Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Dlaczemu? faceci…
-
AutorWpisy
-
teoriabytu zapisz:
„Tajfun, nie ma nic złego w tym, że potrzebujesz więcej czasu, by przywyknąć do nowej grupy. Zastanawiam się tylko jak często masz sytuacje, w których przez kilka tygodni animują Cię inne osoby (być może wyłącznie na początku) lub tylko starają się to robić. Np. ja szybko uznałabym Twoje zdawkowe odpowiedzi za taktowny znak informujący o braku potrzeby rozmowy, integracji itd.”Nic złego ? Nie powiem że to jest normalne żeby nie móc zagadać do dziewczyny !! Albo poprostu umówić się ze znajomym z pracy na piwo ( bo moje kontakty z ludźmi ograniczają się wyłącznie do pracy ) powtarzam to raczej normalne nie jest !! chcę ale nie potrafię tego zmienić !(może też dlatego że od ludzi wiele złego mnie spotkało ) Czuje się jak dziwadło , ciągle sam , teraz też znowu będzie wyjazd (wycieczka) integracyjna z pracy a ja jako jedyny jadę sam ! do dupy z tym życiem !!!!
A w przeznaczenie trudno mi uwierzyć , bo gdyby ono istniało to na świecie nie było by starych panien i kawalerów! a są tacy sam znam 7 !!! co mają po 40 albo 70 lat i nie i właściwie o 2 można powiedzieć że pijąfelicja, powiedzialas cos, co ostatnio ”przezylam ’ na wlasnej skorze. bedzie krotko 😛 otoz wkurzaja mnie ludzie, ktorzy probuja mi pomoc, znalezc prace, radza co i jak , kiedy ja tego nie znosze,nie prosze itd. Ale, moja przyjaciolka powiedziala mi cos o mnie. ze nieswiadomie moge wysylac takie sygnaly, bo ona zlapala sie na tym, ze tez chetnie by mi pomogla ”na rozpedzie", ale nie dlatego ze we mnie nie wierzy czy cos. i jak sobie na spokojnie to obejrzalam, to faktycznie.. czesto uzywam sformulowan, sama nie iwem, nie wiem co mam robic, spraiam wrazenie chaotycznej i nierozgarnietej, mam takei gesty itd. a potem pretensja, ze mnie tak ludzie odbieraja . i chyba jest w tym cos, nie umiem prosic ani korzystac z pomocy – ale jej potzrebuje, wiec ”wylazi” to ze mnie ze tak powiem .. taki sygnal dla mnie.
oczywiscie do tanga trzeba dwojga:)
Wielu ludzi opbawia sie zagadac do plci przeciwnej, czy to normalne czy to nienormalne – nie mnie sadzic. jak zaczelam nowa prace pol roku zajelo mi umowic sie z ludzmi z pracy na piwo. jak sie okazalo wszyscy chcieli juz wczesniej, ale kazdy jakos tak nie umial zagadac 😛
Trzy razy próbowałem się umówić na piwo !! za każdym razem słyszałem ze są zajęci , więc przestałem się pytać
tajfun1941 zapisz:
„teoriabytu zapisz:
„Tajfun, nie ma nic złego w tym, że potrzebujesz więcej czasu, by przywyknąć do nowej grupy. Zastanawiam się tylko jak często masz sytuacje, w których przez kilka tygodni animują Cię inne osoby (być może wyłącznie na początku) lub tylko starają się to robić. Np. ja szybko uznałabym Twoje zdawkowe odpowiedzi za taktowny znak informujący o braku potrzeby rozmowy, integracji itd.”Nic złego ? Nie powiem że to jest normalne żeby nie móc zagadać do dziewczyny !! Albo poprostu umówić się ze znajomym z pracy na piwo ( bo moje kontakty z ludźmi ograniczają się wyłącznie do pracy ) powtarzam to raczej normalne nie jest !! chcę ale nie potrafię tego zmienić !(może też dlatego że od ludzi wiele złego mnie spotkało ) Czuje się jak dziwadło , ciągle sam , teraz też znowu będzie wyjazd (wycieczka) integracyjna z pracy a ja jako jedyny jadę sam ! do dupy z tym życiem !!!!
A w przeznaczenie trudno mi uwierzyć , bo gdyby ono istniało to na świecie nie było by starych panien i kawalerów! a są tacy sam znam 7 !!! co mają po 40 albo 70 lat i nie i właściwie o 2 można powiedzieć że piją”Pisałam o czasie, po jakim np. ja zaczynam się swobodnie czuć w nowym towarzystwie. Oczywiście mam tu na myśli moje 'swobodnie’. Więc może mi to zająć dzień/miesiąc i to mi ma być dobrze. Nie interesuje mnie czy według kogoś jest to szybko czy trwa zbyt długo – to nie ma znaczenia.
Ty skupiłeś się na tym, że nie potrafisz zagadać do dziewczyny, kolegi. Na pewno nie zamierzam zastanawiać się nad tym, czym jest dla Ciebie normalność. Dla mnie samo porównywanie się do tego, co jest normalne jest bezsensowne. Ale jeżeli źle się z czymś czujesz – zacznij pracować nad zmianą, bo narzekanie na to, że kobiety nie zwracają na Ciebie uwagi i nie zauważają Twoich cech w sytuacji, gdy zaczynasz mówić o sobie po trzech tygodniach przebywania z kimś dzień w dzień, jest marną strategią i żadną reklamą.
teoriabytu zapisz:
Pisałam o czasie, po jakim np. ja zaczynam się swobodnie czuć w nowym towarzystwie. Oczywiście mam tu na myśli moje 'swobodnie’. Więc może mi to zająć dzień/miesiąc i to mi ma być dobrze. Nie interesuje mnie czy według kogoś jest to szybko czy trwa zbyt długo – to nie ma znaczenia.Ty skupiłeś się na tym, że nie potrafisz zagadać do dziewczyny, kolegi. Na pewno nie zamierzam zastanawiać się nad tym, czym jest dla Ciebie normalność. Dla mnie samo porównywanie się do tego, co jest normalne jest bezsensowne. Ale jeżeli źle się z czymś czujesz – zacznij pracować nad zmianą, bo narzekanie na to, że kobiety nie zwracają na Ciebie uwagi i nie zauważają Twoich cech w sytuacji, gdy zaczynasz mówić o sobie po trzech tygodniach przebywania z kimś dzień w dzień, jest marną strategią i żadną reklamą.”
Ma znaczenie jak długo trwa zanim poczujesz się 'swobodnie ’ dzień/ miesiąc ok! ale pół roku! o wiele wcześniej wszyscy odwracają się. I zostaje przyklejona karteczka 'dziwak’
Ma znaczenie bo rzadko kto zada sobie trudu zeby przekopać się do mnie , przez te zasieki blokady ,metry betonu ,stali żeby mnie znaleźć takim jakim jestem w tym schronie jaki sobie wybudowałem ( tylko takie porównanie przychodzi mi do głowy bunkier w którym się chowam ) i może polubićTak próbuję coś z tym zrobić !! ale coś mi nie wychodzi .ciągle jest coś nie tak ….
I nie , nie reklamuje się staram się dowiedzieć co robię nie tak.
Jak masz grupę znajomych , nie masz problemu z nawiązywaniem kontaktów z ludźmi to naprawdę gratuluję , bo sam chciał bym tak mieć !! Ale nie potrafię i tu jest mój największy problem, to mnie najbardziej boli… BO CHCĘ TO ZMIENIC A NIE POTRAFIĘ 🙁Kiedyś martwiłam się, że to, co w sobie mam nie jest wystarczające. Ze nie jestem zbyt wyrazista, dynamiczna, blablabla… Ale ten problem był wytworem mojej głowy i owocem niskiej samooceny. Być może w Twoim przypadku jest podobnie, ale czyżbyś oczekiwał, że ktoś wykona pracę, która należy do Ciebie? Liczysz na to, że ktoś będzie miał ochotę, siły i czas na wycieczkę do Twojego schronu? Wyjdź naprzeciw i pomóż ludziom w tej podróży – potrzeba matką wynalazków, przy czym innowacje często powstają za pomocą metody prób i błędów.
zgadzam się z teorią 😉 wiekszosc tkwi w naszych umyslach. odkad pamietam wmawialam sobie ze nikt mnie nie rozumie i nie zrozumie .. tak dlugo, az przestalam mowic cokolwiek o sobie, 'bo nie zrozumieją" .. a ludzi ktorzy faktycznie mogli zrozumiec odpychalam! nie kazdy jest gwiazda, nie kazdy jest otwarty i lapie kontakt ot tak. jak z grupa krwi , sa takie ktore mozna przetoczyc kazdemu , bez wyjatku, i takie, ktore pasuja tylko do jednej 😛
teoriabytu zapisz:
„Kiedyś martwiłam się, że to, co w sobie mam nie jest wystarczające. Ze nie jestem zbyt wyrazista, dynamiczna, blablabla… Ale ten problem był wytworem mojej głowy i owocem niskiej samooceny. Być może w Twoim przypadku jest podobnie, ale czyżbyś oczekiwał, że ktoś wykona pracę, która należy do Ciebie? Liczysz na to, że ktoś będzie miał ochotę, siły i czas na wycieczkę do Twojego schronu? Wyjdź naprzeciw i pomóż ludziom w tej podróży – potrzeba matką wynalazków, przy czym innowacje często powstają za pomocą metody prób i błędów.”Ten mój schron może okazać się moim grobem 🙁 Ja dopiero zaczynam dochodzić do tego że to ja powinienem wyjść , tylko że tam jest bezpiecznie ale strasznie szaro i jestem tam sam … przerażająco sam !
Chce wyjść, tylko siedzę tam tak długo że nie potrafię poruszać się w świecie i po za utartymi szlakami . Nie śmiało próbuję ale jak na razie więcej jest błędów niż sukcesów… Albo tylko tak mi się zdaje …. bo moja psycholog powiedziała dzisiaj że widzi różnicę między mną z pierwszego dnia a dzisiejszym…. więc może jest nadzieja?JA zyję w przekonaniu,że nic nie ejstem wstanie zaoferowac drugiej osobie i jestem emocjonalnie dzieckiem:(
Anonim
6 października 2012 o 10:06Liczba postów: 20551tajfun1941 zapisz:
”
Ten mój schron (…) tam jest bezpiecznie ale strasznie szaro i jestem tam sam … przerażająco sam ! ”Kiedy zaczynałam terapię, na pierwszym spotkaniu, zupełnie nie wiedziałam jak się zachować, o czym mówić. Powiedziałam terapeutce, że czuję pustkę. A ona zapytała, jak siebie widzę w tej pustce. To był bardzo wyraźny obraz. Zobaczyłam siebie jako kilkuletnią dziewczynkę skuloną, zamkniętą w szarym pokoju, daleko od drzwi. I choć na nie patrzyłam, nie mogłam do nich podejść aby je otworzyć.
Od tego spotkania minęły ponad 2 lata. Za tymi zamkniętymi drzwiami stała wtedy moja terapeutka. Bałam się ją wpuścić, pokazać jej moje osamotnienie, przerażenie i wiele, wiele innych uczuć. Ale stopniowo zaczęłam podchodzić do drzwi. Zanim jednak nabrałam zaufania, a trwało to dłuuugo, trochę te drzwi otwierałam i…zatrzaskiwałam je terapeutce przed nosem :pinch: Teraz się uśmiecham na to wspomnienie.
Tajfun, wiem że spotkanie z mieszkającym w nas opuszczonym dzieckiem jest bardzo bolesne. Ale tylko dzięki niemu i ponownemu przeżyciu jego historii możemy stać się wolni. A dzięki temu, że dzielimy się tymi przeżyciami z terapeutą, możemy nareszcie doświadczyć uznania dla naszych uczuć, współczucia, akceptacji.
Pozdrawiam Cię serdecznie:)
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.