Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Dlaczego szczęście przeraża?
-
AutorWpisy
-
To głupie. Dawno tu nie zaglądałam. Męczy mnie bywanie tutaj, ale i tak wracam. Może dlatego, że bardziej potrafię słuchać niż radzić. Nie jestem w tym najlepsza, nie nadaję się na forum. A teraz? Teraz powinnam być szczęśliwa. Dostałam się na drugi kierunek studiów. Mój narzeczony chce, bym poszła z nim do jubilera wybrać pierścionek zaręczynowy. A ja? Ja jestem zmęczona, ja mam ochotę płakać, ja wcale nie czuję się szczęśliwa, to tak jakbym była przerażona, wykończona tym co się dzieje. Wobec narzeczonego zachowuję się tak okropnie, jakbym chciała doprowadzić do tego, by mnie rzucił. Wiem, że to to, bo czytałam o tym w "Lęku przed bliskością". Wiem jednak także, że wyjdę za mąż za dobrego człowieka i to jest najważniejsze, a nie to, że kiedyś myślałam, że moja miłość będzie wielka, pełna szaleństwa i bardzo intensywna. Ta moja jest cicha i spokojna. A człowiek, który chce mnie za żonę cały czas walczy. Nie twierdzę, że nie popełnia błędów, bo kto ich nie popełnia, ale walczy. Dlaczego miałabym za niego nie wyjść? Bo jestem przerażona i czasem chciałabym bardziej intensywniej żyć? Jestem pokręcona, powinnam być szczęśliwa, a nie czuć zmęczenie i chęć do płaczu. On to widzi, czuje, przeze mnie płakał, bo jest bardzo wrażliwym człowiekiem. Sam mi powiedział, że mam takie piękne oczy tylko takie bardzo smutne, i powiedział, że zrobi wszystko, bym się znowu śmiała, i jeszcze że bardzo mnie kocha, choć on teraz czuje, że ja czasem nie czuję jak silne jest to uczucie. Co ja mam robić? 🙁
A moze po prostu nie wiesz jeszce jak to jest kiedy jest dobrze.,
I to jest taki lek przed nieznanym,bo wszystko co niezanne, dobre czy zle wywoluje pewien lek
ale ten mam nadzieje bedzie mobilizujacy.
Mam nadziej ze ten twoj chlopak nie bedzie
musial robic literalnie "wszystkiego" zebys
miala rozesmiane oczy
duzo to juz duzo, wszystko to za duzo 😉Może to strach przed założeniem rodziny?
Ja pamiętam, że miałam traumatyczną podróż poślubną, byliśmy spięci i ja się cały czas martwiłam, że on w końcu odkryje moje prawdziwe "ja" i mnie zostawi. Nie chciałam być żoną, nie wiedziałam jak nią być, nie wiedziałam co mogę a czego nie. Bałam się, że małżeństwo to koniec wolności ….
I też mam taką spokojną miłość a wydawało mi się, że powinna być szalona … To szaleństwo jest złudne. Być może DDA nie potrafią żyć w spokoju, miłości, doświadczać tych wszystkich ciepłych, bezpiecznych uczuć, bo przecież w ich domach rodzinnych było na odwrót. Może to stąd …
Zaufaj, potrzebujesz czasu …
Myśle o tym co napisałaś od wczoraj.Wyciągnęłam na tę okoliczność wspomnienia mojego narzeczeństwa przed ponad 20 lat.czulam to samo co Ty,.Pamiętam jak się pokłociliśmy przy mierzeniu obrączek, bo ja sie po prostu rozplakałam.Może to jest strach przed czymś nieodwracalnym, bo małzeństwo to instytucja mimi rozwodów bardzo stała, a jednocześnie uraz związany z przeżyciami własnymi tzn strachi brak zaufania do małżenstwa.Ale powiem Ci tak,jak powiem swojej córce, kiedy zwierzy mi sie tak jak Ty nam teraz….Jeżeli ie czujesz się gotowa, nie rób tego…..poczekaj.Długie narzeczeństwo mniej szkodzi niż szybkie małzenstwo.Trzymaj sie mała…..i jeszcze raz Ci mówię, bardzo Cię tu na forum brakowało i klapouszka.:)
Dziękuję Wam za te słowa, pewnie macie rację. Jak dziś przeglądałam pierścionki zaręczynowe w internecie to i tak czułam się jakby taka bardziej szczęśliwa, choć chęć do płaczu nie zniknęła. Może przyjdzie jeszcze czas, że będę się czuła bardzo, bardzo szczęśliwa. W końcu moja koleżanka powiedziała mi, że uśmiecham się na słowo ślub i zaręczyny. Może robię to bardziej nieświadomie niż to, co teraz czuję.
Wiesz Doris, ja raczej nie muszę się obawiać, że on odkryje to moje prawdziwe "ja", bo on już chyba poznał tę małą, przestraszoną dziewczynkę i bardzo ją kocha.
Dziękuję Wam wszystkim za to, co napisaliście. Przynajmniej tutaj nie czuję się jak nierozumiany romantyczny poeta. 🙂Dawno mnie nie było ale tylko chwilę pomarudzę
Powiedzcie mi jak DDA może się z kimś związac być z kimś, ja mam 25 lat nie miałam nigdy chłopaka na stałe, przeraża mnie to że można być z kim tak na co dzień. Zawsze byłam sama, wiem co to samotność ( chodż jej szczerze nienawidzę) ale jak poznaje kogoś uciekam boję się, nie umiem być z kimś związana.
Teraz też jestem w takiej sytuacji poznałam kogoś ale myśl że mogło by być coś między nami mnie poprostu przeraża i na siłę próbuje utrzymać to znajomość bo nie chce być sama.
Jak wy DDA umiecie z kimś być bo dla mnie to jest niedopomyslenia jak na razie -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.