Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Do osób w trakcie lub po terapii DDA/DDD

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 27)
  • Autor
    Wpisy
  • Anonim
      Liczba postów: 20551

      Hej,

      Od prawie 5-ciu miesięcy jestem na terapii – ale nie do końca DDA, bo trafiłam tam najpierw jako osoba uzależniona od gier (sama się zgłosiłam, kiedy zobaczyłam, że straciłam nad tym kontrolę). W takcie terapii "wyszło, że mam znacznie większy problem z DDA niż z samym graniem. Teraz przechodzę jednocześnie terapię od uzależnienia (chodzę na grupę) i DDA (ale tylko na indywidualnej i to od niecałego miesiąca). Odkąd jestem terapii bardzo się zmieniłam…z mojej perspektywy wcale nie na lepsze, bo czuję się jakbym emocjonalnie i z zachowania cofnęła się do moich najgorszych lat życia – bo stałam się mega lękliwa i nieodpowiedzialna na maksa, od wszystkiego co jest moim obowiązkiem w życiu uciekam jak od ognia, boję się podjąć decyzję nawet w najbardziej błahych sprawach (w bardziej ważnych jest tak samo), w ostatnim czasie bardzo odizolowałam się od ludzi i generalnie wycofałam się z życia i skupiłam tylko na jednym temacie – mojej rodziny. Nie potrafię się na niczym innym skupić, nie potrafię się zmusić do pracy. Czuję się tak jakbym całkowicie straciła nad sobą kontrolę. Nie czuję żadnej radości z życia tylko czuję, że wszystkich dookoła zawiodłam (łącznie z samą sobą). Mam totalny mętlik w głowie i w emocjach.

      Mam pytanie do osób po terapii lub w trakcie, ale po min. roku. Czy wy też przechodziliście przez taki lub podobnie wyglądający okres? Pytam, bo zastanawiam się co robię nie tak, że tak źle się ze mną teraz dzieje? A może jednak nie jestem gotowa na terapię? Może nie powinnam jej przechodzić tylko skupić się na swoim życiu po prostu, wziąć się w garść i robić to co do mnie należy??? A może powinnam to spokojnie przeczekać? ( z tym, że moje życie nie może się zatrzymać na czas terapii, a moje obecne zachowanie powoduje, że z dnia na dzień pakuję się w coraz większe kłopoty…). Momentami mam wrażenie, że robię wszystko, aby było jeszcze gorzej niż jest, aby jeszcze bardziej sobie życie skomplikować i ukarać się za to, że jestem na tej terapii. Wiem, że fiksuję na maksa, ale obiecałam sobie, że nie będę już udawać, że wszystko jest ok. kiedy tak nie jest.

      Napiszcie mi proszę czy przechodziliście przez coś podobnego? Piszę na tym forum, bo ja terapii jakoś nie potrafię może jeszcze do końca się otworzyć, a poza tym jak przychodzę na spotkanie z terapeutą to mam tak dużo tematów w głowie, że nie wiem co najpierw wybrać, a poza tym czas tam tak szybko mija, a spotkanie jest tylko raz w tygodniu. Nie chodzę na typową grupę DDA, ale czuję ogromną potrzebę by mieć kontakt z innymi DDA, by usłyszeć jak to jest u innych – dlatego tu napisałam.

      To tyle…Z góry dzięki za wszelkie odpowiedzi i spostrzeżenia.
      Alik

      Sosinka85
      Uczestnik
        Liczba postów: 32

        JA też jestem pół roku na terapii i mam podobne odczucia.Kiedyś chodziłam na terapię dda, ale nie byłam w nią wtedy bardzo zaangażowana emocjonalnie, nawet mnie to dziwiło, że mam takie świetne samopoczucie, a wszyscy tak się rozklejąją na grupie.., rzeczy wróciły do mnie jak bumerang po paru latach i zapisałam się na terapię indywidualną i teraz rzeczywiście do mnie dotarło.. To znaczy nigdy nie czułam się tak źle, jak teraz, wszystko mi się posypało, ciągle jest mi smutno, chce mi się płakać, albo się boję, mam wrażenie, że praca mnie przerasta, czuję się dokłądnie tak, jak gdy byłam mała..jednocześnie jednak jakoś w tych bólach ogarniam swoje obowiązki..mówiłam o tym terapeutce, powiedziałam jej nawet, że chyba powinniśmy zmienić rodzaj terapii bo nie mogę tego znieść, żeby mi dała na to jakieś leki czy coś…Ona mi uświadomiła, że to nie rodzaj terapii jest zły, tylko moje wspomnienia i przeszłość i ciężar uczuć z tym związany jest mi ciężko znieść..Zrozumiałam, że nie będzie łatwo, że muszę sobie dać czas, DUZO zrozumienia i wsparcia i że innej drogi chyba nie ma..Ale nadzieja na tą wolność, która kiedyś nastąpi i na to, że będę mogła wreszcie ruszyć na przód ze swoim życiem, dodaje mi sił. Pozdrawiam ciepło

        mase
        Uczestnik
          Liczba postów: 9410

          Daj czasowi czas. Niekiedy musi być gorzej, żeby później było lepiej. A będzie jeżeli będziesz pracować nad sobą. Więc głowa do góry 🙂

          alik
          Uczestnik
            Liczba postów: 36

            mase zapisz:
            „Daj czasowi czas. Niekiedy musi być gorzej, żeby później było lepiej. A będzie jeżeli będziesz pracować nad sobą. Więc głowa do góry :)”

            Wiesz mase chodzi właśnie o to, że wydaje mi się, że ja nie potrafię dobrze wykorzystać tego czasu to tej pracy nad sobą. Sama do końca nie wiem nad czym i jak mam pracować. Bo samo mówienie o jakichś fragmentach mnie i mojej historii to chyba za mało…Wiem, że powinnam zrobić coś więcej…ale co? A z drugiej strony obserwując swoje uczucia i zachowanie to mam wrażenie jakbym robiła wszystko na przekór sobie, na przekór temu co uważam, że powinnam teraz robić…Jakbym prowokowała siebie, i innych wokół do tego by usłyszeć, że nie dam rady, że ze mnie i tak już nic nie będzie…że ja już się nie zmienię i będzie tylko gorzej. Wkurza mnie to, ale i obezwładnia.:unsure: :unsure:

            Afektywna
            Uczestnik
              Liczba postów: 836

              To bywa bardzo różnie…Jestem w terapii od 4 lat, tyle że nieregularnie i tak mocno nie przechodziłam…Teraz wzięłam się na poważnie i boli i będzie boleć 🙁
              Moje koleżanki ciężko to przechodziły, teraz jest znacznie lepiej 🙂

              Sosinka85
              Uczestnik
                Liczba postów: 32

                JA na początku próbowałam kontrolować terapię, dobijało mnie to, że nie wiem,co się ze mną dzieje, dlaczego, że nie jestem zawsze dwa kroki do przodu, tym bardziej, że naprawdę dużo mnie ona emocjonalnie kosztuje. Chyba po prostu trzeba zaufać. Nie ma żadnego ograniczenia czasowego, więc na pewno na wszystko starczy czasu;)

                kopciuszek
                Uczestnik
                  Liczba postów: 86

                  Ja już przed terapią przeszłam "regres", ale w trakcie nauczyłam się z niego czerpać… Może dziwnie to brzmi. Ale można wiele czerpać z tej dziecięcości w sobie. Ogólnie jest bardzo ciężko, bo lęki wracają mi w setkach (no dobrze- może kilkudziesięciu) różnych postaciach. Tylko że to ma też pozytywną stronę – dokopuję się do siebie. Popełniam tysiące błędów, ale nie ma wyjścia… Co jakiś czas też "coś" ciągnie mnie w dół/ albo wstecz silnie i czasem uda się to wyłapać (moja pierwsza terapeutka była mistrzynią w tym) a czasem się zapędzę. Tylko że już się chyba przyzwyczaiłam że inaczej się nie da (?) I idę sobie z takim bagażem, skrajnymi emocjami, niepełną świadomością siebie i swoich zachowań, tysiącami mechanizmów obronnych, nieadekwatnym postrzeganiem ludzi i relacji, ciążeniem w stronę destrukcji. I niepewnością co do "jutra" i co do słuszności tego co robię.
                  Ostatnio zatęskniłam za poprzednią terapeutką (u obecnej jestem ponad rok, ten sam rodzaj terapii ale inne miasto 😉 )bo mimo że miałam do niej sprzeczne uczucia, przeszkadzało mi coś nieustannie, chciałam "uciekać" z terapii, czułam się niezaangażowana, to gdzieś "na boku" wykonała świetną robotę i dopiero z dystansu czuję wdzięczność. I w ogóle rangę tego wszystkiego.

                  pszyklejony
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 2948

                    alik zapisz:
                    ” mam wrażenie jakbym robiła wszystko na przekór sobie, na przekór temu co uważam, że powinnam teraz robić…Jakbym prowokowała siebie, i innych wokół do tego by usłyszeć, że nie dam rady, że ze mnie i tak już nic nie będzie:”

                    Bo tak jest, tak działa ukryta część naszej osobowości. Porównuje wszystkie ruchy z zapisanymi przekonaniami I bezwzględnie realizuje.

                    alik
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 36

                      pszyklejony zapisz:
                      alik zapisz:
                      ” mam wrażenie jakbym robiła wszystko na przekór sobie, na przekór temu co uważam, że powinnam teraz robić…Jakbym prowokowała siebie, i innych wokół do tego by usłyszeć, że nie dam rady, że ze mnie i tak już nic nie będzie:”

                      Bo tak jest, tak działa ukryta część naszej osobowości. Porównuje wszystkie ruchy z zapisanymi przekonaniami I bezwzględnie realizuje.”

                      Czyli po prostu działam według mojego starego schematu, który mam wkodowany w moim pokręconym mózgu ? 👿 Stare nawyki rządzą…Kiedyś gdzieś przeczytałam, że prawdziwy nawyk wyrabia się w ciągu 8 lat, czyli jakoś ok. 2022r będzie git;)

                      mase
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 9410

                        Ja niedawno zdałam sobie sprawę jak łatwo wpaść w stare koleiny. Wystarczy gorszy moment, kryzys, dół i stare nawyki przejmują kontrolę. Na szczęście u mnie już nie na długo, ale jednak.

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 27)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.