Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › DDA-użalasz się nad sobą!
-
AutorWpisy
-
oto, co uslyszalam niedawno.
"ale jestem DDA.musisz mnie zrozumiec, DDA tak maja.nie panuje nad tym"-probowalam tlumaczyc.
"nieprawda. ty sobie na to pozwalasz, bo myslisz, ze bycie DDA usprawiedliwia twoje zahowanie.myslac w ten sposob zawsze bedziesz sie uwazac za pokrzywdzona, biedna istote, ktora ma powod ,by krzywdzic innyh"- powiedzial, a ja oniemialam z zaskoczenia.
cos w tym jest.jego slowa byly okrutne.okrutnie prawdziwe.sam jest DDA, ale nie przyjmuje tego do wiadomosci.
niedlugo koncze terapie a dopiero teraz zdalam sobie sprawe, ze faktycznie, pozwalam sobie.traktowalam go jak szmate.przyciagalam, odpyhalam.on nie byl w tym wszystkim bez winy, jednak w tej hwili wole skupic sie na tym, co sama zrobilam.
i przyznaje, ze tak zroslam sie ze shemtaem bycia ofiara, bycia ta biedna niedotulona i niedokohana dziewczynka, ze cala moja postawa wyrazalam wieczne: DAJ, daj mi..
tymczasem nigdy nie bylo dosc, niewazne,ile mi dawal, jak bardzo sie staral, nigdy nie bylo dosc.
wymagalam od niego tego, czego nie dostalam od rodzicow.
odeszlam w poczuciu krzywdy, pogrzebalam ten zwiazek.i dopiero wczoraj dotarlo do mnie,ze to, co przez tyle lat czulam do niego, nie bylo miloscia.
bylo to laknienie, ktorego on nie byl w stanie zaspokoic, ktorego nikt poza mna nie bedzie w stanie zaspokoic.
teraz jest wielki smutek, pokuta.bo mam poczucie,ze oszukiwalam przez wiele lat jego i siebie.
hce przezyc ten czas, przezyc smutek.pomimo wszystko wybaczam sobie.i bardzo bardzo hce nauczyc sie cieszyc soba.chyba wielu z nas wie co znaczy "wieszać " się na kimś, szukać w kimś innym źródła tego, czego nie dostaliśmy… też tak kiedyś próbowałam, wydawało mi się, że pewne silne męskie ramiona są w stanie ukoić ogromny lęk który w sobie noszę…. a to przecież nie tak..
też czasem się nad sobą użalam, choć ostatnio rzadziej i swojego DDA nie traktuje jako usprawiedliwienie wszystkich grzechów… staram się nie myśleć, że tylko mnie jest ciężko i tylko ja cierpię… DDA to wyjaśnienie, nie usprawiedliwienie!!!
Kazdy ma prawo sie nad soba pouzalac nawet jak nie jest DDA
Użalanie nad sobą… nie jest mi obce. Niestety, jak już dzieje się coś źle, to wtedy jestem jak maszynka do obrażania i wymyślania sobie.
Mimo wszystko to że sobie to wszystko uświadomiłaś..stawia cie na pozycji wygranej wiesz? Bo żle jeśli człowiek nie zdaje sobie sprawy ze swojego postępowania,z takich a nie innych decyzji..Masz teraz szansę na zbudowanie zdrowszego związku…Ja reaguje emocjonalnie,zrobię zanim pomyślę..ile rzeczy zniszczyłam przez to…fochy,urazy,obrażanie się..dawanie wszystkiego i nie dostawanie nic w zamian…pozwalanie na wykorzystywanie się..Użalałam się nad sobą wiele lat temu,kiedy byłam nastolatką i nie umiałam sobie z tym poradzic,teraz jestem dorosła kobietą i staram się tego nie robic,ale są chwile słabości,kiedy wpada się w czarną dziurę i nakręca czarne scenariusze,ale grunt to znależc w sobie siłę a my przecież jesteśmy dorośli i umiemy rozpoznac swoje uczucia,radzic sobie z nimi,także nad użalaniem się nad sobą..
Piękne świadectwo rozwoju. Gratuluję:).
Gratuluję…masz w sobie siłę!!! powodzenia w dalszej drodze 🙂
o boze…jakbym słyszała samą siebie…. Dokladnie to samo czuję. Wracam wspomnieniami do tamtego związku, zastanawiam się czy dobrze zrobilam- bo mimo jego różnych wad, byl takim odbrym człowiekime i mi oddanym. Ale nie mogłabym- własnie z powodów, o których piszesz. Doszłam do tego samego wniosku- że najpierw muszę polubić samą siebie, bo jak kochac mnie może ktos, jesli ja tego nie robię. Jak moge UWIERZYC, że ktoś mnie kocha ,jeśli wydaje mi sie to niemozliwe,bo taka żalosna jestem?,.. Dosżło do tego,że boję się spotkac z pewnym niesmiałym i widac juz napierwszy rzut oka,że dobrym chłopakiem- bo boje się,że wszystko spieprzę, bo jeszcze się nie "wyleczyłam". Mam tak silny schamtyzm. Zawsze tak miałam- spotykałam dobrego człowieka,to odrazu myślałam,że nie zasługuje na niego,że jestem zła i okropna i wszystko zepsuję . Ze ja go nie pokocham. Nie iwem, czy jest to juz kwestia tłumaczenia sobie,że po prostu milośc taka jest,że nie decydujemy kogo pokochujemy. Mysłe,że własnie zawsze kiedy pojawiala się osoba, która warto było pokochac, to z góry to odpycham. Latwiej jest spotkac pewnego siebie faceta, który w jakis sposób Cię odpycha. Wtedy to się zaangażowac potrafię. Chore…..
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.