Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Dlaczego boję się taty?
-
AutorWpisy
-
wrzuciłam link z postu wcześniejszego , ale był po angielsku, wiec kliknęłam na j.polski i wyszło to :
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_stresu_pourazowegoCiekawe.
Moze komuś jeszcze się do czegos przyda….A poza tym wydaje mi sie, ze jeśli nadal boję się taty, mimo, ze nie mieszkam z nim, co więcej, on juz nie zyje … a we mnie dalej coś jest nie tak, to warto przegadać to z psychologiem lub z psychoterpaeutą… bo samo to nie przejdzie . To nie katar.
Pozdrawiam serdecznie
🙂
aaaaaaidź kobieto do lekarza, psychika rządzi się swoimi prawami, żeby to zrozumieć, musiałabyś skończuć studia i nie tylko.
Anonim
21 lipca 2013 o 12:11Liczba postów: 869ewelka1982 zapisz:
„To,co jest nieprzepracowane,zawsze wyjdzie w najmniej oczekiwanym momencie”No właśnie 🙁
Trzymaj się ciepło 🙂Boisz sie ze on moglby wrocic, przewrocic twoje zycie do gory nogami
boisz sie ze moglby zarzadac opieki, moglby zarzadac uwagi
boisz sie bo przypomina ci koszmar z dziecinstwa, a jak wroci to ten koszmar odzyje na nowo.
Masz prawo sie bac…
Sciskam cie baardzo mocnoPowiem Ci wiem co czujesz, ojca spotykam niestety mniej wiecej raz w miesiącu, a muszę się postarać aby rzadziej. jestem świadomy że nic mi już teraz nie zrobi ale jak widzę jego wiecznie zapijaczoną twarz zalewa mnie fala negatywnych wspomnień. to co przeżywałem gdy nie mogłem się przeciwstawić.
ściskam z daleka i 3mam kciuki
"masz prawo się bać" – najbardziej pomocne słowa jakie usłyszałam. Bo ciągle czuje się winna, że zasłaniam się swoim dzieciństwem i tłumacze tym niektóre problemy. Jakby dobrze mi było w roli ofiary, choć udaje że walczę. Dobrze wiedzieć, że ktoś jeszcze boi się taty 😉
Również mocno ściskam.
Anonim
30 lipca 2013 o 16:11Liczba postów: 869Przyjechałam do mamy (mama na rencie, nie pracuje), zjadłam obiad, przyszedł tata z pracy i za dłuższą chwilę po prostu wyszłam. Bardzo tego nie lubię, gdy zamiast porozmawiać, to tata mnie krytykuje. Mam bardzo dużo żalu do niego.
Nie wiem, co mi jest, że nie potrafię wrócić do pracy. Wiem, że dużo potrafię, ale coś mnie blokuje. Pomodlę się, to może mi chociaż ulży…Byczku, ja w ciężkich bardzo chwilach, chodzę do św. Antoniego. nie modlę się bo nie wiem czy potrafię ale rozmawiam z Nim bardzo szczerze;) gość jest debeściak;) pomaga;) może Tobie też pomoże;)
No, Stary jest fajny 😉 Aż czasem mi szkoda, że właśnie, jak jest ciężko to się tak zamykam na wszelkie emocje, że i Jego obecność czuję słabiej. Aż do kryzysu, gdy mu beczę na kolanach i wtedy zawsze przychodzi, zawsze przychodził nawet, gdy byłam dzieckiem (nie wdając się w dywagacje odnośnie tego, że jestem nim wciąż jako DDA ;)).
A co do ojca… Chyba się go nie boję. Raczej jestem na niego wściekła. Nie mam z nim kontaktu od lat piętnastu, przez te wszystkie lata patrzyłam na to czysto pod względem użytkowym – mógł stanowić zagrożenie dla mnie, dla mojej mamy, dla mojego dziecka, więc Bóg z nim, skoro już jesteśmy w tematyce, niech sobie żyje, byle daleko ode mnie. A teraz, pod wpływem terapii, na której zadałam w końcu pytanie co ja do cholery czuję, bo wiem, że coś chyba czuję w związku z tym, co przeżyłam, ale nie wiem co…. Zauważyłam, jak bardzo jestem na niego wkur….na. Wiem, że gdyby tylko spróbował skrzywdzić jeszcze raz kogokolwiek z moich bliskich to bym go zmasakrowała i nieważne, że może bym przy tym straciła życie, czy wszystkie zęby, dłużej już tej wściekłości nie dałoby się utrzymać, wylazłaby ze mnie w jednej skondensowanej, czystej i bezmyślnej furii. Niedojrzały idiota pierdzielony, sam siebie nie ogarniał, więc wyżywał się na innych. A wrrr.
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.