Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD DWAOBLICZA

Przeglądasz 6 wpisów - od 11 do 16 (z 16)
  • Autor
    Wpisy
  • adi86
    Uczestnik
      Liczba postów: 66

      Pepa ma racje, mimo tego wszystkiego otrzymaliśmy pewne cechy unikatowe, których sie nie na nabyć ot tak. Empatia, umiejętność wchodzenia głębiej w siebie, współczucie, zrozumienie, wrażliwość itp. To piękne cechy, które w dużej mierze pokazują światu dobry kierunek, ale z drugiej strony są dosyć cięzkie do ukazywania w tym świecie. Bo nawet jak czasem chcesz dobrze, albo komuś pomóc, to ta osoba myśli że chcesz cos w zamian, albo tego po prsortu nie rozumie, że pomagasz ot tak. Dzięki tym cechom mamy więcej dobrych lekarzy, prawdopodbnie nauczycieli itd. Ale też wiadomo, że w tym świecie te cechy bywają również trudne dla nas. Dlatego musimy się umiejętnie też nimi posługiwać i również pamiętać o sobie.

      Chciałem napisać jeszcze moje dwa oblicza. Pierwsze, czyli prawdziwy ja w skrocie. To czlowiek bardzo pragnący bliskości z innymi ludźmi, ale nie bardzo umiejący to zrobić, bo słabo ufa. Chętny, aby się z nimi zaprzyjaźnić, aby budować coś pięknego i dobrego. Myśle, że z dobrym poczuciem homuru. Wrazliwa, a nawet i nadwrazliwa.
      Drugie me oblicze ktore pokazuje światu. Czlowiek milczacy, zamkniety w sobie, wciąż zastanawiający się czy to co powie jest dobre, nie głupie, czy nikogo tym nie zranie. Więc tzw dziecko cień. Mogę na cały dzień się wyłączać gdy mam taką mozliwosc. Osoba wystraszona i lękliwa.

      Kiedyś te różnice były znacznie większe, a teraz mi się jakoś ostatnimi czasy zacierają. Bo już tak nie umiem udawać jak dawniej.

      Edytowany przez: adi86, w: 2011/02/07 13:54

      Anonim
        Liczba postów: 182

        Ja tez "rolowałam" większość znajomych. Dla kazdego znajomego przybierałam inną rolę. Mało tego ja byłam masakrycznie tym wyczerpana i nie wiedziałam dlaczego. Jak byłam ze swoja koleznaka dłuzej niz 3 godziny to byłam tak wyssana z energii ,ze mnie głowa bolała od napiecia ciała , umysłu emocji- bo nie byłam sobą!! I nawet pamietam dokładnie ,ze miała ułożone role w głowie i wiedziałam o tym ale po prostu myślałam ze to normalne ! Jedyna sprawa jaka mnie zainteresowała w relacjach z ludzmi to ,ze ja ciągle byłam zmęczona , wyssana z energii z bólem głowy i spięta po kazdym spotkaniu! Zastanawiałam sie skad to jest …i uzyskałam odpowiedz.. ja nie byłam sobą , a granie roli wymaga wysiłku i gimnastyki ciała, emocji itp. Tworzyłam fałszywe relacje i wiekszosc z tych znajomosci sie rozleciała. A w dziecinstwie to grałam role bohatera rodzinnego, byłam od przyprowadzania ojca pijanego z pracy do domu, układania go spac i wiele innych ról w zaleznosci od sytuacji.

        pepa
        Uczestnik
          Liczba postów: 792

          Znam to zmęczenie, ja również zastanawiałam się, skąd to się bierze, wymyślałam cuda, a to tarczyca, mało witamin, ciśnienie 🙂
          Pod koniec dłuższej rozmowy czułam się jak nietrzeżwa ( choć nie pije wcale), normalnie język mi się platał i zaczynałam gadać jakieś totalne, niezrozumiałe bzdury…

          pepa
          Uczestnik
            Liczba postów: 792

            Pamiętam jak pracowałam w małej księgarni w wyjątkowo trudnym do 'ułaskawienia" towarzystwie. Kosztowało mnie to tyle energii, że w pewnej chwili właścicielka wzieła mnie na stronę i spytała, czy mam jekiś problem. Sądząc z mojego zachowania, mogła podejrzewać mnie nawet o ćpanie 🙂 Długo tam nie popracowałam oczywiście…

            adi86
            Uczestnik
              Liczba postów: 66

              Faktycznie coś takiego jest, że właśnie najwięcej energii się traci nie będąc sobą. Do tego narasta nasza flustracja z powodu ciągłej gry. I my się źle z tym czujemy, i widać że również inni. DO tego dochodzi okłamywanie innych tą swoją grą. Dopiero zrzucając maskę stajemy się jakby szczęśliwi w tym jacy jasteśmy. Może czasem ktoś nie zaakceptuje naszego sposobu bycia? Ale nawet jak tak, to co wydaje się lepsze, grać tak aby nas zaakceptowali czy być naprawdę sobą nie zważywszy na odbiór. Skoro ktoś nas nie ackeptuje takim jakimi naprawdę jesteśmy, może to nie to towrzystwo, oraz nie 'Ci’ ludzie.

              popiel
              Uczestnik
                Liczba postów: 25

                To prawda kiedy juz zrozumiemy ze zakładamy maske i nie jestesmy tacy na jakich sie robimy to potem to strasznie człowieka obciaza psychicznie i fizycznie….i potem to juz tylko pragniemy zeby pozbyc sie tej maski,ale boimy sie konsekwencji tego czynu….ja miałem własnie tak ze soba pare dni temu,spotykałem sie z pewna osoba pierwszy raz i powiedziałem sobie ze tym razem bedzie inaczej ze nie załoze tego swinstwa….bede soba bede naturalny.I co……kiedy zaczołem opowiadac o sobie oblecial mnie tak paniczny strach ze po paru minutach przestałem sie wogole odzywac,nie miałem dokad uciec wiec zaczołem tlumaczyc sie dlaczego tak sie dzieje…waaaaa to było straszne….teraz nie moge sie pozbierac…..zastanawiam sie…analizuje….i juz sam nie wiem co zrobic…zycie z maska znam i jest mi łatwiej….a kiedy zdejmuje odpycham od siebie ludzi…co wybrac????

              Przeglądasz 6 wpisów - od 11 do 16 (z 16)
              • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.