Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Czy należy tak postępować z DDA ?
-
AutorWpisy
-
drozdzyk zapisz:
„Zgadzam się, że potrzebna jest rozmowa i wyrozumiałość ale jestem przeciwnikiem tego aby to partner był "terapeutą" i płacił tak wysoką cenę za związek z DDA.”Ja byłam terapeutką swojego męża przez 20 lat! Z jakim skutkiem? I tak się powiesił jak obiecywał zostawiając mnie i nasze dzieci w traumie, rujnując mnie doszczętnie. Teraz wiem, że można kogoś kochać, wspierać, rozumieć itp ale nic więcej.
Nie można być z kimś tylko dlatego że on potrzebuje naszej pomocy. dla każdego rozstanie jest bolesne – nie tylko dla DDA.
Skoro sie nie układa, powinieneś dać jej wolność…pocierpi, ale będzie miała szansę na prawdziwą miłość, czy związek z kimś kto potrafi z nią być.Dziękuje za wasze odpowiedzi
W ramach uzupełnienia, bo czytałem Wasze wcześniejsze wypowiedzi powiem tylko tyle że prosiłem, wręcz błagałem o rozmowę, o możliwość udzielenia jej pomocy, pisałem, chciałem przejść to razem, chciałem móc być przy niej każdego dnia, a nie być tylko oddalonym gdzieś nieobecnym pocieszycielem albo spowiednikiem.
Nie zrozumcie mnie źle, rozumniem takie osoby, rozumniem lęk przed drugą osobą, ale niech osoby z DDA postawią się czasem w roli drugiej strony – która bezsilnie rozpacza nie mogąc nic zrobić, trafiającą tylko na mur. Czytałem wyżej komentarz osoby mówiącej że DDA nie powinno się zostawiać, trzeba o nią walczyć. Walczyłem 8 lat, mam takie pytanie retoryczne – a co jeżeli nic to nie da ? a co jeśli nie założę włsnej rodziny bo wciąż będę miał nadzieje że uda mi się to z DDA ? a co jeśli to tylko marzenie ? Czy cierpienia DDA nie są przypadkiem przenoszone na partnera ? (świadomie czy nie)
Powiem Wam że pomimo że bardzo cenię takie osoby bo są one bardzo wrażliwe i naprawdę porządne to czasami wydaje mi się że koncentrują się one tylko na tym co ich boli, na sobie – jest takie słowo na "E" opisujące takie zachowanie.
Ja wychodzę z założenia że jeśli czegoś się boimy, z czymś mamy problem to staramy się to przezwyciężyć (…i nie piszcze że nie mam pojęcia czym jest strach, czy lęk – bo mam i przez długie lata bałem się kontaktów z innymi ludzmi) Dlaczego DDA nie próbuje się zmienić ? Każdy się zmienia, czas naprawdę leczy rany w mniejszym bądź większym stopniu. Poza tym wydaje mi się że obecność przy DDA drugiej osoby powinna bym motywacją do zmiany – jeżeli oczywiście DDA zależy na partnerze/partnercePS. DDA pomyślcie proszę o tych wszystkich, którzy chcą Wam pomóc, pomyślcie o ich uczuciach, o tym że im na Was zależy
do drozdzyk
Po perwsze był taki film w którym ktoś mądry powiedział: Nigdy nie mów nigdy. Po drugie myślisz że zamykając się w sobie robisz dobrze ? Walcz o soje marzenia, walcz o miłość, o macierzyństwo o własną rodzinę. tego co pisałaś raz się nie udało – mi też nie – ale nie chcę się poddawać. Samotność nie jest przyjemna. Nie bój się że następnego znów zranisz, że nie wyjdzie – staraj się mu zaufać, rozmawiaj z nim ale wysłuchuj również go, uwierz mi sam jestem facetem i tak jak wy kobiety my też pragniemy szczęścia, a już napewno szczęścia drugiej strony. Nie pisz że facet szuka kobiety a nie dziewczyny, bo tak naprawdę nie w tym rzecz – szuka towarzyszki życia z którą będzie mógł być na dobre i złe, kogoś kto będzie jego żoną, przyjaciółką, matką wspólnych dzieci i mówiąc dosłownie kochanką w jednym. Czy to źle ? Chyba nie. Uszy do góry
Wierz mi, że staram się zmieniać to myślenie. Choć jest to ciężkie dla mnie – najzwyczajniej trudne – a to co robię to ciężka praca nad sobą.
Po prostu czasem, nawet idąc ulicą – zastanawiam się… "czy to możliwe?, że teraz gdzieś jest – chodzi sobie albo robi cokolwiek innego ON – ten który pokochałby mnie taką jaka jestem. Który uśmiechałby się na mój widok i szczerze czuł coś do mnie… czy to w ogóle możliwe, że on gdzieś tam jest?"
Nie jestem kamieniem – wręcz przeciwnie czuję, że jeszcze wiele mogłabym komuś podarować z siebie pozytywnych i dobrych emocji. To nie tak że ja nie chcę, podjęłam decyzję i zamknęłam się na 4 spusty. To raczej tak, że się przewróciłam trochę, nie mogę się podnieść i zwątpiłam, bo samemu jest ciężej…żadnej ręki na horyzoncie nie ma by pomóc, więc walczę sama. Mam lepsze i gorsze chwile ale próbuję…
Jest jest ,tylko ze sobą musisz być poukładana a partner będzie ok, siła podświadomości jest wielka nawet przy zakochaniu i wyborze partnera;)
Adriandes zapisz:
„Jest jest ,tylko ze sobą musisz być poukładana a partner będzie ok, siła podświadomości jest wielka nawet przy zakochaniu i wyborze partnera;)”noooo;)
Adriandes zapisz:
” siła podświadomości jest wielka nawet przy zakochaniu i wyborze partnera;)”możecie się śmiać, że o to pytam….
….ale co to właściwie oznacza w praktyce??….drozdzyk zapisz:
„Adriandes zapisz:
” siła podświadomości jest wielka nawet przy zakochaniu i wyborze partnera;)”możecie się śmiać, że o to pytam….
….ale co to właściwie oznacza w praktyce??….”hmm trudno to wyjaśnić… dla mnie oznacza to że spełnia się Nam to w co wierzymy i co wpoiliśmy w podświadomość i wtedy spełnia się dokładnie to co tam siedzi… kolejny raz przytocze co napisane "stanie się Wam według Waszej wiary" i nie ważne czy będę wierzył w mały kamyczek, bursztynek, Boga, Siłę, i co dzięki Nim się stanie…czy to będzie dobre czy złe…stanie się to w co będę wierzył w sercu:) Takie jest moje zdanie i tego się trzymam;)
W praktyce oznacza, że nie ma nad tym bezpośredniej kontroli.
No to już nic z tego nie rozumiem….Mnie też zastanowiło to zdanie i jego faktyczne znaczenie, bo raczej zabrzmiało mi źle, coś w style-bez wzgledu na to do jakiego stopnia zrobisz ze sobą porządek, to i tak podświadomie wybierzesz to samo….No właśnie chyba z tego powodu bez względu na to jaki ja ze sobą zrobię porządek zostanę i tak sama, bo ja już dobrze wiem do czego dąży podświadomość….Aczkolwiek można uczucia trzymac na wodzy nawet przy największym zakochaniu i tu jest plus, bo sama wielokrotnie świadomie trzymałam to na smyczy pomimo tego co wyprawiały uczucia…
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.