Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Czy ojciec zasługuje na miano ojca?

Przeglądasz 4 wpisy - od 11 do 14 (z 14)
  • Autor
    Wpisy
  • artur
    Uczestnik
      Liczba postów: 296

      Ja swego natywam ojcem…mimi wsezelkich krzywd..szanuje go, ale nie wiecej nisz mi nakazuje obowiazek wobec ojca. Tego co zrobil….nie zapome mu nigdy, ale nie mam zamiaru nad tym sie rozdrabniac, dla mnie to przeszlosc, liczy sie to co zrobie dla siebie teraz ….

      _teresa_
      Uczestnik
        Liczba postów: 264

        Noelku słoneczko znów potwierdzasz to co mysle o tobie i za co cie lubie. "Trzeba z zywymi naprzód iść po zycie sięgac nowe a nie w uwiedłych laurów liść z uporem stroić głowę " tak mnie uczono w szkole średniej. Naszemu zyciu daleko do laurów ale to nie zmienia faktu ze trzeba sie odciać od tego co nas ściaga w dół. Czy to jest nasze dzieciństwo czy picie rodziców, zostawmy to w przeszłości. Poszukajmy naszego życia. Tak wiele mozemy zrobic a tak mało z siebie dajemy wolimy tkwic tylko w tym co znamy. Postawcie sobie jakies cele i skupmy sie na ich osiagnieciu. To ma wartośc a to w czym tkwimy juz jej nie ma. Nie czekajmy na smierc naszych krzywdzicieli to nie zakończy sprawy. Nie czekajmy tez na nasze przebaczenie bo tez sie nie doczekamy. Jak długo nie zaczniemy zyc własnym zyciem tak długo oni bedą w nas i z nami.
        Pomyslcie o tym.
        POZDRAWIAM

        Yarmille
        Uczestnik
          Liczba postów: 4

          Szlak mnie trafia właśnie dlatego że jest moim ojcem. Nigdy nie nazwę go tatą. Nie wiem czy wogóle mogę go nazwać, nie używając przy tym niecenzuralnych słów. Zniszczył mi życie, zabrał dzieciństwo i młodość. Musiałam dorosnąć, choć wcale tego nie chciałam. Zabrał mi również najcenniejszą rzecz, jaką posiadałam. Wartość samej siebie. Nie jestem jego dzieckiem. Raczej czymś co stworzył. Mieszkam z nim bo inaczej nie potrafię. Nienawidzę go , ale nie potrafię się uwolnić.

          annaanna
          Uczestnik
            Liczba postów: 448

            Mówiłam o nim Zenek.Będac małym dzieckiem uciekłam z domu niosąc tylko misia, bo chciałam znaleśc moich prawdziwych rodziców,Kazał mówic tatuś, a mnie nawet ojciec nie mogł przejsć przez usta,tak to jest, tak było.Ale do cholery, nie dajmy im się krzywdzić w dalszym ciągu.Nauczmy się żyć bez nich ,bez tego przekleństwa,Damy radę??? w koncu nie jesteśmy sami, mamy siebie nawzajem,Tobiasz , Gonzo ,Noel jesteście jednymi z bardziej męskich mężczyzn jakich znam.Wasi pseudoojcowie nie zniszczą w Was męskości.Pozdrawiam.

          Przeglądasz 4 wpisy - od 11 do 14 (z 14)
          • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.