Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Dziś czuję się…
-
AutorWpisy
-
ogólnie średnio, ale pełna nadziei……….
Czuję się bardzo słabo fizycznie z emocjonalnego wyczerpania.
Tracę kontrolę nad tym co dzieje się dookoła mnie.
Bardzo nie lubię nie mieć kontroli.Doszłam do wniosku, że mam wszystko w dupie. Od teraz pracuję nad sobą, żeby się niczym i nikim nie przejmować. Jak ktoś nie chce nic ze sobą zrobić, to ja się tym martwić już więcej nie będę. Chciałabym pomóc, ale nie mogę. Próbuję…na darmo. A skoro tak, to od teraz będę się starać, żeby było mi obojętne……..wszystko co się dzieje. Tylko, wielka złość mnie ogarnia widząc pogłębiający się upadek bliskiej ososby i swoją niemoc, bezsilność. I tak jak Luke świetnie napisał "jak ktoś chce, szuka sposobów, jak ktoś nie chce, szuka powodów". Ten ktoś, póki co, ciągle szuka powodów, a ja się ciągle nabieram i wkręcam, bo a nóż widelec, tym razem się uda. Ale się nie udaje, bo prób nie ma. Są tylko słowa. Słyszę, że jest tragicznie. Patrzę, i boli mnie to co widzę. Mówię, i nigdzie to nie dochodzi. Robię tyle ile mogę, ale efekt jest mizerny.
Poddaję się, boję się, ale muszę nabrać dystansu. Skoro uszy są głuche, oczy ślepe, a rozum zdominowany przez strach, to ja nic nie mogę.
Po raz pierwszy chyba do mnie dotarło jak bardzo jest źle. I nie widać cienia nadziei na poprawę 🙁
Myślę, że nie jest to jeszcze dno*, ale już blisko. Powoli nie zostaje nic 🙁* nie moje
Edytowany przez: quetzal, w: 2012/10/05 10:46
zmęczona – nadmiar emocji – z jednej strony moja chemia i gigantyczne kłopoty ze snem, permanentna gorączka, osłabienie – z drugiej tyle spraw, które po prostu muszę ogarnąć bo nikt mi nie pomoże. W pracy jestem w samym centrum restrukturyzacji, ja mam w nowej firmie być, ale umowy jeszcze nie mam, warunków finansowych też nie więc zależy mi żeby się dobrze zaprezentować, nowi ludzie nowe obowiązki – a ja taka wymęczona. marzę o zwolnieniu, ale wiem, że dobrze jeszcze troszkę trzeba to pociągnąć. często jak wracam płaczę ze zmęczenia. tak bardzo bym chcicła odpocząć, ale wiem też że do wiosny, dopóki nie odstawię interferonu raczej nie poczuję się znacznie lepiej…
Przeżywam bardzo tę swoją samotność – nie dość, że nie mam rodziny, która by była naturalnym wsparcie to jeszcze te osoby, które wydawały się bliskie totalnie zawiodły – nie mówimy o tym, że nie spełniły oczekiwań, bo to oczywiście niemożliwe – mówimy o tym, że miesiącami nie dzwonili, że potem tylko żale i pretensje … że przecież nie jestem pępkiem świata, że to przecież ja powinnam dzwonić, że przecież są bardzo zajęci. Próbuję mówić dalszym znajomym, że źle się czuję… ale nikt mi nie wierzy. Np. mówię, że jest kiepsko i słyszę – świetnie wyglądasz, jesteś bardzo dzielna, świetnie sobie radzisz.
.Pamiętam, był czas kiedy bardzo się modliłam i krzyczałam tej modlitwie, że coś we mnie umiera, bo człowiek nie może żyć bez jakiegokolwiek ciepła. Teraz czuję, że umarło. Ze jakokolwiek jest wiele dziedzin mojego życia, które "ogarnęłam" i które całkiem funkcjonują – w kwestii bliskich relacji czegoś nie potrafię, coś mi zabrano…. i choć walczyłam tak jak umiałam najlepiej nie potrafię tego uzyskać. I chyba się poddałam.
Brzmi smutno, ale to jest smutne. Poza tym, że jest cholernie nie fair.
duszekk zapisz:
”
Przeżywam bardzo tę swoją samotność – nie dość, że nie mam rodziny, która by była naturalnym wsparcie to jeszcze te osoby, które wydawały się bliskie totalnie zawiodły – nie mówimy o tym, że nie spełniły oczekiwań, bo to oczywiście niemożliwe – mówimy o tym, że miesiącami nie dzwonili, że potem tylko żale i pretensje … że przecież nie jestem pępkiem świata,
„ że to przecież ja powinnam dzwonić, że przecież są bardzo zajęci.” ”Zawsze wszyscy są zajęci:(
„Próbuję mówić dalszym znajomym, że źle się czuję… ale nikt mi nie wierzy. Np. mówię, że jest kiepsko i słyszę – świetnie wyglądasz, jesteś bardzo dzielna, świetnie sobie radzisz. „”
Wiem co to samotność aż do bólu 🙁
i to kiedy telefon milczy.”[u]Pamiętam, był czas kiedy bardzo się modliłam i krzyczałam tej modlitwie, że coś we mnie umiera, bo człowiek nie może żyć bez jakiegokolwiek ciepła[/u]. Teraz czuję, że umarło. Ze jakokolwiek jest wiele dziedzin mojego życia, które "ogarnęłam" i które całkiem funkcjonują – w kwestii bliskich relacji czegoś nie potrafię, coś mi zabrano…. i choć walczyłam tak jak umiałam najlepiej nie potrafię tego uzyskać. I chyba się poddałam.
Brzmi smutno, ale to jest smutne. Poza tym, że jest cholernie nie fair.””
Kurde wszystko to znam!!!!!!!!
PS. Nie mogę spać a rano do pracy 🙁
Edytowany przez: tajfun1941, w: 2012/10/06 01:17
Ciągle na tej cholernej kolejce górskiej :angry:
Mam dość, nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam w tym domu!!!!!! Nie panuję już nad tym wszystkim, tracę kontrolę…nie widzę już żadnej nadziei że kiedyś coś się zmieni…to takie trudne gdy jest się zupełnie samemu z tym wszystkim:( :unsure:
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.