Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD DWAOBLICZA

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 16)
  • Autor
    Wpisy
  • mania45
    Uczestnik
      Liczba postów: 31

      czuje sie jak jakis cholerny podwojny agent,dwa zycia dwie osobowosci,jedna to wesola dziewczyna z ironicznym tonem,ktora nawet da sie lubic,z problemami ktore ma kazdy,z normalna rodzina,druga to dda,zamknieta w sobie skrzywdzona majaca za soba mysli samobojcze dobita,nie majaca na nic ochoty,tylko by sie nad soba uzalala.Ta pierwsza gra swoja role na co dzien,w szkole wsrod znajomych,ta druga wkracza do akcji w domu,osrodku wszelkiego nieszczescia,ale czasami ma odwage wyjsc przy przyjaciolce,tyle ze ta od razu ucieka nie chce sluchac,woli latwe tematy i dda znow chowa sie w swoja skorupe zyjac nadzieje ze moze kiedys..po prostu przyjaciolka zrozumie przytuli i da sie wyplakac zamiast krzyczec:”masz byc silna” przeciez czasami potrzeba tylko tego,wlasnie tego wiec jak to jest,przyjazni sie z pierwsza,przeciez w koncu to od niej sie zaczelo,czy moze z druga,ktora niesmiale yszla z ukrycia gdy pojawilo sie tak obce jej uczucie,zaufanie?czy kiedykolwiek pozna mnie naprawde,pozna moja czesc dda,pozna i nie zostawi,bedzie naprawde przy mnie?

      PATRYCJA123
      Uczestnik
        Liczba postów: 471

        Podobnie jak ty mam dubeltową osobowość czasami nawet się zastanawiam, czy nie jest nas więcej. Latwiej nam żyć ze sobą ( mam na myśli liczne osobowości swoje), jeżeli nas wszystkie akceptuje choć jedna osoba ważna dla nas, a akceptuje. Tak więc życzę ci, abyś taką osobę znalazła. Spróbuj odnaleźć też w każdej ze swoich licznych osobowości coś dobrego, to pomaga. Ja się przyzwyczaiłam na tyle, na ile jest to możliwe do nich wszystkich. Najzabawniejsze jest to, że nigdy nie wiem jak się zachowam, nigdy nie wiem jak zareaguję na daną sytuacje. Czasami reaguję jak mała skrzywdzona dziewczynka a czasami budzi się we mnie ta druga bardziej logiczna osobowość. hihihihihih no tak jeszcze trochę popiszę i się okaże ze mam oprócz DDA i lęków mam schizofrenie albo coś jeszcze. Zartowałam, trzymaj się ciepło i pamiętaj, że dzięki temu wszystkiemu jesteś wyjątkowa i taki cytat na zakończenie, uwielbiam go,

        " oby, obcy w świecie obcości, stał się swojskim innym, innym w swojskim świecie, już bardziej znanym, już bardziej zrozumiałym, ale jednak innym, jak każdy drugi/ inny człowiek. Pisząc, że zawsze będziemy inni, myślę mamy prawo być inni, mamy prawo zachować swoją inność, bo ta inność tworzy inną jakoś egzystencjalną w świecie, buduje naszą tożsamość"

        mania45
        Uczestnik
          Liczba postów: 31

          dzieki,sprobuje to odnalezc:) ale niedlugo czeka mnie dluga szczera rozmowa z przyjaciolka,o tym jak ona sie czuje w tej sytuacji,musimy znalezc sposob,jak sie pogodzic,dotrzec w kwesti mojego dda,mam nadzieje ze sie uda:)
          ps.cytat fajny;)

          adi86
          Uczestnik
            Liczba postów: 66

            A mi się przypomina taka historia.

            Istniało sobie pewne królestwo. Król, który rządził królestwem był dobrym królem. Mieszkańcy zaś byli bardzo zadowoleni, ponieważ był on władcą sprawiedliwym i mądym. Lecz kilka krain dalej mieszkał zły czarownik. Zobaczył on w swej kryształowej kuli tych szczęśliwych ludzi. A że sam był nieszcześliwy, postanowił zniszczyć im to szczęście. Pewnej nocy zakradł się do zamku i wsypał zioła do studnii, z której mieszkańcy czerpali wodę pitną.
            W przeciągu kolejnych dni mieszkańcy oszaleli. Jedynie Król jako Król nie pił wody ze studni, ale trunki oraz nektary z różnych części świata. W niedługim czasie szalone społeczeństwo nie mogło zrozumieć racjonalnych i dobrych decyzji Króla odnośnie rządzonego państwa. Król nie rozumiał co się dzieje wsród jego krajan, a poddani nie rozumieli jego działań.
            W państwie szaleńców sam stajesz się 'szaleńcem’..

            Aby nie kończyć tak pesymistycznie, król odnalazł czarownika, kazał mu odwrócić urok, i znów wszyscy byli szczęśliwi i zadowoleni z mądrych i sprawiedliwych decyzji Króla.

            mala*
            Uczestnik
              Liczba postów: 702

              O to mój temat:)
              Osobowość pod publiczkę – to taka wesoła dziewczyna co w kółko się śmieje i to głośno żeby wszyscy ją zauważyli. Dużo mówi a to co mówi to jakieś wesołe historyjki. Bo przecież wszyscy w koło też muszą być weseli. Taka raczej osoba "co to nie ja patrzcie na mnie. Jestem najlepsza a w zasadzie muszę być najlepsza". Perfekcjonizm totalny a właściwie żaden bo tak bardzo przeginam, że ze zmęczenia zaczynam robić gafy. ludzie postrzegają mnie jako dziewczynę co to – "Jest niepoważna i nic mądrego raczej nie powie" a do tego trzeba uważać bo może coś przez nieuwagę zepsuć.

              Jestem sama albo jestem na Mitingu – Zupełne przeciwieństwo. Poważna, wiem co mówię, wiem czego chce. Okazuję emocje. Mówię to co czuję zamiast udawać. Jestem sobą.

              Zawsze jak jestem taka jak być powinnam przy znajomych czy innych osobach którzy mnie za dobrze nie znają zaczynam czuć się gorsza, nudniejsza i bezbarwna. Kiedy jestem sobą przy nich czuję się gorsza dlatego tak łatwo się zapominam i zakładam ta głupią maskę byle tylko być znowu taka fajna.

              Kiedyś jeden chłopak mi powiedział – "Jak ktoś może Ciebie pokochać jak ty sama nawet nie wiesz kim jesteś i jaka jesteś. Po co udajesz kogoś innego?"

              Te słowa zapamiętam do końca życie bo są kluczem do tego by nikogo nie udawać.

              pepa
              Uczestnik
                Liczba postów: 792

                http://www.dda.charaktery.eu/aktualnosci/a-kiedy-tata-wytrzezwieje

                Tu jest fajny artykuł o przyjmowaniu ról mi.in. Myślę, ze to jedno z naszych JA.
                tO DRUGIE, ZRÓWNOWAZONE, ZADUMANE TO POPROSTU MY, TACY JACY JESTESMY, TYLKO NIKT NAS TAKICH NIE CHCIAL…
                Wcisnął mi się caps lock 🙂

                Liszka
                Uczestnik
                  Liczba postów: 12

                  Dwa oblicza, a może nawet więcej, gdyby się dobrze zastanowić. Też jestem osobą, która głośno się śmieje i opowiada wesołe historyjki. A innym razem, jeżeli uznam, że warunki nie są sprzyjające, zmykam gdzie pieprz rośnie, albo szukam ku temu sposobnej okazji. Nie wiedziałam kiedyś, że przyjmowanie (nie do końca świadome) tej pierwszej roli, niesie ze sobą ryzyko bycia postrzeganej jako osobę nie do końca poważną. Kiedy zauważyłam, że niektórzy ludzie trochę tak na mnie patrzą, dało mi to do myślenia. I starałam się przystopować. Bo tak na prawdę, nawet kiedy błaznowałam, byłam zawsze śmiertelnie poważna. Tylko tak to już jest z błaznami, że nikt tego nie widzi 😉 Chociaż lubię taka być – to sporo ułatwia i jest to też jakieś "moje oblicze". JAKIES…

                  mala*
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 702

                    „Dwa oblicza, a może nawet więcej, gdyby się dobrze zastanowić. Też jestem osobą, która głośno się śmieje i opowiada wesołe historyjki. A innym razem, jeżeli uznam, że warunki nie są sprzyjające, zmykam gdzie pieprz rośnie, albo szukam ku temu sposobnej okazji. Nie wiedziałam kiedyś, że przyjmowanie (nie do końca świadome) tej pierwszej roli, niesie ze sobą ryzyko bycia postrzeganej jako osobę nie do końca poważną. Kiedy zauważyłam, że niektórzy ludzie trochę tak na mnie patrzą, dało mi to do myślenia. I starałam się przystopować. Bo tak na prawdę, nawet kiedy błaznowałam, byłam zawsze śmiertelnie poważna. Tylko tak to już jest z błaznami, że nikt tego nie widzi 😉 Chociaż lubię taka być – to sporo ułatwia i jest to też jakieś "moje oblicze". JAKIES…”
                    W sumie też mam ich kilka tak mi się skojarzyło, że się dopasowuję do ludzi.
                    A co do tej wesołkowatości to też ma swoje plusy. Fajnie wiedzieć, że ktoś też ma podobnie.:)

                    ania30
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 3

                      Wiesz pięknie powiedziane naprawdę 🙂

                      pepa
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 792

                        A ja też sobie myślę, że z tego , oczywiście dopiero po ułożeniu sobie w głowie, można czrpać dużą korzyść. Ponieważ musieliśmy wciąż wyczuwać nastroje wokół, oznaczamy się dużą empatią, i umiejętnością " wyczucia chwili". Jesteśmy bogatsi wewnetrznie, mamy rozwinety zmysł obserwacji. To ogromny potencjał, musimy tylko wyzdrowieć, by mógł działać dla nas a nie przeciwko nam 🙂

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 16)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.