Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Dlaczemu? faceci…
-
AutorWpisy
-
Hej 🙂
dlaczemu kurde jest tak, że najbardziej pociągają mnie faceci "zamrożeni" bez uczuciowi? Nie wiem jak ich opisać: tajemniczy, widać że mają problem, że coś ich trapi i to jest w nich super. Ta ich lodowata otoczka sprawie, że mają to coś 🙂
Miałam kiedyś faceta miły, troskliwy, opiekował się mną, słuchał znosił moje fochy normalnie cud, a nie facet 🙂 Ale nie dla mnie!! bo okazywał uczucie i to on mnie "zdobywał", a to ja lubię zdobywać… ech głupie…hmmm a może to jeszcze inaczej wiedząc, że on nie okazuje uczuć ja mogę być tą ekstrawertyczną… hmmm dziwne mechanizmy 🙂
Idę dalej wzdychać do mojego lodowego ideału 🙂
ten mechanizm jest fajnie opisany w ksiazce :chce byc kochana tak jakchce 🙂 polecam Ci ja przeczytac…..
Też tak kiedyś miałam – idealny facet to taki, który mało gada, jest zimny dla otoczenia, ludzie myślą, ze zabija małe zwierzątka, nie okazuje uczuć, ale [u]ja[/u] oczywiście mam jego miłość na wylączność. Cóż, takie bzury to chyba bierzemy z filmów;) Kiedy jedna starsza babka powiedziała mi, taki milczący facet to plaga – wyjdziesz za niego, a potem w ogóle nie będzie z kim rozmawiać. A w związku rozmowy są najważniejsze. Ja juz dawno zmieniłam mój ideał na równie nieosiąglany, ale przynajmniej nietoksyczny – zamiast faceta z lodu, wolałabym faceta z krwi i kości, który umie podejmować decyzje, brać odpowiedzialność i dawać poczucie bezpieczeństwa.
Zapewne w domu również nie okazywano Ci uczuć tak jak tego potrzebowałaś i teraz "kopiujesz" to czego zostałaś nauczona bo tylko to jest Ci znane…
To, że w domu nie okazywano nam uczuć to jest jedno, drugie to jakiś mit, który mówi, że…nieokazywanie uczuć to siła!
Jasne, że szukamy kogoś kto w podobny sposób nas "obdarzy" uczuciami podobnie jak robiono to w domu:)Ta "lodowa otoczka" raczej zapowiada problemy, a to w końcu nasza specjalność;) U mnie jeszcze dochodził zawsze wątek rozszyfrowania tajemnicy, albo dotarcie do drugiego dna, nawet moja psycho się ze mnie śmiała kiedy jej powiedziałam, że otaczam się trudnymi ludźmi, że lubię rozgryzać. Tylko jest problem, ja już tego nie chcę:) nie warto:) a niech się taki rozgryza sam:) tam nie ma tajemnic tam są problemy najczęściej:) tajemnice to ma każdy i nie każdy w taki wymowny sposób posypany nutką "tego czegoś" to eksponuje…;) często to jest taki sposób bycia, który ostatnimi czasu bardziej mnie drażni niż pociąga, możliwe, ze jestem tymi wielce tajemniczymi przypadkami zwyczajnie zmęczona….
Malaika, a dlaczego lubisz zdobywać, czujesz się wtedy tak na serio dobrze? może po prostu lubisz mieć kontrolę nad tym. Widzisz, ja też w jakieś takie głupie coś jestem w stanie się zaplątać, ale tak naprawdę za cholerę ostatecznie nie chciałabym być z tym człowiekiem:):) to jak siedzenie na jakiejś bombie, a ja szukam stabilności a nie puszki Pandory.
Millie, ja tam od dziecka lubiłam"Edwarda Nożycorękiego" B) i wiem o co Ci chodzi w tym co mówisz, ale właśnie to jest mit:) Ja dziś raczej boję się ludzi, którzy za mało mówią;) bo można sobie legendy tworzyć, a prawda najczęściej okazuje się na końcu inna…Chyba jednak lubię wiedzieć na czym stoję, no i kwestia komunikacji. Chyba przeciętny męzczyzna ma problem z tym w ogóle, a taki milczek to nawet wolę nie myślec….Choć rzeczywiście są meżczyźni, którzy otwarci są tylko przed swoją np żoną. Tyle, ze dla mnie dziś jest różnica czy jest otwarty tylko przede mną, ale innych traktuje ok, czy jest nie ok w stosunku do ludzi. Kiedyś mi się jeden facet cholernie podobał i znałam go ze wspaniałej strony, wszystkie możliwe dobre cechy u męzczyzny i kiedyś zobaczyłam go w grupie ludzi jaki potrafi być cyniczny….Bardzo mi się to nie spodobało…………..Ja rozumiem, ze trzeba sobie jakoś radzić, ale wszystko ma swoje granice…..Nie chciałabym żeby ktoś taki był przykładem dla dzieci i wszelkie te niby zaradne cwaniaczki i inne przekręty też jednak nie.
U mnie jest inny problem, jak widzę faceta który wygląda mi na w miarę normalnego w moim pojęciu, to bardziej boję się, ze on mnie nie będzie chciał, no i pewnie sama się w ten sposób skazuję na wepchnięcie się w łapy jakiegoś wygiętego przypadku………..Dopóki się to nie poukłada u mnie pod dekielkiem to jednak nie…..Chciałabym móc w miarę normalnie zyć bez większych atrakcji jednak, bo życie samo w sobie rozrywki czasami niezłej dostarcza….
Malaika, ja dziś raczej związałabym się z kimś kto jest taki jak ten Twój były facet:) I raczej moje tendencje do tych tajemniczych typów zawsze mnie przerażały, bo od lat znam ten mechanizm ale to spowodowało, ze w ogóle uciekałam od związków, bo się wplątać nie chciałam, bo widziałam do czego mnie ciągnie, a ja jednak ostatcznie tego nie chcę…..dla własnego dobra…..
A jak to jest z tym chyba nie do końca stereotypem, że dda wiążą się z alkoholikami? Osobiście nie wyobrażam sobie, żebym mogła być z kims kto w ogóle ma jakieś dysfunkcje psychiczne, bo potrzebuje raczej faceta, który mną się zaopiekuje, a nie odwrotnie, ale w praktyce czasem się boję, że jak przyjdzie co do czego, to będę ślepa… Poza tym czasem myślę, ze problemem nie jest tylko to, żeby nie związać się z alkoholikiem, bo (teoretycznie) żadna dda nie zrobiłaby tego, ale mam wrażenie, że schematy wyniesione z domu mogą przyczynić się do wpędzenia kogoś w alkoholizm. Zlinczujecie mnie za to? ;)Ja uważam, że wielu facetów zaczyna pić, bo w małżeństwie sie nie układa, a nie odwrotnie. Oczywiście to nie zwalnia ich z odpwoiedzialności, ale ja – jako niewyleczone dda;) – uważam, że każdy ponosi pewną odpowiedzialność i pijący i jego rodzina, oczywiście nie po równo… albo wszyscy jesteśmy winni, albo nikt nie jest… matko, chyba zeszłam z tematu, sorry za offtop.
wracając do unikania facetów z problemami mam wrażenie, że w moim przypadku to działa w drugą stronę – wcale nie chcę uzdrowić faceta, ale pewnie chciałabym, żeby to ona mnie uzdrowił, otoczył opieką i dał wsparcie. i znowu dno. bo jeśli my same nie damy sobie wsparcia i akceptacji, to i nikt inny nam tego nie da.Felicjo, ja też się boję, że ci poukładani faceci… no cóż, co ja im mogę zaoferować? chyba same problemy.
Nikt CIę tu nie zlinczuje bez obaw.
Ale ja się zdecydowanie nie zgadzam, że rodzina alkoholika lub jego sytuacja życiowa jest odpowiedzialna za to że pije !! Nigdy w życiu mnie nikt do tego nie przekona. Każdy jest odpowiedzialny SAM za swoje czyny i za swoje wybory.
Nawet jeżeli moja matka była nieszczęśliwa ( no nie wiem w małżeństwie, dzieciństwie, nie spełniła się zawodowo) nie oznacza to, że LOS dał jej przyzwolenie by się nad sobą z tego powodu użalać i zaglądać do kieliszka, a już na pewno że to wina NAS czyli jej rodziny…..
Millie, a wcale Cię nie zlinczuję:) Też kilka lat temu doszłam do wniosku, że może to ja jeszcze się przyczynię do tego, że mój chłop popadnie w alkoholizm bo ja go wykończę. Bo przechodziłam różne fazy w tych moich wnioskach. Dzisiaj uważam, że to jest pułapka. Pomyśl Millie, to fakt, że mężczyźni często piją przez problemy i takie tam, ALE nie uważasz, że byłabyś skłonna winić siebie?:) Wlewałabyś mu alk do gardła?:) Uważam, że wielu facetów jest wykańczanych w domach i to jest faktem, ale zupełnie to nie usprawiedliwia, bo od razu mam przed oczyma tych wszystkich, którzy mają paskudne jędzowate żony, jakieś porazki po drodze i w ogóle i jakoś nie piją!Za dużo jest takich, którzy nie piją a mają problemy czyli o czymś to świadczy. To twierdzenie wskazuje tylko na to, że jesteś skłonna brać winę na siebie kiedy coś w relacji pójdzie nie tak.
Ja Ci powiem, że żadna opcja nie jest właściwa, ani kiedy my próbujemy uzdrawiać ani kiedy oni mają nas uzdrawiać. Tak sobie myslę, ze w sumie to chyba sporo sobie można dać i pomóc miłością, ale jednak ojca czy matki lepiej nie grać. Ale można bardzo oj bardzo sobie pomóc i się wspierać, tyle, ze nikt nas nie wyleczy. Własnie możemy się kochac, wspierać, darzyć zrozumieniem, ale ostatecznie jet to co napisałaś-same sobie musimy tez to dać, bo my wiemy najlepiej co dla nas dobre i przy okazji łatwiej jak już wiemy komuś zakomunikować czego byśmy chciały.
Z tymi poukładanymi facetami to hmmmmm widzę tylko swoją rozpierduchę przy takim, jak egzotyczne zwierzątko się czuję przy takim mężczyźnie…
Własnie kiedyś jeden bardzo dobry kolega powiedział mi, że…………..najpierw muszę odkryć sama jakim jestem skarbem i co komuś mogę dać, a wtedy na bank nie będę rzucała pereł przed wieprze. On to spokojnie i z troską mi powiedział, bardzo go cenię za to i wiem, ze powiedział mi prawdę. Dotyczy to kazdej z nas.Millie a nie masz tak, ze nawet jak ktos widzi jakies super rzeczy w Tobie i na serio mu się podobasz to czekasz na katastrofę w postaci tego, że on się dopatrzy, że jednak nie jestes super i bańka mydlana pryśnie? że wiesz boisz się uwierzyć, bo wiesz, że jak uwierzysz to straszliwie będzie bolało jak ta osoba się rozczaruje. Bo ja zauwazyłam, wolę uprzedzać fakty……….żeby mniej bolało czy cuś.
Z mojego doświadczenia, głównych mechanizmów jest wiele, a nawet tyle, ile przeżyć. Warto odwołać się do kilku takich głównych schematów Pt „Co nas kręci, co nas podnieca”, żeby móc na tej podstawie ogarnąć własne gierki
Malaika , piszesz „Ta lodowata otoczka sprawia, że mają to coś’ – zaiste , to coś to problemy psychiczne 😀 a poważnie, coś tam siedzi na pewno, i też uważam, że ma to związek z relacjami w dzieciństwie ( musiałaś zdobywać /zasługiwać na uwagę ?), ale to jedno. Skoro piszesz, o tym, rozumiem że trapi Cię to.. Ale skoro lubisz Królów Lodu i masz takiego obok, to w czym problem?
Hej mille, heh, wpędzić abstynenta w alkoholizm to byłby doprawdy wyczyn godny podziwu 😛 Ale nie tylko nie zlinczuje Cię za to, że to napisałaś , ale dodam , że poniekąd się zgadzam. Raz, że żadna dda nie chce świadomie związac się z alkoholikiem – co nie znaczy , że nie ‘’wywącha’’ takich potencjalnych kandydatów, a pozniej nieświadomie może prowokować takie sytuacje , by on pil- wszystko by zaznac tego „ładu’’ , sytuacji , które zna i w których wie jak reagowac. Oczywiście to luzne tylko przemyślenia
I wniosek jest jak zwykle ten sam, jeśli same nie pokochamy siebie .. 😉
A co myslicie o takiej teorii, że znajdujemy takich partnerow, przy których będziemy mogły rozgrywać walkę z dzieciństwa – o uwage, milosc, akceptacje, podziw, pochwaly , zainteresowanie ( itp. Itd.). Ci, którzy z m miejsca nam to są gotowi dać, to be- żadne wyzwanie – przecież musimy zrobić ‘coś’ – by na to zasłużyć, bo co ? tak bez wyzwania?:) I być może tak sobie walczymy , partnerzy strategiczni się zmieniają, ale cel walki pozostaje.
Tylko, że ta walka nie ma końca.. bo jeśli ‘’nawrócimy’’ faceta ( cudem) i stanie się tym fantastycznym ideałem – to znowu be/nuda. Jeśli odstraszymy gościa – zdarza się – to trowga , płacz , miłość po grób – potem kolejne łowy, kolejny lodowy pan do golenia i tak w nieskończoność, bo ta walka , którą toczymy na ślepo, bez oręża żadnego w gruncie rzeczy toczy się w nas – traktujemy siebie (swoje wewnętrzne dziecko, ) tak jak traktowali nas w dzieciństwie i szukamy osob, które będą nas tak traktowac . a jeszcze trzeci scenariusz, kiedy się zazębiamy z kimś , kto tez gra w gierki swoje – tak to można bez konca/bez poznania drugiej osoby .A na koniec powiem Wam moje drogie panie ( i również sobie) – jak chcemy pobyć z Królem Lodu idzmy do Grycana ;P
pzdr
Hej Felicja
A nie myślałaś o tym, że on się dopatrzy , że nie jesteś zawsze taka super ( jak to bywa z nami człekokształtnymi ) ale nie tylko nie bańka ale i on nie pryśnie?:) bo może w gruncie rzeczy nie o tego legendarnego „Onego „ chodzi.. Felicja .. co to jest, co nie jest takie super w Tobie, co to przegoni każdego? Może to coś ( teoretyzuje na swojej podstawie ), przed czym sama uciekasz i nie potrafisz tego zaakceptowac w sobie? Ja tak długo miałam .. nie pokazywałam żadnych moich słabości/wad/problemow nic.. az w koncu bylam jakims nienaturalnym tworem zorientowanym na zaglaszczanie delikwenta w celu zamaskowania siebie/swoich potencjalnie zlych stron :DDD
Pozwol tej ciemnej stronie wyjsc z ukrycia, a może okazac się ,ze to nie takie straszne – ale tak czuje, ze trzeba najpierw ze soba to ‘obgadac’, wybaczyc sobie jeśli trzeba, zaakceptowacA wtedy, jak jaki chlop się pojawi i pozna i zwieje, to zwieje, to sygnal , ze nie ten – nic strasznego( wrecz przeciwnie 😉 – grunt, ze ja siebie akceptuje. A żeby nie zwial, to musi być dojrzaly, fajny facet , który nie szuka ani idealu, przy którym może podreperowac swoje ego ani „żadnej innej rzeczy , która jego nie jest „( ) tylko kobite z krwi i kosci – z zalet i wad złożoną znaczy się 😉
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.