Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › DDA i flirty
-
AutorWpisy
-
south, widać, że jesteś dobrą osobą, wrażliwą… starasz się, zagłębiasz. ale jak tak czytam Ciebie (widząc siebie sprzed kilku lat) to myślę sobie człowieku, że Ci się chce… nie w tym sensie, że masz w sobie chęci porozumienia się, zbudowania więzi, tylko że chce Ci się obmyślać działania wobec drugiej osoby. na przykład: a przez kilka tygodni odsunę się, niech poczuje, że nie ma mnie na wyłączność i bez względu na zachowanie, tutaj dam jej do zrozumienia to tu to tamto… chodzi mi to, że jak mi się wydaje w zdrowej relacji nie ma miejsca na coś takiego. to jest kwestia bycia, po prostu, cieszenia się sobą, rozwiązywania problemów, konfliktów, gdy się pojawią… a nie takiego wiecznego zastanawiania się czy być teraz dobrym czy oschłym, bo co ona sobie myśli, jakie akurat mechanizmy jej się włączyły… męczarnia. mówię o opcji bez terapii, którą Twoja partnerka jak się zdaje wybrała.
Masz całkowitą rację medulla, ciężko tak żyć. Choć jakieś światełko w tunelu jest, bo czytała coś o terapii DDA w sieci w piątek. Więc może już sama z sobą nie może wytrzymać, jeszcze ten flirt i nie potrafi się zdecydować. Może dlatego mam jeszcze chęci to wszystko jakoś ogarnąć, albo przynajmniej próbuję.
Oschłość zaczęła działać i chyba jest na razie całkiem znośnie, bo częściej do mnie smsuje i zagaduje o pierdoły. Trochę widać zagubiona. Zapytała, czy jestem na nią zły. Odpowiedziałem, że nie (bo faktycznie akurat zły nie jestem). Zapytała to czemu taki oschły jestem, odpowiedziałem, że po prostu taki mam nastrój. Napisała, że szkoda, że mam taki nastrój.
Pytanie zasadnicze czy mówić z jakiego powodu jestem oschły (usłyszałem podczas wczorajszej rozmowy wiele przykrych i niesprawiedliwych słów pod swoim adresem, oprócz oczywiście zaprzeczaniu flirtom) i powiedzieć, że zrobiła mi przykrości czy pozostawić do jej osądu?
A ja moze sie jeszcze ciebie Southpole zapytam:Czy wy potraficie o czymkolwiek wprost porozmawiac ?Czy tak sobie oboje bimbacie w tym swiecie niedopowiedzen i domyslow??Bo dla mnie to droga donikad-nie ruszycie jak nie bedzie otwartej i doslownej komunikacji miedzy wami.Co masz powiedziec-ze jestes oschly bo cie w ****a jej flirt.Tyle.
tak, zgadzam się. komunikacja wprost. usłyszałeś wiele przykrych i niesprawiedliwych słów – dlaczego to znosisz? na litość, to Ty przecież chcesz tę relację uzdrowić. a ona co? księżniczka?
„Co masz powiedziec-ze jestes oschly bo cie w ****a jej flirt.Tyle.”
Też tak myślę, lepiej nie dało się tego ująć 🙂
Ponieważ trochę tu pisałem i parę osób zainteresowało się moim wątkiem to poczułem się zobowiązany, żeby przynajmniej jakoś dokończyć historię.
Wszystko się zakończyło niecały miesiąc temu tym, że wybrała faceta, z którym flirtowała.
Przy okazji usłyszałem masę dziwnych, różnych haseł, m.in., że znowu chce poczuć motyle w brzuchu zamiast stabilnego związku. Że jakiś impuls ciągnie ja do tego faceta, że jest w jakimś amoku, zauroczeniu i nie wie co się z nią dzieje i że mimo wszystko ja byłem jej najbardziej dojrzały facetem i tworzyła ze mną najbardziej dojrzały związek. Ale widocznie nie potrafi być szczęśliwa, boi się szczęśliwego związku, spokoju i stabilności i jej przeznaczeniem jest ucieczka od takiego związku. Nie jest moja winą, ze rozpadł się związek, bo ona szuka czegoś innego, a ja pozostanę jej ideałem (???). A tamten facet nie jest lepszy ode mnie, tylko inny i ta inność jest bardziej odpowiada, bo jest bardziej wesoły i dzięki temu czuje się bardziej beztroska…
Generalnie zdarzyło się wiele nieprzyjemnych i dziwnych momentów i usłyszałem przykre i dziwne słowa.
Przy okazji, trochę jeszcze poczytałem o DDA i różnych problemach w związkach i okazało się, że naprawdę ten syndrom ma wiele twarzy. Mogę na 99% powiedzieć, że moja była miała problem z uzależnieniem od miłości, które występuje głównie u Dorosłych Dzieci Alkoholików
<span style=”color: #274581; font-family: 'Open Sans’, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 21px;”>http://www.psychospace.pl/strefa-wiedzy/artykul/132</span>
Zresztą teksty „konieczność brania pod uwagę potrzeb partnera traktują jako utratę własnej wolności i integralności” słyszałem od swojej byłej, że czuje się osaczona, jakbym ją ograniczał swoim narzucaniem woli czy potrzeb.
No i te gadanie, ze znowu chce poczuć motyle w brzuchu (uzależnienie od haju), że jest w jakimś amoku, że nie chce odchodzić, ze jej jest ze mną dobrze i wygodnie, ale jakiś impuls, zauroczenie ciągnie ja do nowego faceta…
Generalnie większość rzeczy pasuje do schematu. Poza tym ta sytuacja, ze zerwała ze mną i w tym samym dniu już pojechała do niego. Jest uzależniona od zwiazków z facetem, co też wspomniała mi będąc w związku, że nie potrafi być sama, że boi się zostać sama bez faceta…
Jak tak bardziej analizuję jej wcześniejsze życie, to opowiadała, że zanim weszła w ten związek przede mną (prawie 3 letni), to miała wiele znajomości i zawsze w facecie coś jej nie odpowiadało i wcześniej czy później kończyła relację i wchodziła w nowy związek. A ten związek przede mną to było taka toksyczna relacja, w którą tez wpadają osoby uzależnione od miłości, tzw. Toksyczne tango.
„Nałogowiec ?miłości? obsesyjnej często zostaje uwiedziony przez osobę unikającą bliskości, która po zdobyciu go, zaczyna się odsuwać. Ta pierwsza rozpoczyna wtedy intensywną walkę o zdobycie uczucia partnera, próbuje go zmienić, całą swoją energię skierowuje na związek. Unikający bliskości z każdym dniem zamyka się coraz bardziej, staje się niedostępny i ucieka w aktywności poza związkiem. Tak się dzieje jednak do czasu, gdy nałogowiec ?miłości? obsesyjnej zdecyduje o rozstaniu i wycofa się ze związku. Wtedy role się zamieniają. Osoba unikająca bliskości robi wszystko, aby odzyskać partnera. Zaczyna zachowywać się tak jak tamten tego zawsze oczekiwał, obiecuje poprawę, uwodzi i nakłania do powrotu. Nałogowiec ?miłości? obsesyjnej przyjmuje wtedy role unikającego bliskości ? dopóki walka partnera nie przekona go i nie podejmie decyzji o powrocie do związku, wracając przy tym do swojej poprzedniej roli. Po krótkim ?miodowym miesiącu? sytuacja wraca do stanu sprzed rozstania ? osoba unikająca bliskości robi zwrot i znowu ucieka od zaangażowania. Po jakimś czasie sytuacja się powtarza.”
Z tego co opowiadała, że poprzedni związek to były przerwy, no i cała chora, toksyczna relacja o której opowiadała. Awantury z rękoczynami i wyzwiskami itp. Potem rozstania i powrót po jakimś czasie. Poza tym prawdopodobnie jakaś przerwa była spowodowana jakimś romansem, lub zauroczeniem innym facetem w trakcie pozostawania w związku.
Tutaj jeszcze bardziej rozbudowany tekst
http://www.uzaleznienieodmilosci.pl/page/wzorce/
W każdym razie mimo wszystko cieszę się, że już po wszystkim, bo i tak nie dałbym rady sam tego uratować, a ona jest w stanie uwolnić się od tego uzależnienia tylko poprzez terapię. Żal mi jej, tym bardziej, że czytałem, że to naprawdę poważne uzależnienie i trudno z nim zerwać, jeżeli ktoś uzależniony nie znajdzie w sobie siły i samozaparcia, żeby wyjść z nałogu miłości. Cały czas przechodzi z jednej relacji w drugą, jak zacznie jej przechodzić „haj” będzie szukać nowego obiektu westchnień, żeby poczuć „motyle w brzuchu”. Albo wpadnie w toksyczną relację, z której trudno będzie się jej uwolnić i tak w kółko.
Teraz też widzę, że syndrom DDA może mieć naprawdę wiele twarzy i naprawdę to nie jest łatwe żyć z takim syndromem i żyć z taką osobą. Co nie znaczy, że tacy ludzie są źli, ale niestety muszą też nad sobą pracować.
Southpole fajnie, że się odezwałeś, bo zastanawiałam się jak to wszystko się u Ciebie potoczyło. I dobrze, że tak wyszło. Lepiej wcześniej niż później, bo w takim związku umordowałbyś się nieziemsko. Pozdrawiam i życzę powodzenia 🙂
cześć south, ja też się cieszę, że napisałeś i podobnie jak Elizka często myślałam, jak Ci się poukładało.
Twoja historia jest kolejnym dowodem na to, że nie można nikomu pomóc, póki ten ktoś sam nie pomoże sobie… Twoja była dziewczyna prawdopodobnie jeszcze długo, jeśli nie wiecznie będzie się miotała z tymi problemami… ale na szczęście to już nie Twoja sprawa. dobrze, że nie obarczasz siebie winą i racjonalnie podchodzisz do tej całej sytuacji (z tego co widzę). po Twoich wpisach wnioskuję, że jesteś mądry, ogarnięty, odpowiedzialny facet, więc może niech ta historia będzie dla Ciebie nauczką na przyszłość, hm? 🙂 w takim sensie, że zrozumieniem, że partner nie jest od pomocy, wyraźniejszym dostrzeganiem niepokojących sygnałów i być może inną na nie reakcją (choć oczywiście takich przejść już Ci nie życzę).
a jak Ty się w ogóle trzymasz?
Dzięki Elizka i medulla za miłe słowo 🙂
Jak się trzymam? Nie jest już źle. Najważniejsze, że wszystko sobie w głowie ułożyłem i wiem, że od początku do końca związku byłem zawsze fair. Nie zrobiłem nic złego i problem nie leży we mnie, więc teraz tak jak piszecie muszę wyciągnąć wnioski na przyszłość.
W każdym razie wielkie dzięki mimo wszystko za pomoc i zainteresowanie 🙂
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.