DDA i zakładam maski, co już mnie cholernie męczy i nie mam już siły udawać, że wszystko jest w porządku, zresztą oni już też to widzą, że coś jest nie tak. Dlatego tu na forum wyrzucam z siebie cały ból, który jest we mnie.
Często zastanawiam się dlaczego Bóg nie zabrał mnie do siebie tej pierwszej doby po moich narodzinach, kiedy to właśnie wahał się mój los, przeżyję lub nie. Nie rozumiem tego, jaki Bóg miał w tym cel i jaki to ma sens, że jednak zostawił mnie na tym świecie. Mam do Niego żal o to, że pozwolił na to, żebym doświadczyła w życiu tych wszystkich przykrych rzeczy i samotności…..
Teraz też się zastanawiam nad tym, czy Bóg nie widzi tego jak bardzo cierpię, że już nie mam siły walczyć z demonami, walczyć o kolejny dzień, walczyć o to żeby wstać z łóżka…..
…..jestem na samym dnie, już niżej nie da się upaść, babram się w swoim życiowym bagnie, w którym ugrzęzłam i w nim tonę…..
…..tracę już nadzieję i wiarę w lepsze jutro, nie mam już siły walczyć…..przegrywam…..i w tym momencie najlepszy jest własnie On, bo umarł po to zeby wejść w nasze "śmierci" a nie musiał, a chcial. Kiedyś gdzies przeczytałam szokujące zdanie, że Bóg kocha nas wszystkich tak samo, że nawet Jana Pawła II kocha tak samo jak Hitlera, bo wszyscy są jego dziećmi. Fafaq błagam, nie dyskutuj z tym, że Ciebie kocha mniej:) My źle rozumiemy Jego miłość, on to przeszedł, zeby być z nami, jest taka piosenka, która ma tekst "na krzyzu poslubił mnie Pan" a krzyż to są te wszystkie nasze trudne sytuacje i relacje. Ja z tego co zrozumialam Ty walczysz, bo chodzisz na terapie i takie tam, a to już baaardzo dużo, jesteś na dobrej drodze. Kiedyś, jeszcze z 8 miesięcy temu mówiłabym do Ciebie inaczej, bo ja takich mysli nigdy nie miałam nawet w najwięksyzm cierpieniu a uwierz mi znosiłam straszliwe cierpienia i psychiczne i fizyczne i czasami błagałam Boga o smierć ale nigdy nie chciałam się zabić. Ale kilka miesięcy temu i ja przekroczyłam ten prób już wiem co znaczą te myśli, koszmar…to jest najgorsze od najgorszego bluszczu oplatajacego dusze. Nie wiem czy znałaś kogokolwiek kto popełnił samobójstwo, bo ja dobrze znałam trzy osoby, które sa już na tamtym świecie i to zrobiły i kilku niedoszłych samobójców. I powiem Ci tylko tyle, ze Ci którym to wyszło mieli okrutne zycie, nie znam Twojego życia ale podejrzewam, ze nawet my nie mamy pojęcia co to znaczy….a tak naprawdę po nich pozostali ludzie, którzy cierpią do dzisiaji to okrutnie……nie warto było…..z każdej sytuacji jest wyjście…..Fafaq, ktoś mi kiedyś powiedział jak stałam na skraju, ze "człowiek nie sznurek i się nie urwie" zapewniam Cię że nie wiem kogo w tamtej chwili chciałam bardziej zabić czy siebie czy tę osobę, dobrze, że uciekła i nie była pod reką….ale miał ten człowiek rację, żyję nie urwałam się i dziękuję za to Bogu. Nie wiem jakie masz problemy, ale wiesz co otrzeźwiło mnie?? otóż brat mojej koleżanki, narobił sobie takich problemów, ze popadł w alkoholizm, ma 3 miliony euro długu choć miał świetny biznes, ale pienidz stał się dla niego bogiem w pewnym momencie, na dodatek on ma słabośc do kobiet i ma 5 dzieciaków z 5 różnymi kobietami i…………………on nie zamierza sie zabić!!!!! Szczerze? az mi było wstyd, ze ja z moimi problemami mam takie myśli……..pomyśl Fafaq, bo zapewne jesteś świetną osobą i ja w to nie wątpię, tylko TY przestań w to watpić.
Fafaq, trudno jest Ci uwierzyć, że możesz być kochana. Zawsze wychodzimy od siebie i jeśli sami siebie nie kochamy, nie potrafimy uwierzyć, że Bóg nas kocha, że drugi człowiek nas kocha.
Gdy mnie dopadają takie myśli i kiedy odczuwam samotność bardzo pomaga mi ofiarowanie Bogu tej mojej "najsłabszej" części siebie, a więc właśnie mojej samotności, mojego żalu, tęsknoty… I wiesz, gdy to zrobię doznaję ukojenia i uśmiecham się sama do siebie z zadziwieniem, że mam aż tak dużo do ofiarowania:) Ze jest we mnie takie ogromne bogactwo:)
Pozdrawiam Cię serdecznie:)
Anonim
20 lipca 2012 o 21:21Liczba postów: 20551Wypaliłem się. Szukam zrozumienia wśród wirtualnych ludzi. Przeraża mnie to. Nic nie warty substytut. Czasem w ciągu dnia mam przebłyski, potrafię się śmiać, zdarza się że nawet szczerze. Ale wieczorami. Wieczorami, gdy nie zmęczę się wystarczająco żeby szybko zasnąć, pogrążam się. Rdzewieję smutkiem i rozczarowaniem. To nie tak miało wyglądać. Nie tak miało wyglądać moje życie. Siły na zmiany brak. Chęci dążą do zera. Mam dość. Nie potrzebuję żadnych filmików, o tym że warto żyć. Ani że kocha mnie niewidzialny pan w chmurach. Po prostu chciałem z siebie wyrzygać swoją frustrację i rozczarowanie. To wyznanie nie znaczyło nic. I wcale nie czuję się lepiej.
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.