Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Dom-mój?

Przeglądasz 9 wpisów - od 1 do 9 (z 9)
  • Autor
    Wpisy
  • annaanna
    Uczestnik
      Liczba postów: 448

      Pamiętacie jak pisaliśmy o domu jak u Wojtka Bellona,pamiętacie jak wam pisałam ile razy zamykałam drzwi,żeby uciec z mojego domu rodzinnego.I nigdy zareczam Wam nigdy, nie przypuszczalam,ani będac dzieckiem,ani potem,że kiedykolwiek będę tu mieszkać.W domu mojego dziadka i babci, w domu moich rodziców.Teraz po śmierci matki wrócilam tu,ale z poczuciem,że wysprzątam, załatwimy sprawy spadkowe, sprzedamy i już nigdy wiecej……Bo to jest pechowe, miejsce, nikt tu nie był szczęsliwy z alkoholizmem mojego dziadka, mojego wujka, mojego ojca, z współuzależnieniem ich żon, z DDA ich dzieci.Nasze pokolenie to pierwsze gdzie nie ma na razie żadnego alkoholika.Myślę sobie,że nie będę się kłocić z krewnymi, naprawiać cieknącego dachu w tym domu, w którym tyle sie nacierpiałam, gdzie odkąd pamiętam nie bylo furtki przy płocie, bo nikt nie miał serca do remontów.Ale kiedy chodzę po pokojach, dotykam ścian , moich ulubionych starych mebli przypominam sobie miejsce , gdzie mój dziadek słuchał Wolnej Europy, gdzie moja babcia prasowała koszule i opowiadala mi jak występowała w teatrze.ale takze kanapkę, gdzie ja pierwszy raz i miejsce gdzie stał kojec mojej córki i gdzie złapałam ją, kiedy wyskakiwała z niego na główke.Przynosze kwiaty w doniczkach, wyciągam z piwnicy stare ksiązki i ustawiam zdjęcia.Moja babcia jaka piękna i młoda z dzieckiem na ręku.mój ojciec w krótkich spodniach z zawadiacką miną, dzieciece buzie moich dziewczyn tak podobne do siebie,że nie mogę ich odróżnić.A w takie wieczory jak ten , kiedy nie mogę zasnąć, siadam na schodkach przed domem palac papieroska dla ochrony przed komarami,Wspominam moją babcie i kwiaty które sadzila w ogródku.Kwiaty, ktorych śladów szukam codziennie.Na peno nie byłaby zadowolona,że nie mam kapelusza i rękawiczek, a właściwie tylko jedną sukienkę.A mój dziadek, który najwiecej zdjęć ma ze swojego pogrzebu, gdzie ja jestem na każdym na pierwszym planie, siedmioletnia w czerwonym kapturku.Pewnie by się cieszył,że lubię opowiadać bajki tak jak on i malować obrazki..Ale jeszcze umiem wyszywać serwetki, jak nauczyla mnie babcia i nie zapomniałam żadnej kołysanki.Siedzę na tych schodach, palę papierosy chroniąc się przed komarami i na pewno dlatego,że noc tak bardzo rozkleja zawsze wtedy płaczę.

      kaktus
      Uczestnik
        Liczba postów: 694

        A ja mam podobne odczucia i dylemat odnośnie domu,ktory został mi w spadku po dziadkach. Po dziadku-alkoholiku, który nie mogąc sobie z tym poradzić popełnił samobójstwo, po babci, która nie miała chyba nic z życia, bo jej syn też był alkoholikiem, aż zginął w wypadku.Po babci siostrze, która pokochała jednego mężczyznę, a który zginął na wojnie tydzień przed ślubem. Były i są w tym domu szczęśliwe chwile, ale zawsze, kiedy tam przyjeżdżam, przytłacza mnie najpierw brak tych obecności…Cała moja rodzina z tej miejscowości wymarła w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Nie chcę jej zapominać, nie chcę się tej pamięci pozbywać, ale jak to pogodzić z byciem kimś innym, nowym, lepszym..? W końcu nadal ich kocham, chociaż to boli…

        kaktus
        Uczestnik
          Liczba postów: 694

          A ja mam podobne odczucia i dylemat odnośnie domu,ktory został mi w spadku po dziadkach. Po dziadku-alkoholiku, który nie mogąc sobie z tym poradzić popełnił samobójstwo, po babci, która nie miała chyba nic z życia, bo jej syn też był alkoholikiem, aż zginął w wypadku.Po babci siostrze, która pokochała jednego mężczyznę, a który zginął na wojnie tydzień przed ślubem. Były i są w tym domu szczęśliwe chwile, ale zawsze, kiedy tam przyjeżdżam, przytłacza mnie najpierw brak tych obecności…Cała moja rodzina z tej miejscowości wymarła w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Nie chcę jej zapominać, nie chcę się tej pamięci pozbywać, ale jak to pogodzić z byciem kimś innym, nowym, lepszym..? W końcu nadal ich kocham, chociaż to boli…

          Gonzo
          Uczestnik
            Liczba postów: 512

            Bierzmy to co dobre ….

            o zlym nie zapominajmy ze istnieje

            jesli naprawde ten dom jest tylko na sprzedaz ze wzgledu na emocje to …

            a jesli jest Ci bliski i chcesz w nim mieszkac to…

            przypomina mi sie film "nigdy w zyciu"

            tam bohaterka budowala nowy dom,
            szczesliwy, z kwiatkami, drewniany i lekki
            taki jaki wystarcza do szczesliwego zycia

            jsli wspomnienia sa bardzo silne i wszystko sie przypomina
            to warto sobie wyjasnic dlaczego tak sie dzieje

            na swoim generalnie lepiej bo zna sie od podszewki
            i bardzie sie czuje ze wlasne 🙂

            ale to koszt duzy…
            i sporo czasu…

            ale czy na kazde pytanie mozna odpowiadac "to zalezy"

            Gonzo

            doris
            Uczestnik
              Liczba postów: 396

              A ja mieszkam w mieszkaniu rodziców. Oni już w domku, ja po kilkuletnim wynajmowaniu mieszkań wróciłam do miejsca mojego dzieciństwa.

              Mieszkanie jest po rodzicach, ale to moj dziadek zadbał o to, bym je dostała (pomagając rodzicom aw budowie domu). Jestem mu oczywiście za to bardzo wdzięczna. Jakoś rodzicom nie, ponieważ to nie była ich inicjatywa i ich starania. A poza tym, wstyd mówić, ale mieszkanie było tak zdewastowane, brudne, że nie może mi się w głowie pomieścić jak oni mogli tu mieszkać. Był jeden wielki syf. Wyburzyliśmy ściany, zdzieraliśmy podłogi, wymienialiśmy drzwi i okna. Nie zostalo nic, co by mi się kojarzyło z poprzednim miejscem, no poza sąsiadami i podwórkiem:)

              I czasem tylko przypominam sobie jak moja matka wyrzucała mi, że jestem bałaganiara, brudas i flejtuch a ona tak lubi porządek. Zresztą cały czas tak uważa a mnie skręca w środku, bo przecież dlaczego mówi takie bzdury.

              Kolejna rzecz, której nie mogę rozwikłać …. Czy moja matka sama wierzy w to, co opowiada czy tylko ze mnie chce zrobić wariatkę ….

              annaanna
              Uczestnik
                Liczba postów: 448

                Tez o tym myślałam,kiedy moja matka wydawała opinie o mim charakterze, czy ona tak naprawdę myśli, czy udaje.Znasz historię o tym, kiedy mówiła,że zostanę starą panną mimo,że byłam dawno po ślubie i miałam dwoje dzieci.Uważam,że oni tak myślą o nas.To jest dla nich wytłumaczenie i obrona.Myślą, bo sobie wmówili, bo chcą czuć sie od nas lepsi.Ale to jest bez znaczenia co sobie o nas yślą i dlaczego.Najważniejsze jest co my o sobie myślimy, bo z tego czerpiemy naszą siłę,Po to Ci jest potrzebna terapia Doris,żebyś przestała się nimi przejmować.I dziekuję za to, co napisałaś o domu.:)

                kaktus
                Uczestnik
                  Liczba postów: 694

                  Gonzo,dzięki. Ten pozytyw na noc pomógł mi spać bez tysiąca myśli.:)

                  annaanna
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 448

                    a ja dopiero rano przeczytalam, nie spodziewałam się ,że ktoś odpisze.Gonzo tak, wszystko co napisałes-tak.może , kiedy pokochamy nasze domy,one pokochaja nas.

                    _teresa_
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 264

                      a ja mysle że ty juz kochasz ten dom aniu.
                      powiem ci cos, masz jedna z niepowtarzalnych okazji, pozwól by ten dom poczuł czym jest szczęście, czym jest piekno, spokój , stwórz tu swój dom, dom twoich dziewczynek.
                      co ty na to?
                      moze stwórz taki dom o którym rozmawiałysmy w czasie bozego narodzenia i nowego roku.

                    Przeglądasz 9 wpisów - od 1 do 9 (z 9)
                    • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.