Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD dojść do sedna

Przeglądasz 4 wpisy - od 1 do 4 (z 4)
  • Autor
    Wpisy
  • niewielemiejsca
    Uczestnik
      Liczba postów: 337

      Czy szukacie sobie problemów zastępczych, by ukryć np. złe samopoczucie z powodu jakiegoś wiekszego nieprzyjemnego uczucia? Ile zajmuje wam czasu, by odnależć sendo złego nastroju?

      Ja np. dwa dni się na siebie złoszczę. To denerwuje mnie "brud" w mieszkaniu (jakieś paproszki nie dające się odkurzyć), to denerwują mnie, że przytyłam 3kg, to cera nie taka, to kot rozrabia…

      A problem jest taki, że przygotowuje się do zmiany pracy, zawodu. Telefonowałam z matka. I co usłyszałam "a czy zdajesz sobie sprawe z tego? a czy znasz siebie na tyle, ze bedziesz umiała to i to? a w czy takiej (trudnej) sytuacji bedziesz umiała odpowiedno zareagować" i tego typu wątpliwosci. W końcu wybuchłam i jej nagadałam. Ale niepewność we mnie została. "Czy sie nadaje? czy sobie poradze, czy dam rade". I zaczął sie stres, który ukryłam pod jakimiś bzdurami. Matka zawsze mnie krytykowała, zawsze byłam niedoskonała. I teraz też ciagle straszenie z jej "obaw o mnie".

      Zajęło mi dwa zni znalezienie przyczyny, skad ten mój zły nastrój i dlaczego. Oberwało się w tym czasie kilku osobom, plus kotu.

      Jak sobie radzicie z tego typu sprawam?

      YokoOno
      Uczestnik
        Liczba postów: 339

        Ja nie dzwonie do matki.Polegam na sobie,próbuję mimo obaw,że sobie nie poradzę.
        A złości już nie przerzucam na innych,powstrzymałam to.Rozmawiam,wyrzucam z siebie to co mnie gryzie.Nazywam rzeczy po imieniu.Do przepracowania.

        michal84
        Uczestnik
          Liczba postów: 662

          Ja wtedy robie sobie bilans.
          Co starce nie podejmując ryzyka a co mogę stracić jak je podejmę i co mogę zyskać w obu tych przypadkach.
          Też mam nową prace i tez boje się czy podołam.
          Czeka mnie hardcor… ale muszę dać rade.

          Eugenia
          Uczestnik
            Liczba postów: 7086

            niewielemiejsca zapisz:
            „Czy szukacie sobie problemów zastępczych, by ukryć np. złe samopoczucie z powodu jakiegoś wiekszego nieprzyjemnego uczucia? Ile zajmuje wam czasu, by odnależć sendo złego nastroju?

            Ja np. dwa dni się na siebie złoszczę. To denerwuje mnie "brud" w mieszkaniu (jakieś paproszki nie dające się odkurzyć), to denerwują mnie, że przytyłam 3kg, to cera nie taka, to kot rozrabia…

            Jak sobie radzicie z tego typu sprawam?”

            Niezły jest ten temat. Ja to zaobserwowałam najpierw u innych tzn dokładnie u mojej mamy wiele lat temu, a później dopiero zaczełam to odkrywac u siebie.

            Zaczęło mnie pamiętam wiele lat temu zastanawiac dlaczego jej pierwsza reakcja po wejściu do domu z pracy to krzyk, ze buty leża porozwalane w przedpokoju. I odkryłam, ze nie chodzi o żadne buty, tylko to jest jej jakaś frustracja jakieś nagromadzone emocje, a buty to pretekst.

            I ja też mam masę dziwnych reakcji, albo emocjonuję się dokładnie nie tym co trzeba, żeby tylko nie dopuszczać do siebie emocji związanych z faktycznymi problemami. A przecież o ile łatwiej byłoby wypowiedzieć co się faktycznie czuje w związku z daną sytuacją, która jest trudna. Też mam problem z wyłapaniem tych emocji, które sterują całą resztą. Bo rzeczywiście łatwiej jest nakrzyczeć na kogoś, zrobić nie wiadomo jaki problem z tych "butów" niż konkretnie przyznac się samej przed sobą, ze taka i taka sytuacja wywołuje we mnie napięcie, stres czy mnie martwi czy wkurza czy cuś….
            Tak sobie myślę od momentu odkrycia tych "butów" u mamy, ze chyba większosc osób zamienia reakcje i stad te wyżywania się na ludziach i tych kotach;) itd Po prostu brak kontaktu ze swoimi emocjami, albo lęk przed kontaktem z nimi.

          Przeglądasz 4 wpisy - od 1 do 4 (z 4)
          • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.