Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Dziś czuję się…

Przeglądasz 10 wpisów - od 441 do 450 (z 11,524)
  • Autor
    Wpisy
  • Malakh
    Uczestnik
      Liczba postów: 1123

      Uff… Nie zadzwonił, nie spotkaliśmy się. Dlaczego przestało mnie dziwić, że po raz kolejny nawalił, nie dotrzymał danego słowa? Dawniej wpadłabym w czarną rozpacz, że mnie wystawił, dziś czuję ulgę, że mam go z głowy. Swoją drogą to facet ma niezły tupet, tak z dupy dzwonić po dwóch miesiącach jak gdyby nigdy nic i proponować spotkanie. :angry: A ja głupia zamiast kopnąć go w pośladki, to się nim przejęłam i zgodziłam się spotkać. Ale drugi raz już nie popełnię tego błędu. 👿

      A tak to zmęczona jestem. Byłam tu i tam w tym niemiłosiernym upale i się trochę zmachałam. I mętlik mam w głowie, nie wiem, co dalej ze mną będzie. Chyba zaczyna do mnie docierać, że terapia to ciężka praca, że samo się nie zrobi dobrze. :huh:

      Patrycja2
      Uczestnik
        Liczba postów: 7787

        🙁 znowu chce mi się płakać:(

        pudinka
        Uczestnik
          Liczba postów: 144

          Angua zapisz:
          „Wydaje mi sie ze to tylko Malakh moze oceniac czy to ciekawosc , czy nie, co nią kieruje i co powinna zrobic. Forum jest od tego zeby się dzielic uczuciami, przemysleniami, to jasne, ale nie wiem czy powinnismy w tak zdecydowany sposob nie znajac kogos dobrze, mowic mu co ma robic i zakladac jakie sa czyjes intencje (.. "jak mozna tak mieszac w glowie " )

          Nie mówię co ma robić. Ja wiem jak to jest z tej drugiej strony i jak jest ciężko. Uważam, że jak się podjęło decyzję i nie chce się jej zmieniać to zdecydowanie należy dać spokój drugiej osobie, dać powoli dochodzić do siebie bo ból jest nie do opisania.

          Malakh Dobrze, że nie doszło do spotkania. Skup się na sobie a i jemu też daj możliwość tego samego.

          A ja się dzisiaj czuję zestresowana przed kolejnym dniem w pracy.

          pudinka
          Uczestnik
            Liczba postów: 144

            eldda zapisz:

            Mam nawrót złego samopoczucia, kryzys? Powrót poczucia samotności i zależności? Potrzeba bycia z kimś? A tak mi już było dobrze :)<br><br>Edytowany przez: eldda, w: 2011/07/10 19:14″

            Trafiłaś w sedno, też tak się ostatnio czuję, dokładnie tak samo.

            Malakh
            Uczestnik
              Liczba postów: 1123

              pudinka zapisz:
              Angua zapisz:
              „Wydaje mi sie ze to tylko Malakh moze oceniac czy to ciekawosc , czy nie, co nią kieruje i co powinna zrobic. Forum jest od tego zeby się dzielic uczuciami, przemysleniami, to jasne, ale nie wiem czy powinnismy w tak zdecydowany sposob nie znajac kogos dobrze, mowic mu co ma robic i zakladac jakie sa czyjes intencje (.. "jak mozna tak mieszac w glowie " )

              Nie mówię co ma robić. Ja wiem jak to jest z tej drugiej strony i jak jest ciężko. Uważam, że jak się podjęło decyzję i nie chce się jej zmieniać to zdecydowanie należy dać spokój drugiej osobie, dać powoli dochodzić do siebie bo ból jest nie do opisania.

              Malakh Dobrze, że nie doszło do spotkania. Skup się na sobie a i jemu też daj możliwość tego samego.”
              Ja już nie czuję bólu, ból był przez ostanie pół roku bycia razem, a od miesiąca, odkąd pozbyłam się wszystkich pamiątek, czuję spokój. Nie szukałam z nim kontaktu, to on zadzwonił, a ja głupio zrobiłam, że odebrałam. Nie powinnam była, ale słabość zwyciężyła. :blush: No ale co nie zabije, to wzmocni. W sumie to była dla mnie jakaś tam lekcja.

              eldda
              Uczestnik
                Liczba postów: 1077

                Dziś czuję pragnienie pójścia za uczuciem 🙂
                Gdzie to uczucie? Jedyne jakie znam odrzuciłam bo uznałam, ze jest destrukcyjne.
                A może otwieram się na uczucie? Do tej pory raczej szłam za głosem rozumu.
                Ale gdzie mnie to uczucie zaprowadzi?

                A może mam dziś jakąś jazdę? Rozum mi to podpowiedział 🙂 A uczucie ciągnie za sobą?

                Edytowany przez: eldda, w: 2011/07/11 13:28

                mase
                Uczestnik
                  Liczba postów: 9410

                  Mam wątpliwości. Już sama nic nie wiem, bo z jednej strony wczoraj dość mocno się przełamałam w sobie co sugeruje, że jednak potrafię. Byłam otwarta i szczera – szok, ale jednak. Z drugiej strony nie umiem całkiem zaufać i nastawiam się na porażkę, bo przecież wiadomo, że jest to nieuniknione. Tylko jeżeli otworzyłam się to może nie jest ze mną źle. Może właśnie potrzebna mi była odpowiednia osoba i wcale nie muszę się leczyć. Może z czasem pozbędę się też tej krytycznej samooceny i uwierzę w siebie. Znowu nachodzą mnie wątpliwości czy powinnam iść na terapię. Ktoś już kiedyś napisał, że partner nie zastąpi terapeuty, ale czy mnie oby na pewno jest ona potrzebna. Kurde, nie lubię jak nachodzą mnie wątpliwości. A dopiero co pisałam, że nie ma co marnować okazji, żeby później nie żałować. Jak tu się w tym wszystkim nie pogubić.

                  Czuję się trochę zagubiona i …

                  Edytowany przez: mase, w: 2011/07/11 11:25

                  Malakh
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 1123

                    O ja, po wrażeniach ostatniego tygodnia aż dziwnie mi to pisać, ale dziś czuję się… doskonale! Ważna misja w pracy, w której mogłam sobie nieformalnie porządzić to jest to, co lubię. Uwielbiam być szarą eminencją i o ile normalnie uciekam przed ludźmi, to tu nie można mnie było od nich odciągnąć. 😛 Malakh się cieszy! :blink: :woohoo: :silly: :whistle:

                    pudinka
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 144

                      Malakh brawo!!! Oby tak dalej!!

                      A ja czuję się dziś… rozbita. Nie radzę sobie ostatnio z poczuciem osamotnienia.
                      Ciągają mną stany poddepresyjne. Po usłyszeniu dziś pewnej wiadomości miałam ochotę płakać przez pół dnia. Czuję się bardzo zawiedziona i rozczarowana.
                      Miałam nadzieję, że tym razem się uda…

                      Angua
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 46

                        Mase potrzebna terapia czy niepotrzebna na pewno nie zaszkodzi.
                        Wiesz z tymi partnerami to naprawde jest tak ze to ze trafisz na swietna osobe nawet to nie pomoze jezeli sama masz problem.
                        Mozna najfajniejszy zwiazek stracic przez wlasna nieufnosc , traumy i problemy ktore wciaz wylazą.
                        A jesli cos takiego w czlowieku tkwi to predzej czy pozniej wychodzi nawet jesli poczatki sa super , nawet jesli mamy do kogos zaufanie , ktos nas slucha , rozumie , pomaga.

                        Czesto jest tak ze to od tej drugiej osoby oczekujemy zrozumienia , wsparcia, a w nastepnym kroku pomocy aby uporac sie ze swoimi problemami… i BUM – tu kryje sie pulapka bo wpadamy w oczekiwanie zeby ta druga osoba nam POMOGLA , zeby naprawila cos za nas.

                        Ja ze swojego doswiadczenia i z perspektywy czasu widze ze przed terapia, przed tym jak poczulam sie w miare silna i na swoich nogach nie mialam na zwiazek zadnych szans chociaz mialam wspanialego partnera ktoremu do dzis jestem za wiele rzeczy wdzieczna.
                        Wtedy jednak moje traumy , wahania nastroju , niestabilnosc rozwalily to wszystko.
                        Od nielicznych przyjaciol tez oczekiwalam by POMOGLI. Dopoki po wielu ciezkich bojach z sama soba i buntowaniu sie nie poczulam w koncu ze POMOC tkwi w srodku mnie a nie na zewnatrz. Tylko trzeba mi bylo wywalania z siebie wielu rzeczy i czasu zeby to poczuc, bo wytlumaczyc się sobie tego nie da.
                        Czas

                        Angua

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 441 do 450 (z 11,524)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.