Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › dajmy im szanse-Trzezwiejący alkoholik
-
AutorWpisy
-
Edytowany przez: _agnieszka_, w: 2008/02/16 20:19
Moim zdaniem jeśli bym nadal nie potrafił wybaczyc ojcu za to co się kiedyś wydarzyło poprostu trudniej by mi było iśc dalej. Nie namawiam przy tym nikogo do wybaczania ale w moim przypadku jest to cos co w pewien sposób oczyszcza mnie. Frustaracja wywoływana przez myślenie typu " jak on mi spsieprzył życie" prędzej by mnie zniszczyłą niż pomogła. Ale każdy ma prawo do własnych reakcji. Kazdy idzie wlasna drogą i tyle…Czy ktoś komuś wybaczy czy nie mysle nie ma samo w sobie nic sczególnego ale moze mieć jesli przez to pomoze lub zmieni cos na lepsze.
Myśle ze odbieranie słów pisanych zbyt dosłownie moize prowadzic do jakis konfliktów ale przeciez to tylko forum czyli miejsce gdzie sie wyraza swoje poglady na dany temat i ja osobiscie niekonecznie musze sie wczuwac w czyjes opinie i traktowac je jako atak na swoją osobę. Gdyby tak było to frustracje z tym związane zabiły by mnie już dawno.
:angry:
Zimna krew kapie z czoła pot …ssssssssspokój mnie rozsadza:huh: póki coJa nie umiem wybaczyć ojcu. Być może dlatego, że mam z nim bardzo słaby emocjonalnie kontakt i nigdy nie rozmawialiśmy tak naprawdę szerze, od serca, jak dwoje bliskich ludzi. W ogóle myślę, że on jest do tego niezdolny. Zero jakiejś głębszej refleksji na temat czegokolwiek, a nawet własnego życia. Niedługo tata idzie na emeryturę. Boję się, że picie stanie się dla niego jedynym zajęciem (teraz ma jeszcze kilka). Generalnie nie ma żadnych poważnych zainteresowań, nie umie sobie konstruktywnie zająć czasu. Mój kolega alkoholik (lat 60) wziął się teraz za pisanie kolejnej pracy mgr. na kolejnych studiach.
Suma sumarum: kolegę jest mi łatwiej tolerować, bo on przynajmniej się przyznaje i wie, że ma problem i sobie nie radzi. Mój ojciec… cóż, żyje w kłamstwie i swoim postępowaniem skrzywdził mnie w dzieciństwie. Chciałabym mu wybaczyć, bo wiem, ze niechęć, złość i poczucie krzywdy najgorzej wpływa właśnie na mnie samą. Mam nadzieję, że nauczę się wybaczać na terapii.
Bo mnie rodzice nie chcieli za bardzo wybaczać. Jak coś przeskrobałam, musiałam mamę błagać wręcz o wybaczenie, bo ona lubiła dąsać się demonstracyjnie. Czułam się wtedy naprawdę podle.
>>>>>>>Mój kolega alkoholik (lat 60) wziął się teraz za pisanie kolejnej pracy mgr. na kolejnych studiach. Suma sumarum: kolegę jest mi łatwiej tolerować, bo on przynajmniej się przyznaje i wie, że ma problem i sobie nie radzi.<<<<<<<<< …..On też kłamie …tymi swoimi studiami ! To taka "zasłona dymna" …Ciebie np. na to nabiera ….. A co tam u niego ? wyszedł już z detoksu …może już pić ?
Edytowany przez: janusz96, w: 2008/02/17 09:33
Może to i zasłona dymna, w każdym razie ja jestem przygotowana na to, że będzie miał kolejną załamkę. Na nic nie muszę się nabierać, bo- że tak powiem- nie ma to na mnie bezpośredniego przełożenia :). Ojciec wytrenował mnie w nieufaniu alkoholikom i ich obietnicom zmiany ;).
A tak na marginesie: ten mój znajomek wyszedł z detoksu, jest na oddziale dziennym szpitala psychiatrycznego i chodzi na terapię dla uzależnionych.
Wiesz o tym , że ta Twoja znajomość …..to trening pt. Jak pomóc ojcu . Wiesz o tym ?
Nie przyszło mi to do głowy, ale tak może być…Rozumiem, że to nie jest dobra sytuacja…
pierwszym człowiekiem do którego odwazyłem się zwrócic ze swoim problemem był AA nie pijący od 15lat..prowadzi u nas mitingi AA i takie tam..pomógł kiedys na moją prośbe mojemu staremu i ten rzeczywiście przestał pic..po miesiącach wahań zwróciłem sie do niego z pytaniem gdzie mogę znalezc specjaliste od DDA..spojrzał na mnie z politowaniem i powiedział coś w rodzaju ze to nie jest az taki problem itd..wniosek dla mnie jest taki ze to oni potrzebują współczucia, zrozumienia i pomocy..biedaczki:whistle:
i wtedy skonczyła sie moja wyrozumiałosc:angry:
jak jakis pijak poprosi zeby go kopnąc w dupe to ja zawsze chętnie;)Skandal własnie o to mi chodzi, bez tego trudniej idzie sie dalej.
Poprzez danie szansy tym co trzezwieja mozemy pomoc tez ich dzieciakom, mozemy powiedziec co my czujemy bez ataku na nich i bez agresji.
Siedze na czcie dda i wlasnie odkrylam cos jak dla mnie dziwnego, bo nigdy tego nie łaczylam. Dda leczy sie tak samo jak alko. tz jesli dda sam nie zechce cos zrobic , pojac proby dzialac to nic nie pomoze. -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.