Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › dojść do sedna
-
AutorWpisy
-
Czy szukacie sobie problemów zastępczych, by ukryć np. złe samopoczucie z powodu jakiegoś wiekszego nieprzyjemnego uczucia? Ile zajmuje wam czasu, by odnależć sendo złego nastroju?
Ja np. dwa dni się na siebie złoszczę. To denerwuje mnie "brud" w mieszkaniu (jakieś paproszki nie dające się odkurzyć), to denerwują mnie, że przytyłam 3kg, to cera nie taka, to kot rozrabia…
A problem jest taki, że przygotowuje się do zmiany pracy, zawodu. Telefonowałam z matka. I co usłyszałam "a czy zdajesz sobie sprawe z tego? a czy znasz siebie na tyle, ze bedziesz umiała to i to? a w czy takiej (trudnej) sytuacji bedziesz umiała odpowiedno zareagować" i tego typu wątpliwosci. W końcu wybuchłam i jej nagadałam. Ale niepewność we mnie została. "Czy sie nadaje? czy sobie poradze, czy dam rade". I zaczął sie stres, który ukryłam pod jakimiś bzdurami. Matka zawsze mnie krytykowała, zawsze byłam niedoskonała. I teraz też ciagle straszenie z jej "obaw o mnie".
Zajęło mi dwa zni znalezienie przyczyny, skad ten mój zły nastrój i dlaczego. Oberwało się w tym czasie kilku osobom, plus kotu.
Jak sobie radzicie z tego typu sprawam?
Ja nie dzwonie do matki.Polegam na sobie,próbuję mimo obaw,że sobie nie poradzę.
A złości już nie przerzucam na innych,powstrzymałam to.Rozmawiam,wyrzucam z siebie to co mnie gryzie.Nazywam rzeczy po imieniu.Do przepracowania.Ja wtedy robie sobie bilans.
Co starce nie podejmując ryzyka a co mogę stracić jak je podejmę i co mogę zyskać w obu tych przypadkach.
Też mam nową prace i tez boje się czy podołam.
Czeka mnie hardcor… ale muszę dać rade.niewielemiejsca zapisz:
„Czy szukacie sobie problemów zastępczych, by ukryć np. złe samopoczucie z powodu jakiegoś wiekszego nieprzyjemnego uczucia? Ile zajmuje wam czasu, by odnależć sendo złego nastroju?Ja np. dwa dni się na siebie złoszczę. To denerwuje mnie "brud" w mieszkaniu (jakieś paproszki nie dające się odkurzyć), to denerwują mnie, że przytyłam 3kg, to cera nie taka, to kot rozrabia…
Jak sobie radzicie z tego typu sprawam?”
Niezły jest ten temat. Ja to zaobserwowałam najpierw u innych tzn dokładnie u mojej mamy wiele lat temu, a później dopiero zaczełam to odkrywac u siebie.
Zaczęło mnie pamiętam wiele lat temu zastanawiac dlaczego jej pierwsza reakcja po wejściu do domu z pracy to krzyk, ze buty leża porozwalane w przedpokoju. I odkryłam, ze nie chodzi o żadne buty, tylko to jest jej jakaś frustracja jakieś nagromadzone emocje, a buty to pretekst.
I ja też mam masę dziwnych reakcji, albo emocjonuję się dokładnie nie tym co trzeba, żeby tylko nie dopuszczać do siebie emocji związanych z faktycznymi problemami. A przecież o ile łatwiej byłoby wypowiedzieć co się faktycznie czuje w związku z daną sytuacją, która jest trudna. Też mam problem z wyłapaniem tych emocji, które sterują całą resztą. Bo rzeczywiście łatwiej jest nakrzyczeć na kogoś, zrobić nie wiadomo jaki problem z tych "butów" niż konkretnie przyznac się samej przed sobą, ze taka i taka sytuacja wywołuje we mnie napięcie, stres czy mnie martwi czy wkurza czy cuś….
Tak sobie myślę od momentu odkrycia tych "butów" u mamy, ze chyba większosc osób zamienia reakcje i stad te wyżywania się na ludziach i tych kotach;) itd Po prostu brak kontaktu ze swoimi emocjami, albo lęk przed kontaktem z nimi. -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.