Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Do cholery ile to jeszcze potrwa???
-
AutorWpisy
-
Ja jestem na terapii indywidualnej, nie umawiałem się na jakiś określony czas trwania i nikt mi o takim nic nie mówił, po drugie nie jestem DDA z domu, ale jestem typowym DDA z psychiki, a dla takich nie ma za bardzo miejsca w ośrodkach terapii uzależnień i w grupach DDA, pozostaje tylko terapia indywidualna. A co do funkcji rodzica którą obarczają innych ludzi dorosłe dzieci, to umnie jest bardzo wyraźne, ja jestem przerażony nie mogąc się na kimś lub na czymś oprzeć.
"Nie miałem wrażenia, że coś się szczególnego zmieniło w moim życiu – oprócz mnie samego. " – ta ja mam wrażenie, że się nie zmieniłem, jestem tylko bardziej świadomy swoich destrukcyjnych zachowań, ale korzenie tych zachowań nie zostały w minimalnym stopniu usunięte i czasami myślę, że wolałbym żyć w nieświadomości i doprowadzić się do zniszczenia niż żyć ze śwaidomością swoich zachowań i nie mogąc ich za bardzo zmienić, bo lęku na siłę nie zlikwidujesz, paniki i strachu nie odsuniesz siłą woli i powiedzeniem sobie, że chcę.
Edytowany przez: byszek, w: 2010/01/30 00:09
Strachu nie usuniesz siłą woli, ale dzięki konfrontacji i stopniowym oswajaniu mozesz sie go pozbyć. Np. jak masz problem z wychodzeniem z domu to najpierw wychodzisz tylko na ławkę i z powrotem. Ale powtarzanie takich sytuacji pozwala na ich oswojenie i lęk sie zmniejsza. Myśle, ze w terapii dda pomocna jest terapia poznawczo-behawioralna. Poznać co nami kieruje i ćwiczyć jak to zmieniać. Psychoanalizowanie nadmierne powoduje zamęt, zagrzebanie sie w meandrach psychiki i faktycznie – można całe życie to ciągnąć. Za przykład niech poświadczy tu Marilyn Monroe – wiele lat psychoanalizy i życie zakończone samobójstwem. To prawda – grupowa jest najskuteczniejsza, wiem to po sobie. Oczywiscie brakuje tego posiadania "kogoś na wyłączność" i gromadzenia żalów, które potem wałkuje sie z kimś kto nas tylko słucha, ale to nawet dobrze. Skupiamy się na teraźniejszości – bo to chyba jest najważniejsze – i dokonujemy realnych zmian. Jesli po tylu latach nie widzisz efektów są 2 wytłumaczenia – albo terapeuta do bani albo Ty masz przekonanie "ze tak juz masz i nie da sie tego zmienić" i wysiłki terapeuty idą na marne. Moze spróbuj z kimś innym albo zapisz sie na grupę. Nie trzeba byc do tego "prawdziwym dda", bo jest mnóstwo terapii choćby dla ludzi z nerwicą lękową, a z tym jak piszesz również masz kłopot.
chyba każdy powinien tak długo uczestniczyć w terapii, ile potrzebuje, ja byłam przez rok na grupowej, potem przez rok starałam się zmienić i widziałam efekty, a po roku od terapii wróciłam do starych nawyków – unikanie ludzi, a wręcz przejawiam nasiloną niechęć do własnego gatunku, od kwietnia znowu idę na roczną terapię grupową, jakaś tam nadzieja się we mnie tli na poprawę własnej egzystencji, samoświadomość daje mądrość, lepiej znać siebie i odczuwać niż iść przez życie po omacku, jakakolwiek terapia tylko może pomóc, przynajmniej daje Ci mądrość.
Z pewnością lepiej znać siebie, ale czasami wolałbym siebie nie znać i po prostu zyć jak wiele innych ludzi i nie zastanawiać się ciągle nad sobą i nad tym jak sobie pomóc. Ile mozna siebie naprawiać?
Ile mozna siebie naprawiać?
do końca życia byszku 🙂
wg mnie syndrom DDA czy DDD się ma i się z niego nie wyrasta, tylko można nauczyć się z nim żyć, dlatego potrzebna jest terapia, aby znać swoje problemy, swoje zachowania z powodu tych problemów i wtedy można te zachowania zmieniać albo ich unikać, żeby lepiej się dogadywać z ludźmi. Ta samoświadomość jest potrzebna, zwłaszcza takim ludziom pokręconym jak my, bo gdybyśmy nie uświadamiali sobie własnych problemów, nic byśmy z nimi nie robili,a jeśli coś robimy, to jest nadzieja, że będzie lepiej.
Ale z drugiej strony Ciebie rozumiem, że takie ciągłe zmaganie się ze sobą jest wykańczające, człowiek ma dość, że musi się ciągle starać, a efekty mierne, a ja ciągle mam wrażenie, że siedzę w jakimś bagnie i nie mogę z niego wyjść i mimo przebytej terapii dalej jestem nieszczęśliwa.
Zadna terapia nie nauczy jak być szczęśliwym, to już musimy poczuć sami.
potrwa tak długo aż sam nie powiesz dość tego
wkurzasz sie na to wszystko i na siebie takiego jakim jesteś to bardzo dobrze teraz tylko się zmień, pamiętaj jesteś całkowicie zdrowym człowiekiem i nie jesteś ofiarą
wiesz do kiedy jest ofiara dopóki jest kat jak kat przestaje być katem ofiara przestaje być ofiarą 🙂
znajdź a potem roznieś w strzępy swojego kata żeby już więcej nie miał na Ciebie wpływu
tu przyklejony świetnie podał przykład o tym by zobaczyć siebie w ludziach, zdac sobie sprawę z tego, ze to nie jest tylko Twój problem i przekonać sie na własnej skórze, chcesz zeby sie ruszyło?
Idz na wolontariat do ośrodka wsparcia dziecka i rodziny zobacz dzieci z patologicznych rodzin, spójrz ile jest ludzi takich jak Ty, którym potrzebna jest Twoja pomoc wsparcie, doświadczenie i nie uciekaj przed samym sobą
bo tak na prawdę wszystko to robimy sami sobie ciągle się kramy poniżmy nie akceptujemy siebie i takich sytuacji u innych ludzi
bez pełnej konfrontacji jest jak jestno i terapia nie wiem jaką wybrał dla Ciebie terapeuta bo samą psychoanalizę to sobie można samemu trzasnąć moim zdaniem dobry terapeuta to taki, który słucha ale zaraz potem ciśnie Cię do przodu i wymaga byś ciągle coś robił a nie jęczał mu 😉
no więc idę niedługo na grupę samopomocową, trochę się boję, ale nie mam innego wyjścia, a terapię mam taką, że gadamy cały czas i analizujemy, taka psychanaliza 🙂 .
Tylko że ja mam taki umysł, że myślę cały czas a mało przeżywam i w sumie w życiu zostaję z tym myśleniem , z tymi różnymi rzeczami z terapii, ale to jest cały czas myślenie. Taka wiedza, ale bez jakiejś głębszej swiadomości chyba.no ale dobrze, ze myślisz, niektórzy przez całe życie tego unikają 😉 w ten sposób człowiek się rozwija mentalnie, może mniej doświadcza ale taki okres tez w życiu jest potrzebny a w Tobie jest masa energii na doświadczanie jej nie zabraknie 🙂
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.