Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD dda na całe życie????

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 11)
  • Autor
    Wpisy
  • Anonim
      Liczba postów: 20551

      witam!!! mam do Was takie pytanie- czy długo trwa wychodzenie z dda??? ja wkrótce zaczynam terapie i tak sobie myśle jak długo bedzie jeszcze tak beznadziejnie:( a i mam do Was pytanie bo sytuacja ze mną wygląda tak. poznając jakiegoś faceta zawsze pierwsze na co zwracam uwagę to to czy ma obrączke jeśli tak to od razu w myślach tworzę wizję jego rodziny, czy jest szczęśliwy?? jaka jest jego żona?? czy mają dzieci?? ale jednocześnie czuje się swobodnie wjego towarzystwie bo facet żonaty to dla mnie świętość więc nie zależy mi na jego ocenię mojej atrakcyjności (że sie tak wyraże:)) tak samo z chłopakami koleżanek którzy są moimi najlepszymi kumplami ale jak spotykam fajnego wolnego faceta to tak sie blokuje ze jednym słowem wychodzi z tego katastrofa i tyle….::) myśle ze wynika to stąd ze wydaje mi się że nie asługuje na jakiś bliższy związek do tego stopnia się tego boję że jak tylko zorientowałam się że mój "wolny" kolega z grupy zbyt często ze mną rozmawia, próbuje niby przypadkiem mnie gdzieś zaprosić i się do mnie na kawe wprosić itd to z radością przy najbliższej okazji przepisałam się do innej grupy…:) i teraz przynajmniej rzadziej go widuje po jakimś czasie dał sobie spokój….wiem to troche chamskie z mojej strony ale ten przeogromny strach- tragedia…teraz poznałam kogoś, bardzo sympatycznego facetai tak szczerze w końcu chce się przełamać coś zrobić z sobą!!!!!!!!!!! pierwszy krok za mną -zapisałam sie na terap 🙂 !!! i mam taką prośbę opiszcie wasze doświadczenia, może ktoś był w podobnej sytuacji??? jak sobie z tym poradziliście??? wiem że pewnie tego dowiem się na terapii ale chciałabym już teraz coś zaczać robić,podjąc wyzwanie i walczyć!!!!!

      Donatta
      Uczestnik
        Liczba postów: 191

        wydaje mi się zeby chociaż trochę zrozumieć twoją sytuacje to trzeba dowiedzieć się coś o twojej rodzinie, wtedy będzie wiadomo dlaczego tak się zachowujesz??
        jaki był lub jest problem w twojej rodzinie?

        ania_dda
        Uczestnik
          Liczba postów: 7

          sytuacja z moją rodzina wygląda tak, mój ojciec był a w zasadzie jest alkoholikiem pił dużo ale jego picie wyglądało tak ze wracał z pracy oczywiście nawalony ale nigdy nie krzyczał nie bił nas po prostu szedł spać, miałyśmy po kilka lat z moją siostrą i wówczas nasza mama była dla nas bohaterem, walczyła o to żeby nic nam nie brakowało zabierała ojcu kasę, dorabiała dorywczo ale nigdy nie widziałam ją płaczącą, skarżącą się na to jak żyje. I tu wkracza kolejna osoba- "wspaniała" babcia- mama mojej mamy. kobieta która robiła wszystko żebyśmy znienawidziły naszego ojca i jego rodziny… w przypadku mojej starszej siostry się jej udało z mną miała problem…owszem ojciec nie był ideałem nigdy nie usłyszałam ze jestem piękna raczej tak w żartach że jestem takim grubaskiem ze niby taka aluzja do mojej figury, nigdy nie okazuje swoich uczuć jest raczej oziębły nie mówię że to surowy, czepiający się wszystkiego facet ale tak jakoś nigdy nam nie okazał ze nas kocha choć wiem że tak jest.I tu się zrobił problem lojalności z jednej strony mój ojciec a z drugiej babcia, raz usłyszałam od niej tekst że ona bedzie żyć conajmniej 5 lat krócej przez ojca miałam wtedy 5 lat i naprawde w to wierzyłam….to się bardzo nawarstwiało aż w końcu powiedziałam dość dziś sytuacja się troche zmieniła ojciec mniej pije babcia przestała mnie zarzucać swoimi poglądami aja staram się wybaczyć obojgu a przede wszystkim poukładać sobie życie. stąd ten wyjazd na studia terapia. chciałabym bardzo związać się z kims, poczuć kochaną teraz kogoś poznałam ale trudno mi się przełamać, wydaje mi się ze jestem nieatrakcyjna, a on mnie oszuka nieraz przeciez mój ojciec obiecywał mi ze już nie bedzie pił a wychodziło kiepsko z tym..to przykre kiedy bliska osoba oszukuje nas i bardzo sie tego boje..nie chce się rozczarować i wogóle to tak naprawde nie wiem jak powinien wyglądac wzorcowy związek przykładu żadnego w domu nie miałam, strach i panika…

          ania_dda
          Uczestnik
            Liczba postów: 7

            sytuacja z moją rodzina wygląda tak, mój ojciec był a w zasadzie jest alkoholikiem pił dużo ale jego picie wyglądało tak ze wracał z pracy oczywiście nawalony ale nigdy nie krzyczał nie bił nas po prostu szedł spać, miałyśmy po kilka lat z moją siostrą i wówczas nasza mama była dla nas bohaterem, walczyła o to żeby nic nam nie brakowało zabierała ojcu kasę, dorabiała dorywczo ale nigdy nie widziałam ją płaczącą, skarżącą się na to jak żyje. I tu wkracza kolejna osoba- "wspaniała" babcia- mama mojej mamy. kobieta która robiła wszystko żebyśmy znienawidziły naszego ojca i jego rodziny… w przypadku mojej starszej siostry się jej udało z mną miała problem…owszem ojciec nie był ideałem nigdy nie usłyszałam ze jestem piękna raczej tak w żartach że jestem takim grubaskiem ze niby taka aluzja do mojej figury, nigdy nie okazuje swoich uczuć jest raczej oziębły nie mówię że to surowy, czepiający się wszystkiego facet ale tak jakoś nigdy nam nie okazał ze nas kocha choć wiem że tak jest.I tu się zrobił problem lojalności z jednej strony mój ojciec a z drugiej babcia, raz usłyszałam od niej tekst że ona bedzie żyć conajmniej 5 lat krócej przez ojca miałam wtedy 5 lat i naprawde w to wierzyłam….to się bardzo nawarstwiało aż w końcu powiedziałam dość dziś sytuacja się troche zmieniła ojciec mniej pije babcia przestała mnie zarzucać swoimi poglądami aja staram się wybaczyć obojgu a przede wszystkim poukładać sobie życie. stąd ten wyjazd na studia terapia. chciałabym bardzo związać się z kims, poczuć kochaną teraz kogoś poznałam ale trudno mi się przełamać, wydaje mi się ze jestem nieatrakcyjna, a on mnie oszuka nieraz przeciez mój ojciec obiecywał mi ze już nie bedzie pił a wychodziło kiepsko z tym..to przykre kiedy bliska osoba oszukuje nas i bardzo sie tego boje..nie chce się rozczarować i wogóle to tak naprawde nie wiem jak powinien wyglądac wzorcowy związek przykładu żadnego w domu nie miałam, strach i panika…

            Donatta
            Uczestnik
              Liczba postów: 191

              przede wszystkim rozwiąż sprawe z babcią
              wypytaj ją o co chodziło , babcia zawsze dużo wie i dużo pamieta

              poza tym musisz uwierzyć w siebie 🙂
              wiadomo nei jest to łatwe
              długa droga

              izzy74
              Uczestnik
                Liczba postów: 31

                Faktycznie długa droga….
                U mnie jest inna sytuacja. Wiadomo ojciec był alkoholikiem. piszę był, bo ponad 2 lata temu odszedł (zmarł). Problem jednak pozostał, wiem że długa droga przede mną i czasami czuję się jak "ślepiec" w labiryncie. Wiem, że wzroku nie odzyskam, ale wyostrzę pozostałe zmysły. I głębiej dostrzegę to co dobre, co złe, to co da radość,, aco może wywołać łzy.

                ania_dda
                Uczestnik
                  Liczba postów: 7

                  oj długa i niełatwa droga ale wierze ze sie uda. a wiara podobno góry przenosi….:) myśle ze sprawa z babcia bedzie jednym z pierwszych poruszanych tematów na terapii. chce to wszystko uporządkować. polecam wszystkim audycje radiowe, csęsto też o dda i nie tylko….oto link
                  http://polskieradioeuro.pl/Audycje.aspx?id=735&audition=wzorzec
                  pozdrawiam:)

                  ordynek
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 281

                    DDA jest na całe życie. Terapia nie działa wstecz i nie zmienia przeszłości. Ale może Ciebie uleczyć i zmienić przyszłość. Twoją i twoich bliskich.

                    ania_dda
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 7

                      chciałabym bardzo, myśle że moje życie sie zmieni ale obawiam się że życie moich bliskich już nie, siostra jest przeciwna temu co robię twierdzi że terapia to tylko moja próba zwrócenia uwagi na siebie a gdy jej zaproponowałam terapie stwierdziła ze wystarczy że z siebie robię wariatke choć widze i wiem że jej życie jest naznaczone tym co było w przeszłości. wciąż obwinia wszystkich, a anjbardziej mame za to że nie zostawiła ojca, doprowadziła do tego że mama jest na skraju załamania nerwowego- czuje się winna no i ja czuję sie winna że zostawiłam mame z to cała ”super ” rodzinka i wyjechałam na studia. szczerze mam tego dość i chce to zmienić. czekam na początek terapii jak na zbawienie…..

                      ordynek
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 281

                        Myśląc o bliskich myślałem raczej o mężu, dzieciach (jak rozumiem – na razie przyszłych). Reakcja twojej rodziny "starej" jest do bólu typowa. Dbaj o siebie. Niech każdy bierze odpowiedzialność za siebie. Zyczę ci dużo odwagi.

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 11)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.