Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Czy ojciec zasługuje na miano ojca?
-
AutorWpisy
-
Czy dziecko skrzywdzone do szpiku kości przez własnego ojca ma nazywać go ojcem? Wydawałaoby się sprawa indywidualana każdego z nas, DDA, czy DDD.
Kwestia, można by powiedzieć wybaczenia?
Czy potarfimy wybaczyć wszystkie doznane krzywdy, nawet te najgorsze?
Ile razy słyszeliśmy te obietnice składane od naszych ojców alkoholików?
Ile razy zostaliśmy zawiedzeni, upokorzeni?Osobiście zawdzięczam matce to, że ojca nazywam ojcem. Zakładając,że byłabym wychowywana tylko przez niego w dość wczesnym okresie swojego życia postarałabym się by zniknął, by nie miał żadnych praw rodzicielskich. Jednak to matka zawsze powtarzała, że cokolwiek się dzieje złego z jego strony (mimo, że wielokrotnie się go wyrzekałam ,próbowałam nawet zmienić nazwisko i cholrenie było mi ciężko z tym że to i jego krew płynie w moich żyłach i tak parzy) powinnam wybaczyć, przeczekać….może się zmieni… Ostatnio usiedliśmy razem i zapytałam: Tato, dlaczego pijesz? – Bo mam za dużo problemów!- Pomóc Ci? – Nie! Za późno. Nie masz nic innego do roboty! A w ogóle po co Ty tu jeszcze siedzisz!… I tak jest zawsze, byle się mnie pozbyć. Cóż… Nie potrafię do tej pory odpowiedzieć na pytanie czy go kocham…..
kasia
Bardzo smutne:( łzy cisna sie do oczu… wiem co przezywasz:( sama przechodze przez ten koszmar…Trzymaj sie. Pozdrawiam.
Szczerze mówiąc nienawidzę ojca i matkę. Nie chce ich znac ale zyję znimi bo inaczej nie umiem. to zabija mnie..ojciec jest tylko moi biologicznym ojcem nicwięcej jestem duchową sierotą..ojciec ma uczyć męskości, wejscia w światmęsczyzn, uczyć kontaktow zkobietami..wszytskow w sposób zdrowy..zaś mnie nauczył że seks i to temat tabu, co czyni mnie nikim, nie potrafie zrozumiec kobiet siebie tez nie, czuję się niemeśki taki homoseksulany choć nie mam pociagów do męsczyzn.. poza tym po tym co widzę w rodzinie facet kojarzy mi sie jako nieudacznik, pantoflarz znęcający się róznie na synu, albo człowiek nieodpowiedzialny, rozpieprzony psychicznie..taki tez jetsem ja. .ojciec mojego ojca(nie nazwę go dziadkiem) także jest dziwny, ślepy na zycie jak jego syn..pataologia pełną parą widze od małego jak ojciec traktuje matkę i jak jego ojciec swoją żonę..sa to kobiety bez mesczyzny ..gadaja może o problemach ale widzę że to jest dziwne taka umowna miłośc o niej też się gada ogólnikami..nie nma więzi duchowej możę nie wiem a tak naparwdęjestem dzieckiem z przypadku?(możliwie, kiedyś już snułem takie przypuszczenia, bo nie zachowują się oni jak rodzice moi, raczej jak prawni przetrzymywacze i siewcy zniszczeń w dziecku)..ojciec jest taki bezplciowy, ja tez nie ma u mnie wyrażnej męskości, taki kobiecy dupek ze mnie..nie wiem czym jets prawdziwa męskość, nie wiem jaka ona jest we mnie..jestem samotny..sześć lat nie mam dziewczyny a z nia sie męczylem jak tylko zkimś bylem nie umiałem funkcjonować..nienawidzę ojca nie chce go kochac innego ojca nie mam ( a może nie wiem nie mam..może to tylko mojepragnienie?)..jakiojciec taki syn..nie daleko pada jabłko od jabłoni, jabłon z której powstałej to hybryda drzewa z trującym wnętrzem …dużo we mnie robaków i zepsucia
Edytowany przez: tobiasz, w: 2007/07/18 22:01
Mój może być OJCEM ale nigdy TATUSIEM!!!!! Teraz widzę go jako słabego psychicznie człowieka który nie umie radzić sobie z problemai życia. Nie umiał być rodzicem. Nie umie być dziadkiem. Jest sam ze swoim lękiem. Bardziej dla mnie obcy niż nieznajomy mijany na ulicy. ALE BÓL POZOSTAL!!
Furia mówisz że jest obcy dla ciebie ale zobacz że ciągle jest on w twoim życiu. Nie jest ci bliski ale jets tak blisko poprzez ból jaki tobie zadał. Obcy a zarazem ciagle o tym myślisz, przykładasz do tego wartość. Nire twierdzę żę coś źle robisz tylko pokazuje jakie to jest okrutne zycie..dlatego potrzebnajest terapia..pokonanie demonów przeszłośći wtedy ludzie wychodzą z naszej głowy a wchodzi wolność.. u mnie jescze do tego jest daleka droga ale też starm sie nie myślec tylko o tym bonie bedę mogl funkcjonować..uciekam w rozmowy zkolegami, koleżankami, spacery, dobne przyjemności by nie mysleć o bólu zadanym przez ojca imatkę. Najlepiej to na początku analizowaćna mityngach, terapibo cięzko zyć..owszem chu.. mnie strzela jak widze rodziców ale pozwalam póki co sobie nie do konca o tym mysleć owszem czytam ksiązki o dda/ddd ale też szukam sposobu wyrazu nieudanej mlodości, dziecinstwa to pomaga zdystansować się do życia choć troszeczke, nawet minimalnie..pozdrawiam
Ktoś mi kiedyś powiedział że: Aby przestać cierpieć należy wybaczyć. Może coś w tym jest.Ale ja nie potrafię. Walcz Tobiasz o siebie i swoje szczęście! Zawsze pamiętaj że takich ludzi jak my jest dużo. Nie jesteś sam. Pozdrawiam.
tobiasz napisał:
„taki kobiecy dupek ze mnie..”
a co masz do kobiet, co???;) 😛 😉Nie mam nic do kobiet, chodzi mi o brak męskości we mnie
Zeby nie by taki jak ojciec robilem rozne rzeczy i wielu sie wyrzeklem…
Niestety moja podswiadomosc nie potrafila "oddzielic ziarna od plew"
do tego trzeba swiadomosc zaprzegnac…Malo mam umiejetnosci powszechnie uwazanych za meskie
Ale mam takze inne, takie bardziej opiekuncze ;-), organizacyjno-racjonalizatorsko- naziemne,wewnetrzny upor do bolu i gotowanie…Mysle teraz jak rozwiazac z korzyscia dla siebie problem relacji mesko-meskich, nauczyciel- uczen, szef-pracownik…
mam teraz taki jeden…
mam skonnosc do podawania sie na zlotej tacy z afiszem "wykorzystaj mnie"…
ale od tego pieniedzy nie przybywa, ani zaszczytow,
zaszczyty to i tak czesto przykrywka tego ze ktos innny wzial pieniadze ,-)
a pieniadze w tym swiecie to spora wladza … (ale nie absolutna!)a inni ludzie moze nawet sa mili ale nikt zamiast mnie o mnie nie pomysli…
Mam sklonnosc do ladowania sie w bagienko vel.piekielko, ale teraz juz to widze…
a moze widze je za dobrze i za czesto…
Skoro nie jestem pewien to musze sprawdzic…
Coby nie musiec jeszcze raz przez nie przechodzic…Pozdrawiam wszstkich tych ktorzy mysla ze sa "niemescy" i zapraszam do zastanowienia sie poszukiwan czym jest "meskosc"
GonzoJa w trudnych momentach o moim ojcu mówię: "ten facet, który się uważa za mojego ojca".
Kiedyś powiedziałam do mamy: "Ja chcę do domu! To nie jest mój dom!" – a działo się to w miejscu, w którym mieszkam niemalże od zawsze, żeby właśnie nie powiedzieć, "w domu"…
Co do wybaczenia, to na terapii usłyszałam, że wybaczyć to znaczy pogodzić się z tym wszystkim, czego się doznało. W takim razie ja nie jestem zdolna do wybaczenia.
A ta rozmowa, którą przytoczyłaś, Kasiu… nóż się w kieszeni otwiera. Dla alkoholika każda wymówka jest dobra: "Bo mam za dużo problemów", "Bo mam za trudne życie", "Bo lubię"… żaden nie powie: "Bo jestem żałosnym dupkiem, słabeuszem, który musi się dowartościowywać, serwując maksimum bólu i cierpienia swojemu otoczeniu, niszcząc życie swojej własnej rodzinie".
A na pytanie, czy kogokolwiek kocham, nigdy chyba nie odpowiem… kocham muzykę, przyrodę, zwierzęta, żeglarstwo, książki – ale nie ludzi. -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.