Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Dwa rodzaje złości
-
AutorWpisy
-
Nie będę pisac o sobie, bo moją rolą nie było szukanie miłosci tylko uszczesliwianie mamy. Mam jednak młodsza siostrę i pamietam jak dojmujaco samotne było jej dzieciństwo. Była taka malutka, śliczna, ale nikt się nia nie zajmował, chciała mieć mamę, ale mama nie miała chęci ani motywacji by się nad nia pochylić, była zbyt przejęta sobą. Dzisiaj, gdy ich stosunki sa dosyc oziębłe, matka skarży sie na niezrozumienie ;" ona taka dla mnie niemiła, ma do mnie jakis zal, znowu mi wypomina, było, minęło…"
Mowisz, ze krzyczałas w duszy, moze nie pamietasz, ale mam dzieci i wiem, ze one mowią, i prosza : mamo pobaw się ze mna, mamo nie krzycz, mamo przytul, gdy się mnie np. boją. I wtedy jet ten moment wyboru – moje rozżalone ja, albo to malutkie, przerażone, samotne dziecko…
Jak myslisz, co wybierali nasi rodzice?Ja też żyłam po to,by uszczęśliwić matkę,usuwać jej wszelkie kłody spod nóg,nie przysparzać problemów….O tym, o czym piszę,co czułam,to zdałam sobie sprawę jakiś rok temu. Czy ja mówiłam…? Nie wiem,może nie,bo czułam,że nie wolno jej martwic. Bardzo mnie zabolało,ze nawrzeszczała,że znowu płaczę, chyba po tym nie chciałam mówić,ale nie pamiętam dobrze. Innym razem,że jak chcę,to niech sobie płaczę tak ze złością.Nie wiem,takie pojedyncze rzeczy pamiętam.Ale ona się starała na pewno.
Jeśli o mnie chodzi, to zamierzam w tej kwestii zaufac poprostu swoim uczuciom. Nie mam zamiaru juz dłuzej niczego rozumiec, ani naprawiać, robiłam to tyle lat, a na samo brzmnienie słow " przyjażń z matką" z nerwów zbiera mi się na wymioty. Nie ze złosci, z nerwów…
Mam troje dzieci, a moja matka ma szansę być kochana przez troje nowych ludzi, pod warunkiem, ze tym razem będzie w stanie skoncentrować się na nich bardziej niz na sobie. Nie musi być sama, natomiast musi wykonać pewna prace nad soba, moim zdaniem bardzo rentowną. Na razie w skali 1-10 idzie jej na 3. Nie pomagała mi przy zadnym dziecku, nigdy z zadnym nie była na spacerze z wózkiem, u mnie w domu bywa raz na trzy miesiace. Nigdy zadnego nie odebrała zze szkoly czy przedszkola.idt. W tym roku pierwszy raz była na dniu babci u mego 9 letniego syna. Zawsze ma jakies uzasadnienie w swojej tragicznej sytuacji i wielkim nieszczęściu. Pracuje na jednym etacie i ma 16 letniego syna. Smutno mi ze wzgledu na dzieci, bardzo potrzebują babci, ale coż, jej strata…Ja reaguję identycznie na słowa "przyjaźń z matką"…..I więcej, nie przytuliłabym się do niej,odpycha mnie…Wiem,to podłe,ale tak jest…..Moja też ma tysiać przyczyn swoich nieszczęść..To tak męczy….ehhh…..:sick:
A ja właśnie muszę powiedzieć, że mnie to juz zupełnie nie męczy. Nie muszę jej kochać, do niczego sie zmuszać, jestem wolna. Niech sobie bedzie jaka chce, to juz nie mój cięzar 😉
Pozrd.Kpepa,widzę,że Ty już się uwolniłaś i uniezależniłaś emocjonalnie od niej…..Ja jestem że tak powiem w trakcie tego procesu…Gratuluję Ci,że to zrobiłaś:)
Dziękuję, ale to jeszcze, nie całe 100 % , jakies 99,9… 😉
Pozdro 🙂Dodam jeszcze tylko, ze mam dwoje młodszego rodzeństwa, a poniewaz cały cięzar spoczywał na mnie, oni sa duzo bardziej asertywni, co mi dzisiaj wiele ułatwia. Cały czas myslałam, ze to ja musze tłumaczyc im, ze nie jest taka zła, teraz paradoksalnie ich " wredota" bardzo mi pomaga 😉
nie wytrzymam już…nie chcę mieć nic wspólnego ze swoją matką, nie chce mieć z nią już żadnego kontaktu, duszę się po prostu, naprawdę duszę…..ale przecież jej tego nie powiem…qrwa..
Patrycjo, dalczego tego nie powiesz? Dlaczego masz tłumić emocje? Może czasami takie ostre słowa są dopiero w stanie dotrzeć…
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.